REKLAMA

Kuszą Polskę bronią dalekiego rażenia. To brakujące ogniwo naszej armii

Koncern MBDA zaproponował Polsce kupno nowych pocisków manewrujących Crossbow. Firma deklaruje gotowość do pełnego transferu technologii i polonizacji produkcji systemu Crossbow.

Koncern MBDA zaproponował Polsce kupno nowych pocisków manewrujących Crossbow. Firma deklaruje gotowość do pełnego transferu technologii i polonizacji produkcji systemu Crossbow.
REKLAMA

Jak powiedział Jacek Duliński z MBDA w rozmowie ze Strefą Obrony podczas Defence Days 2026, koncern proponuje Polsce pełny zestaw rozwiązań uderzeniowych zgodny z europejską koncepcją ELSA. To europejska inicjatywa obronna mająca na celu opracowanie i produkcję nowej generacji pocisków manewrujących i amunicji krążącej o dalekim zasięgu. Chodzi o cały wachlarz pocisków, od lżejszych, przez ciężkie, aż po pociski manewrujące LCM, czyli lądową wersję dobrze znanej rodziny Storm Shadow/SCALP.

Największą uwagę przyciąga jednak Crossbow. Broń ta plasuje się między dronem dalekiego zasięgu a uproszczonym pociskiem manewrującym. Nie ma być tak drogi i skomplikowany jak najbardziej zaawansowane pociski strategiczne, ale ma oferować zasięg, precyzję i odporność wystarczające do niszczenia ważnych celów na głębokim zapleczu przeciwnika.

REKLAMA

Precyzja bez GPS i odporność na cyfrowy chaos

Tradycyjne pociski manewrujące, takie jak Storm Shadow czy SCALP, to technologiczne dzieła sztuki, których cena idzie jednak w miliony euro za sztukę. Crossbow reprezentuje zupełnie inne podejście. Konstrukcja ta została stworzona w ramach koncepcji One Way Effector (OWE), co można przetłumaczyć jako oznacza broń jednorazowego użytku zaprojektowaną pod kątem maksymalizacji masy bojowej.

Zamiast polegać wyłącznie na ekstremalnie drogich komponentach klasy militarnej, inżynierowie MBDA postawili na hybrydę rozwiązań wojskowych oraz komercyjnych podzespołów dostępnych z półki i produkowanych masowo.

Taka strategia pozwala na drastyczne obniżenie ceny jednostkowej, przy jednoczesnym zachowaniu parametrów, które jeszcze dekadę temu były zarezerwowane dla najdroższych systemów strategicznych.

REKLAMA

Jednym z kluczowych wymagań współczesnego pola walki jest odporność na walkę radioelektroniczną. Rosja bardzo intensywnie wykorzystuje zakłócanie sygnału GPS, spoofing (fałszowanie) nawigacji satelitarnej i systemy WRE (walki radioelektronicznej) do obrony przed dronami oraz amunicją precyzyjną. Pocisk, który uzależniony jest wyłącznie od sygnału satelitarnego, może w takim środowisku stracić skuteczność i chybić o dziesiątki metrów i więcej.

Dlatego MBDA podkreśla, że Crossbow ma być zdolny do działania w skomplikowanym środowisku elektromagnetycznym. System jest w pełni niezależny od sygnału GPS, co osiągnięto dzięki zaawansowanym algorytmom nawigacji inercyjnej i rozpoznawania terenu za pomocą kamery wykorzystywanej w końcowej fazie lotu, która rozpoznaje cel i jego otoczenie.

Więcej na Spider's Web:

REKLAMA

Tani nie znaczy prymitywny

Warto uważać z prostym porównywaniem Crossbow do Storm Shadow, JASSM-ER (te pociski posiada Polskie Wojsko) czy LCM. To nie ta sama kategoria broni, choć wszystkie służą do uderzeń na duże odległości. Storm Shadow i jego lądowa odmiana LCM (Land Cruise Missile - europejski odpowiednik amerykańskiego Tomahawka) to zaawansowane pociski manewrujące projektowane do przełamywania silnej obrony i niszczenia najlepiej chronionych celów. Crossbow ma być tańszy, prostszy i liczniejszy.

Mimo swojej budżetowej natury, Crossbow to potężne narzędzie zniszczenia. W standardowej konfiguracji przenosi głowicę bojową o masie aż 500 kg, co pozwala na skuteczne niszczenie silnie umocnionych celów, takich jak bunkry, centra dowodzenia czy kluczowe węzły komunikacyjne. Idealnie nadaje się również do niszczenia przemysłu przeciwnika.

REKLAMA

Modułowa konstrukcja systemu sprawia, że masa głowicy oraz zasięg mogą być elastycznie dostosowywane do konkretnych wymagań zamawiającego, co otwiera przed polskim przemysłem obronnym szerokie pole do popisu w kwestii przyszłych modyfikacji.

Pełna polonizacja i integracja z podwoziami Jelcz

Crossbow jest też częścią większej zmiany w europejskim przemyśle zbrojeniowym. Przez lata Zachód produkował broń świetną technologicznie, ale drogą i zamawianą w liczbach pasujących bardziej do misji ekspedycyjnych niż do wojny pełnoskalowej. Ukraina pokazała, że taki model nie wystarcza.

Potrzebna jest broń, którą da się produkować szybko, w dużych seriach i z wykorzystaniem rozproszonego łańcucha dostaw. MBDA chwali się, że Crossbow przeszedł od projektu do demonstracji w siedem miesięcy. To tempo nietypowe dla dużych europejskich programów zbrojeniowych, które zwykle liczy się raczej w latach niż miesiącach. Jacek Duliński podkreśla, że system jest już produkowany i znajduje się na wyposażeniu jednej z armii.

REKLAMA

Dla Polski równie ważne jak sam zasięg jest pytanie gdzie i przez kogo ta broń byłaby produkowana. Według deklaracji MBDA oferta dla Polski może obejmować daleko idącą polonizację. Chodzi nie tylko o montaż pocisków, ale również integrację z polskimi podwoziami, w tym z Jelczami, oraz z krajowymi systemami dowodzenia i kierowania ogniem.

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-14T15:24:35+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T12:27:39+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T11:34:42+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T10:32:49+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T07:10:57+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T07:05:53+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T06:20:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA