Tech  / Artykuł

Google już nawet się nie stara. Oto Google Pixel 5, w całej swej nudnej okazałości

131 interakcji
dołącz do dyskusji

Dobrze, że zacząłem pisać tego newsa na pół godziny przed rozpoczęciem konferencji, bo poszukując potwierdzonych informacji o Google Pixel 5 przed premierą, przysnąłem.

Podczas gdy konkurencji dwoją się i troją by zrobić cokolwiek ciekawego, Google nawet nie próbuje udawać, że mu na tym zależy.

Google Pixel 5 wygląda jak smartfon z generatora smartfonów.

Jeśli szukacie w tym designie czegokolwiek porywającego - szukajcie gdzieś indziej. To zwykły, prosty blok, ze zwykłym, płaskim ekranem (to akurat na plus) i generyczną do bólu obudową. Obudowa wykonana jest w całości z aluminium poddanego recyclingowi i jest odporna na pył i wodę, co potwierdza certyfikat IP68. O dziwo, konstrukcyjnie Pixel 5 zaliczył pewien regres względem Pixela 4 - zamiast odblokowywania twarzą i niepotrzebnych, ale ciekawych gestów obsługi dłonią, mamy czytnik linii papilarnych na pleckach urządzenia. Choć w czasach COVID-a i maseczek może być to zaletą.

Pod maską również trudno doszukać się choćby cienia ekscytacji. Google obrał w tym roku inny kurs i zamiast rywalizować z najdroższymi smartfonami na rynku, próbuje podnieść stosunek ceny do jakości na średniej półce.

I tak zamiast topowego Snadpragona 865 czy 865+, Google zdecydował się użyć w nowym Pixelu Snapdragona 765G. To akurat świetna decyzja, bo 99,99 proc. użytkowników nie potrzebuje szybszego procesora i nie odczuje różnicy między średniopółkowym Snapdragonem, a tym najszybszym. Zastosowanie Snapdragona 765G pozwala jednak na skorzystanie z łączności 5G, co nowy Pixel 5 potrafi, podobnie jak odświeżona wersja Google Pixel 4a 5G, który również napędzany jest tym samym procesorem.

Procesor wspierany jest przez 8 GB pamięci operacyjnej i 128 GB miejsca na dane. To, w połączeniu z czystym Androidem 11 powinno się przełożyć na idealnie płynną pracę urządzenia, ale… to Pixel. Historycznie smartfony Google’a nie spisywały się najlepiej od strony bezproblemowego działania, ale może tym razem będzie inaczej.

W zalewie dużych i większych smartfonów odświeżający jest rozmiar Pixela 5. W tym roku nie dostaliśmy dwóch wariantów - małego i XL. Pixel 5 jest tylko jeden, z ekranem OLED o przekątnej 6”, rozdzielczości Full HD+ i odświeżaniu 90 Hz.

Choć tegoroczny Pixel 5 jest mniejszy od ubiegłorocznego Pixela 4 XL, w obudowie udało się upchnąć większy akumulator, o pojemności 4080 mAh. Możemy go naładować przewodowo ładowarką o mocy 18 W lub bezprzewodowo z mocą do 15 W. Pixel 5 wspiera też ładowanie zwrotne do ładowania innych urządzeń, np. słuchawek. Obecność ładowania bezprzewodowego poddaje jednak w wątpliwość zastosowany materiał obudowy. Google w specyfikacji podaje, iż jest to recyclingowane aluminium, ale jak w takim razie udało się połączyć metal z ładowaniem bezprzewodowym? Prawdopodobnie Google czegoś nam nie mówi o konstrukcji nowego Pixela i nie dowiemy się tego, póki nie zostanie on rozebrany na części. Prawdę mówiąc, wizualnie bliżej mu do przerobionych butelek niż przerobionego aluminium...

Gwiazdą wieczoru jest oczywiście aparat.

Google nie wyważa otwartych drzwi i Pixel 5 zaoferuje dokładnie ten sam zestaw aparatów, co Pixel 4 XL. Mamy więc główny sensor o rozdzielczości 12,2 Mpix z obiektywem f/1.7 i 16-megapikselowy sensor, tyle że tym razem zamiast obiektywu Tele został on sparowany z obiektywem ultrawide o jasności f/2.2.

Przedni aparat to nadal ten sam sensor o rozdzielczości 8 Mpix, umieszczony w niewielkim oczku w ekranie.

Aparaty od zawsze były najmocniejszą stroną smartfonów Google’a, zwłaszcza tryb nocny, który pomimo wielu starań konkurencji nadal pozostaje niedościgniony. W tej generacji Pixela fenomenalny aparat ma kosztować mniej od konkurencji - podobnie jak ma to miejsce w Pixelu 4a, który choć sam w sobie jest smartfonem ze wszechmiar przeciętnym, tak aparat ma fenomenalny.

Google Pixel 5 w Polsce? Radź sobie sam.

Niestety nie zmieniło się nic w kwestii dostępności. Za oceanem Google Pixel 5 kosztował będzie 699 dol., co jest naprawdę uczciwą ceną za telefon o tych możliwościach i bez dwóch zdań zrobi on furorę w Stanach Zjednoczonych, podobnie jak robi ją Pixel 4a. Kupić będzie go można w dwóch kolorach - czarnym i „brudnej zieleni”.

W Europie mamy jednak od groma smartfonów ze średniej półki, wiele z nich równie dobrych lub lepszych od nowego smartfona Google’a. Jeśli ktoś chciałby mimo wszystko nabyć Pixela 5, ponownie musi to robić na własną rękę, gdyż oficjalnie telefon nie będzie u nas dostępny. Zapewne za jakiś czas będzie go można kupić w polskich sklepach z nieoficjalnej dystrybucji, lecz w tym układzie cena smartfonów Google’a jest zupełnie nieadekwatna do ich możliwości. Dla przypomnienia - Google Pixel 4 XL 64 GB kosztuje w Polsce 4299 zł.

Google’u, stać cię na więcej.

Smartfony z serii Pixel mają grono zagorzałych fanów, także w Polsce. Ludzi, którzy pod każdym tekstem na temat Pixela nie omieszkają wytknąć jego autorowi, że się nie zna, a smartfon Google’a jest najlepszym wytworem elektroniki użytkowej od czasów pierwszego telefonu z klapką.

Osobiście do tych fanów nie należę. Ba, uważam, że Google’a stać na znacznie, znacznie więcej. Mówimy wszak o największym podmiocie technologicznym na świecie. O firmie, której budżety na badania i rozwój przekraczają PKB niejednego małego kraju!

Zdaję sobie sprawę, że sprzedaż urządzeń nie leży w centrum biznesowych zainteresowań Google’a i jego spółki-matki, Alphabetu. Rozumiem, że dla Google’a liczą się przede wszystkim dostarczane przezeń usługi, a nie sprzęt, na którym mamy do tych usług dostęp. Ale patrząc na Pixela 5 mam wrażenie, jakbym patrzył na wytwór niszowego producenta, który dopiero co stawia pierwsze kroki na rynku.

A przecież patrzymy na produkt największego z gigantów, który ma wszystkie pieniądze tego świata do dyspozycji, ma w swoich laboratoriach najtęższe umysły i dysponuje największą ilością danych ze wszystkich firm technologicznych. A jednak nie potrafi absolutnie niczym zaskoczyć, jeśli chodzi o najbardziej personalny kawałek elektroniki. Jestem rozczarowany.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst