Tech  /  Lokowanie produktu

Kupowanie w sieci nie było prostsze. Wystarczy wtyczka, aby oszczędzać

Picture of the author

Wielu użytkowników nie wyobraża sobie dziś zakupów bez kodów rabatowych. Jest tylko jeden problem: hasła dające zniżki bywają poukrywane, tak by tylko mniej lub bardziej nieliczni o nich wiedzieli. Z tą ekskluzywnością skutecznie walczy prosta wtyczka do przeglądarki: alerabat.com. Dosłownie nie trzeba nic robić, aby zaoszczędzić.

O popularności kodów rabatowych w sieci najlepiej świadczy prosty eksperyment. Jeśli wpiszecie w przeglądarce nazwę sklepu, to najczęściej pierwszą propozycją będzie właśnie hasło o kodach zniżkowych. Od dawna istnieją też strony pozwalające monitorować promocje i specjalne oferty dla klubowiczów, newsletterowców czy członków tajnych grup na Facebooku, krewnych i znajomych królika. Czasami jednak promocji jest tak dużo, że trudno w tym wszystkim się połapać i nie przegapić kodu na odkurzacz, bo ten akurat został przykryty promocjami na namioty i farby do malowania włosów. Z pomocą przychodzi przeglądarkowe rozszerzenie o nazwie alerabat.com.

„Jeden klik i oszczędzasz” – brzmi to jak bardzo tani i niezbyt oryginalny slogan reklamowy, ale w przypadku alerabat.com faktycznie całość ogranicza się do zaledwie kilku kliknięć. Wystarczy zainstalować rozszerzenie, które dostępne jest w wersji na Google Chrome, Firefoksa lub Operę. I na tym w zasadzie nasza ingerencja się kończy.

Alerabat.com pracuje, gdy wejdziemy na stronę sklepu. Wtyczka od razu sama wyszukuje dostępne kody rabatowe i promocje. Jeśli klikniemy w ikonkę – wcześniej przypinając ją do przeglądarkowego paska – zobaczymy listę dostępnych kodów. Rozszerzenie pokazuje też średni rabat i średnią oszczędzoną kwotę z ostatnich 24 godzin. Alerabat.com pozwala jeszcze przejrzeć aktualnie dostępne promocje, na które niepotrzebne są kody zniżkowe.

alerabat.com pokazuje dostępne zniżki

Najważniejszym punktem są właśnie rabaty uruchamiane „tajną” kombinacją, która za sprawą alerabat.com tajna być przestaje. Co najważniejsze, wcale nie musimy przeglądać pojedynczych kodów, zastanawiając się, które będą pasowały do naszych zakupów.

Wystarczy kupować rzeczy tak, jak zwykle. Gdy przejdziemy już do wirtualnej kasy, alerabat.com prześwietli zawartość koszyka i sprawdzi, czy któryś z dostępnych kodów pozwala cokolwiek zaoszczędzić. Jeśli tak, automatycznie zastosuje zniżkę i wyświetli taki komunikat:

W alerabat.com "wszystko dzieje się samo"

Nie zawsze będą dostępne kody rabatowe, ale… to też dobra wiadomość. Przynajmniej mamy gwarancję, że kupujemy w najlepszej możliwej cenie i nie omija nas kolejna tajna, wykluczająca oferta.

Prawdopodobieństwo zgarnięcia przeceny jest jednak całkiem spore. Baza alerabat.com już składa się z ponad 17 tys. kodów. Użytkownicy sami mogą dodawać własne propozycje. Twórcy rozszerzenia nie ukrywają, że współpracują ze sklepami. Za każdy kupiony przedmiot przy pomocy wtyczki otrzymują wynagrodzenie od działających z nimi partnerów.

Rozszerzenie samo wybierze najbardziej opłacalny wariant

Dlatego osoby dbające o prywatność w sieci nie muszą obawiać się, że za korzystanie z rozszerzenia „płacą” swoimi danymi lub informacjami, które potem trafiają do reklamodawców czy sprzedawców. Owszem, po skorzystaniu z rabatu sklep poinformuje twórców wtyczki o transakcji. „Będziemy znać datę i godzinę zamówienia, jego wartość oraz numer” – nie ukrywają autorzy alerabat.com. Zapewniają jednak, że nie będą w stanie dokładnie określić, kim jest osoba, która dokonała zakupu, „poza ogólnymi stwierdzeniami”.

Wtyczka alerabat.com pokazuje, jak proste może być oszczędzanie w sieci. I także jak wiele tracą ci, którzy z takich udogodnień nie korzystają. Przy pierwszej próbie „chybił-trafił” załadowała mi się ponad 30 zł zniżka na dresy. Niby niewiele, ale bez tych kilku kliknięć wydałbym więcej niż trzeba, gdybym nie zabawił się w łowcę promocji. Alerabat.com sporo upraszcza. A według twórców średnia suma zniżek to już ponad 120 zł.

Materiał powstał we współpracy z alerabat.com.