Gry  / Artykuł

Kelner, w moim symulatorze hazardu jest koszykówka. Zwiastun NBA 2K20 to zbiór patologii w branży gier

Mam wrażenie, że ten zwiastun powstał tylko po to, aby rozsierdzić graczy. Trailer NBA 2K20 jest zbiorem najgorszych patologii, jakie dręczą współczesną branżę gier. Niesamowite, że ktoś pomyślał, aby sprzedawać grę przy pomocy takiego materiału.

Nowy zwiastun NBA 2K20 został poświęcony trybowi MyTeam. Uproszczając i uogólniając zagadnienie, MyTeam to odpowiednik popularnego modułu Ultimate Team w piłkarskiej serii FIFA. Celem trybu jest zebranie drużyny marzeń, złożonej z najlepszych sportowców grających na co dzień w rozmaitych klubach. To trochę tak, jak gdyby zebrać w jednej drużynie Ronaldo, Lewandowskiego, Van Dijka, Messiego, Ramosa, Kante, Sterlinga, Ter Stegena, Robertsona i Chielliniego, a następnie pastwić się nimi nad innymi graczami.

Stworzenie drużyny marzeń nie jest łatwe. Zawodnicy NBA są jak Pokemony. Kolekcjonuje się ich, otwierając rozmaite paczki i kufry z losową zawartością, kupowane za prawdziwe pieniądze. Oczywiście szansa, że z danej paczki wypadnie jeden z najlepszych zawodników NBA, jest skrajnie minimalna. Zawsze można jednak kupić kolejną paczkę. I jeszcze jedną. No i jeszcze. Może kiedyś się uda. Słowem: hazard w czystej postaci. Tyle tylko, że grając w NBA 2K20 nie masz szans na wygranie prawdziwych pieniędzy.

2K postanowiło poświęcić temu hazardowi zwiastun. Jak gdyby był to walor NBA 2K20.

Raptem 135 pozytywnych łapek w górę kontra 12 tys. krytycznych łapek w dół. Trudno o lepsze podsumowanie tego, jak gracze przyjęli materiał reklamowy. Ba, ja do teraz mam trudność aby uwierzyć, że ktokolwiek w 2K sądził, iż taki zwiastun to dobry pomysł. Udawana ekscytacja statystów w koszulkach koszykarskich, a do tego otwieranie pakietów z kartami oraz skrzynek z losową zawartością… Okropieństwo. Gdzieś w tle można znaleźć samą koszykówkę. Stanowi dobre 10 proc., maksymalnie 20 proc. całego materiału. Brakuje tylko nazwy kasyna i jego lokalizacji na końcu filmiku.

Nie mam pojęcia, co myślało sobie 2K. O ile myślało cokolwiek. Zaczynam wręcz podejrzewać, że wydawca Red Dead Redemption oraz Grand Theft Auto prowokuje w sposób zamierzony oraz celowy. Teraz, gdy coraz więcej rządów i polityków bierze pod lupę legalność i etyczność mikro-transakcji w grach wideo, 2K pokazuje wszystkim środkowy palec. Coś na zasadzie „no i co mi zrobicie?”. A mogą zrobić. Przykładowo w Belgii takie hazardowe elementy gier wideo są już częściowo nielegalne.

Reklama NBA 2K20 to jak podsumowanie wszystkiego, co najgorsze w branży.

Gdyby ktoś chciał zrobić anty-reklamę współczesnym grom wideo, zwiastun 2K byłby do tego idealny. Jest tutaj wszystko co sprawia, że otwiera mi się nóż w kieszeni. Imitacja influencerów strumieniujących otwieranie paczek. Kolorowa oprawa dla sztuczek, które wykorzystują te same mechanizmy psychologicznego uzależnia co klasyczny hazard. Mamy nawet interfejs, który do złudzenia przypomina jednorękiego bandytę z jakiegoś obskurnego kasyna.

Pisałem to już kilka razy, napiszę po raz kolejny: współcześnie wylewa się masę pomyj na wydawców pokroju EA czy Ubisoftu. Zazwyczaj słusznie. Jednak prawdziwym złym, prawdziwym bandytą w branży jest 2K. To, co firma robi z GTA Online, serią NBA czy WWE przechodzi jakiekolwiek bariery (nie)przyzwoitości. Electronic Arts jest przy tej korporacji jak grzeczny ministrant. Z kolei najnowszy zwiastun NBA 2K20 dobitnie dowodzi, że wydawca nie ma zamiaru zmieniać się na lepsze.

Szkoda, bo kampania w NBA 2K zawsze była świetna. Jednak tym razem sobie ją odpuszczam.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst