Social media  / News

Dziecko chciało nauczyć się tańczyć, a YouTube uznał, że powinno się głodzić. Takich historii jest więcej. Rusza #YouTubeRegrets

Mozilla rusza z kampanią #YouTubeRegrets. Organizacja uważa, że Google powinien wziąć większą odpowiedzialność za to, co nam podsuwa do oglądania. 

Gdy jakiś czas temu próbowałam rozplątać nogi beznadziejnie powyginane po jodze z jedną z występujących na platformie kobiet z gumy, mój dom wypełnił się aksamitnym głosem prawiącym na temat spisku lekarzy, firm farmaceutycznych, mediów i ludzi w cyklistówkach. Zamiast kolejnej kryptosadystki, Google zdecydował się zarekomendować mi Jerzego Ziębę. Polecanie najsłynniejszego polskiego znachora, to jak rekomendowanie wlewów z cytryny i magicznych traw. Świetne na odchudzenie portfela, ale niekoniecznie dobre dla zdrowia. Problem polega na tym, że jestem raczej regułą niż wyjątkiem. Chyba każdy z nas choć raz uniósł ze zdziwienia brwi na widok proponowanych mu przez YouTube'a materiałów.

#YouTubeRegrets, czyli YouTube powinien wziąć odpowiedzialność za to, co poleca

Mozilla zebrała na stronie kampanii #YouTubeRegrets historie osób, których algorytm YouTube'a zabrał do dziwnych albo niebezpiecznych miejsc w internecie. Część z nich jest tylko przykra, część przerażająca, jak ta o dziewczynce, która zaczęła od filmów o stepowaniu, a skończyła na filmach o głodzeniu się, żeby lepiej tańczyć. Wszystkie mają pewną cechę wspólną – czytając je, bez problemu możemy sobie wyobrazić, że to samo spotyka nas albo naszych znajomych. Podobne historie już bowiem słyszeliśmy.

Google latami była krytykowany za to, że swoimi algorytmami promuje przede wszystkim kontrowersyjne filmy i antagonizujące treści. Materiały o teoriach spiskowych klikały się lepiej niż te faktograficzne, bo więcej osób kłóciło się pod nimi w komentarzach. W tym roku światem wstrząsnęła historia o tym, jak YouTube za pomocą systemu rekomendacji tworzy playlisty z treściami pedofilnymi.

System rekomendacji na YouTubie jest owiany tajemnicą

Reklamy same się nie obejrzą, a to na nich przede wszystkim zarabia platforma. Każdy kolejny film, to kolejna reklama, czyli kolejne pieniądze. Oglądanie jest więc kluczem do zyskowności, a system rekomendacji kluczem do tego, byśmy nie przestawali oglądać. Choć Google w odpowiedzi na krytykę ciągle coś zmienia w zajmującej się rekomendacjami sztucznej inteligencji, trudno ocenić skuteczność tych zmian. Można tylko wierzyć firmie na słowo, a to, jak zauważa Mozilla, nie jest najlepszym rozwiązaniem.

Organizacja chce, żeby algorytm rekomendujący był bardziej przejrzysty, a naukowcy mogli go badać. Na razie jest to co najmniej trudne. Dlatego Mozilla wystosowała list do Google'a z szeregiem rekomendacji, które można sprowadzić do jednej prośby – pozwólcie naukowcom skutecznie badać stworzony przez was algorytm i to, jak on działa.

#YouTubeRegrets to część większego projektu, który ma na celu zwrócić uwagę na to, w jaki sposób korzystamy ze sztucznej inteligencji. Mozilla chce nas zachęcić, żebyśmy przestali myśleć tylko o tym, jak wielką liczbę danych może przerobić algorytm, a zacząć krytycznie patrzeć na to, w jaki sposób i po co to robi.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst