Tech  / Artykuł

Nie wiem, czy istnieje powód, by wybrać go zamiast iPada. Microsoft Surface Go 2 - pierwsze wrażenia

Z Surface Go 2 jest trochę jak z małym pluszowym króliczkiem. Jest malutki, słodziutki, przyjemny w dotyku i twarz mi się uśmiecha jak go widzę, ale nie bardzo wiem, do czego w wieku prawie 30 lat mógłby mi się przydać. Mam kilka tygodni, by się tego dowiedzieć.

Surface Go pierwszej generacji skradł moje serce. Nie z powodu praktyczności, uniwersalności czy broń Boże wydajności, ale tego, jak unikalny był to sprzęt. Miniaturowy Surface Pro, z piórem Surface Pen, fenomenalną jakością wykonania i ślicznym ekranem? To brzmi jak przepis na cyfrowy notatnik idealny.

Surface Go LTE opinie

Obiektywnie jednak Surface Go był sprzętem dla bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo wąskiej grupy odbiorców. Ośmielę się powiedzieć, że większość jej członków jada obiady w kantynie kampusu Microsoftu w Seattle. No, w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie Surface Go trafił też w ręce uczniów i całkiem nieźle spisywał się w czasie zajęć lekcyjnych.

Surface Go 2 nie zmienia grupy docelowej.

Druga generacja najmniejszego tabletu Microsoftu nie zmieniła się w istotny sposób względem pierwszej. Nadal patrzymy na niewielkie urządzenie o masie zaledwie 554 g (bez klawiatury), tyle że w obudowie o tych samych wymiarach zmieścił się ociupinkę większy wyświetlacz: tym razem o przekątnej 10,5”, zamiast jedynie 10”. Odrobinę wzrosła także rozdzielczość panelu, która teraz wynosi 1920 x 1280 px, co przekłada się na PPI na poziomie 220.

Ekran ma proporcje 3:2, czyli najlepsze (umówmy się). Wygląda wspaniale i jest najmocniejszym punktem Surface’a Go – idealnie nadaje się do czytania, notowania, oglądania wideo, praktycznie wszystkiego, co nie wymaga ogromnej przestrzeni roboczej.

Oprócz tego jedyną istotną zmianą jest wersja z nowym procesorem.

Wizualnie nie odróżniłbym pewnie pierwszej pierwszej generacji od drugiej. Najbardziej istotne zmiany zaszły bowiem pod maską.

Podstawowy wariant nadal pracuje pod kontrolą procesora Intel Pentium, tutaj w wersji Intel Pentium Gold 4425Y. Podstawowy wariant ma też 4 lub 8 GB RAM-u i 64 lub 128 GB miejsca na dane.

Warto tylko zaznaczyć, że najtańszy wariant 4/64 GB wyposażony jest nie w dysk SSD, lecz dysk eMMC – choć jego cena jest atrakcyjna (1999 zł), absolutnie nie warto zawracać sobie nim głowy, bo ultra-powolny procesor połączony z pamięcią tylko ociupinkę szybszą niż dysk talerzowy, to przepis na katastrofę.

Co innego wersja, która trafiła do mnie na testy. Surface Go 2 w najdroższej wersji wyposażony jest w procesor Intel Core m3 8. Gen., 8 GB RAM-u i 128 GB SSD. Kosztuje dużo – 3099 zł – więc zapewne nie przykuje uwagi zbyt wielu osób.

Tym niemniej w tej konfiguracji Surface Go 2 jest dostatecznie wydajny, by bez trudu uruchomić na nim każdą z aplikacji Microsoftu i stosować go jako urządzenie nadające się do czegoś więcej niż tylko robienie notatek.

Ten procesor powinien był moim zdaniem znaleźć się w najbardziej podstawowej wersji urządzenia. I nie dlatego, że „tak uważa zblazowany dziennikarz, który nie rozumie, dla kogo jest ten sprzęt”, tylko dlatego, że Intel Pentium to procesor niewystarczający nawet do komfortowej obsługi Excela i PowerPointa, a przecież to mają być główne zadania, do których służy Surface Go 2.

Skoro o aplikacjach mowa, warto wspomnieć o kwestii systemu operacyjnego.

Domyślnie Surface Go 2 trafi do klientów prywatnych z systemem Windows 10 Home w trybie S. Tryb S (z angielskiego: secure, bezpieczny) nie pozwala na instalację aplikacji z niezaufanych źródeł i ma gwarantować większy poziom bezpieczeństwa użytkownikom.

