Foto  /  News

Na zewnątrz stylowo, w środku po staremu. Oto Olympus PEN E-P7

Picture of the author

Olympus odgrzewa kotleta, ale robi to bardzo smacznie i z gracją. Oto piękny, mały i zgrabny bezlusterkowiec systemu Mikro Cztery Trzecie - Olympus PEN E-P7.

Firma OM Digital Solutions GmbH oficjalnie zaprezentowała nowy aparat fotograficzny systemu Mikro Cztery Trzecie – model Olympus PEN E-P7. To jeden z piękniejszych amatorskich aparatów na rynku. Wyróżnia się prostotą i stylem nawiązującym do klasycznych aparatów Olympus PEN sprzed lat. W środku to jednak sprawdzona konstrukcja z poprzedniego modelu.

Malutki, leciutki, z odchylanym ekranem

Olympus PEN E-P7 z wyglądu jest bardzo podobny do pokazanego w 2017 r. bezlusterkowca Olympus PEN-F. Jest jednak od niego mniejszy i lżejszy. 

Korpus waży 337 g, a w połączenie ze standardowym obiektywem zoom M.Zuiko Digital ED 14-42 mm F3.5-5.6 EZ – zaledwie 430 g. Jest też nieduży, dzięki czemu powinien się świetnie sprawdzić jako kompan codziennych wycieczek, spacerów po mieście czy weekendowych lub wakacyjnych wypadków. To aparat dla osób, którym smartfon nie wystarcza, nie chcą ze sobą targać ciężkiego sprzętu, cenią styl i nie mają budżetu na Leikę czy nawet Fujifilm. 

Aparat ma dotykowy ekran LCD odchylany do dołu, dzięki czemu możemy mieć podgląd samego siebie, robiąc selfie czy nagrywając vlogi. Stylowego malucha można ładować przez USB-C, ale nie wiadomo, czy można do niego podłączyć zewnętrzny mikrofon. 

W środku to OM-D E-M10 Mark IV w hipsterskich szatach

Sercem aparatu Olympus PEN E-P7 jest matryca Cztery Trzecie Live MOS o rozdzielczości 20 Mpix z pięcioosiową stabilizacją (4,5 EV), która współpracuje z procesorem TruePic VIII. 

Producent mówi także o zastosowaniu zaawansowanego ciągłego Auto-focusa oraz algorytmu wykrywania twarzy i oczu, co ma zapewnić stałe ustawienia ostrości na twarzach i oczach fotografowanych osób. 

Wszystko wskazuje zatem na to, że jest to zestaw stosowany już w starszym Olympusie OM-D E-M10 Mark IV. Tak naprawdę, mamy tu do czynienia z sensorem, który po raz pierwszy trafił do... Olympusa PEN-F. Nie mamy zatem co oczekiwać cudów pod względem jakości obrazu, chociaż kiepsko z pewnością też nie nie będzie.

Niestety to tyle, jeśli chodzi o informacje na temat konkretnej specyfikacji technicznej aparatu. A skoro w informacji prasowej producent nie chwali się wielkością i rozdzielczością ekranu, szybkostrzelnością, czasem pracy na akumulatorze czy parametrami wideo 4K, to raczej oznacza to, że po prostu nie ma czym się chwalić. Obstawiam, że aparat ma identyczne parametry jak model E-M10 Mark IV, tyle że niestety jest pozbawiony wizjera elektronicznego, chociaż może to i lepiej, bo ten z E-M10 Mark IV to raczej relikt przeszłości.

Olympus PEN E-P7 ma się wyróżniać prostotą obsługi

Aparat jest stylowy, ale ma też oferować dużą prostotę obsługi. To dobry pomysł, bo to sprzęt skierowany raczej do początkującego użytkownika. I tak na przodzie obudowy E-P7 znajdziemy dedykowane pokrętło Profile Control. Element ten pozwala błyskawicznie przełączać się pomiędzy standardowym profilem fotografowania, a Color, Monochrome czy profilami filtrów/efektów, wśród których znalazło się 12 kolorów, 10 stopni nasycenia, korekty Highlight&Shadow, a także predefiniowane profile (np. film analogowy, filtry kolorowe czy efekt ziarna filmowego pozwalający rejestrować niesamowite zdjęcia czarno-białe). Dostępne są również filtry Olympus Art Filters.

Do tego możemy skorzystać z trybu zaawansowanego (Olympus Advanced Photo), który otwiera drzwi do dobrze znanych Multi Exposure czy trybów długiego naświetlania Live Composite. 

W Olympusie PEN E-P7 nie mogło zabraknąć modułów WiFi i Bluetooth, które pozwalają połączyć aparat ze smartfonem wyposażonym w aplikację OI.Share. 

M.Zuiko Digital ED 8-25 mm F4.0 PRO - nowy, uniwersalny zoom

Drugą dzisiejszą nowością jest obiektyw M.Zuiko Digital ED 8-25 mm F4.0 PRO. Ten uniwersalny obiektyw daje ekwiwalent ogniowej od ultra szerokiej 16 mm do standardowej 50 mm przy F4.0 i ma gwarantować doskonałą jakość obrazowania przy całym zakresie ogniskowych. 

To pierwszy model z serii M.Zuiko PRO wyposażony we wsuwany mechanizm, gwarantujący niewielki rozmiar oraz niską wagę 411 g. W środku zastosowano 16-elementową (podzieloną na 10 grup) konfigurację soczewek, wśród których znalazły się m.in. Super ED, ED, oraz EDA. Zastosowano w nim również dużą soczewkę DSA, której zadaniem jest znaczące redukowanie aberracji sagitalnej/komatycznej. Obiektyw jest pyło/mrozo-odporny (ekwiwalent IPX1), a także odporny na mróz do -10°C. Fluorowa powłoka na obiektywie pozwala na jego łatwe czyszczenie, zaś projekt frontu obiektywu umożliwia wygodne montowanie na nim filtrów. 

Olympus PEN E-P7 i M.Zuiko Digital ED 8-25 mm F4.0 PRO - dostępność i ceny

Olympus PEN E-P7 pojawi się w sprzedaży w połowie czerwca 2021, w dwóch wariantach kolorystycznych – biało-srebrnym oraz czarno-srebrnym. Korpus będzie dostępny w cenie od 799 euro. Zestaw z obiektywem M.Zuiko Digital ED 14-42 mm F3.5-5.6 EZ będzie można kupić za 899 euro. Po przeliczeniu da nam to zapewne ok. 3800-4000 zł (korpus) lub ok. 4300-4500 zł (zestaw). Nie da się ukryć, że raczej nie są to zbyt konkurencyjne ceny. Olympus PEN E-P7 został wyceniony odpowiednio o 100 i 50 euro więcej, niż bliźniaczy pod względem parametrów OM-D E-M10 Mark IV.

W zamian wprawdzie mamy mniejszy i piękny korpus, ale bez wizjera. To jednak mocno podstawowy w możliwościach aparat, który cenowo powinien rywalizować z mocnymi konkurentami, jak Nikon Z50 (ok. 3500 zł z kitem), Canon EOS M50 Mark II (ok. 3500 zł z kitem), Fujifilm X-S10 (ok. 4500 zł z kitem), czy Sony A6400 (ok. 4000 zł z kitem). To grupa świetnych aparatów na początek, które w dobrej cenie mają wiele do zaoferowania. Na pierwszy rzut oka mam wrażenie, że więcej, niż E-P7.

Z kolei obiektyw M.Zuiko Digital ED 8-25 mm F4.0 PRO będzie dostępny na początku lipca w cenie od €999, co powinno się przełożyć na ok. 5000 zł.