W praktyce oznacza to jednak, że na Surface Go 2 możemy zainstalować wyłącznie aplikacje ze Sklepu Microsoft, który… cóż, nie oferuje zbyt bogatego wyboru. Można też zainstalować nową wersję przeglądarki Edge opartą na Chromium, co jest ogromnym krokiem naprzód względem poprzedniej generacji. Gdy testowałem Surface Go, mogłem korzystać tylko z przeglądarki Edge, która uprzednio nie była zbyt dobrym programem. Obecna wersja Edge’a jest fenomenalna i od kilku miesięcy całkowicie zastąpiła mi Chrome’a.

Na szczęście „tryb S” można za darmo wyłączyć w ustawieniach; nie wymaga to nawet ponownego uruchomienia komputera. Po wyłączeniu możemy zainstalować dowolny program z dowolnego źródła, czyli używać Surface’a Go 2 jak każdej innej maszyny z systemem Windows.

Po wyłączeniu trybu S nie można go jednak ponownie włączyć.

Te niedostatki nie potrafią jednak zepsuć doskonałego pierwszego wrażenia, jakie robi Surface Go 2.

Od strony jakości wykonania i korzystania z urządzenia Surface Go 2 to… Surface. Miniaturka Surface’a Pro, ze wszystkimi jego zaletami.

Magnezowa obudowa robi fenomenalne wrażenie w dłoni. Wbudowana podpórka to iście genialne rozwiązanie, które Apple powinien skopiować od Microsoftu lata temu. Kamera do logowania Windows Hello działa jeszcze szybciej niż w pierwszej generacji Surface Go – wystarczy zerknąć i już jesteśmy zalogowani.

Głośniki nadal są ponadprzeciętnie dobre, a w nowej generacji usprawniono również mikrofony, które teraz lepiej spisują się podczas wideorozmów.

Opcjonalna klawiatura również prezentuje się fenomenalnie i w moim odczuciu bije każdą klawiaturę do iPada. Klawisze są podświetlane, dostatecznie duże, o idealnym skoku. Nawet miniaturowy gładzik działa po prostu rewelacyjnie, doskonale radząc sobie z obsługą gestów Windows Precision.

No i wracając do tematu robienia notatek – Surface Pen powinien być dołączany do Surface’a Go w standardzie. Brak klawiatury można jeszcze przeboleć w tak małym sprzęcie, ale piórko jest integralnym, niezbędnym elementem, by doświadczyć pełni możliwości Surface’a Go 2.

Obcowanie z tym sprzętem to niesamowicie przyjemne doświadczenie, choć… jeszcze nie wiem, do czego mógłbym go używać.

Z Surface Go 2 mam 2 podstawowe problemy.

Dla osób, które chcą wykorzystywać ten sprzęt do pracy, choćby tej najbardziej podstawowej, Surface Go 2 jest za mało wydajny i – wbrew pozorom – za mało mobilny. Microsoft deklaruje 10 godzin czasu pracy, ale doświadczenie z poprzednią generacją mówi mi, że więcej niż 6 z niego nie wyciągnę. Zobaczymy „w praniu”.

Dla osób, które chcą kupić Surface’a Go 2 dla dziecka, któremu miałby on służyć jako komputer do szkoły, nowy komputer Microsoftu jest z kolei za drogi. Najtańsza konfiguracja, którą szczerze radzę omijać szerokim łukiem, to koszt 1999 zł. Opcjonalna (w praktyce: niezbędna) klawiatura to koszt ok. 450 zł.

Wersja nieco bardziej sensowna, z 8 GB RAM i 128 GB miejsca, to już koszt 2699 zł. Za 3099 zł kupimy wariant z Intel Core m3, a za 500 zł więcej dostaniemy wersję, która trafiła do mnie na testy, wyposażoną dodatkowo w modem LTE.

Dla kogo jest więc Surface Go 2 i czy w Polsce, gdzie nie jest on sprzedawany z ogromnymi zniżkami dla szkół, ma on w ogóle rację bytu? Tego mam nadzieję się dowiedzieć w czasie testów.

Póki co moje doświadczenie z Surface Go 2 mogę przyrównać do obcowania z pluszowym króliczkiem. Jest malutki, słodziutki, przyjemny w dotyku i twarz mi się uśmiecha jak go widzę. Tyle że mam prawie 30 lat, więc nie bardzo wiem, do czego na dłuższą metę mógłbym potrzebować pluszowego króliczka.

Nie wiem też jeszcze, czy istnieje choć jeden dobry powód, by wybrać Surface Go 2 zamiast tańszego, wielokrotnie szybszego i prawdopodobnie lepszego iPada. Tego również spróbuję się dowiedzieć w nadchodzących tygodniach.

Zaczynamy test!

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst