Gry  / Recenzja

Moje ulubione słuchawki SteelSeries dostały moją ulubioną stację bazową. Arctis Pro Wireless - recenzja

177 interakcji
dołącz do dyskusji

Zeszłoroczny „audiofilski“ zestaw słuchawkowy SteelSeries Arctis Pro + GameDAC był szpagatem między światem graczy oraz światem pasjonatów muzyki. Headset okazał się ciekawym eksperymentem, ale jako konsolowy gracz poszukiwałem czegoś wygodniejszego i bardziej wszechstronnego. Dlatego położyłem ręce na zestawie SteelSeries Arctis Pro Wireless.

Już na samym początku trzeba wskazać, że Arctis Pro Wireless nie jest ani headsetem nowym, ani headsetem odkrywczym. Bezprzewodowy zestaw słuchawkowy wykorzystuje tę samą stację bazową (transmiter) co kultowa już Siberia Wireless H. Aż nie mogłem uwierzyć, że prostokątne czarne pudełko z pokrętłem pojawiło się na rynku w 2013 r. Jak ten czas leci. Jeszcze bardziej niesamowite jest to, że przez sześć następnych lat żaden producent akcesoriów nie wpadł na lepsze rozwiązanie.

Transmiter SteelSeries to moje ulubione urządzenie tego typu.

Gadżet jest jednocześnie bardzo prosty, jak również bardzo sprytny. Dzięki niemu użytkownik bezprzewodowych słuchawek może się cieszyć w zasadzie nieograniczonym czasem działania. Gdy akumulator ulegnie wyczerpaniu po około 10 godzinach rozgrywki, wystarczy zdjąć osłonę nausznika, wyjąć źródło energii, a następnie zastąpić je drugim akumulatorem dodawanym do zestawu. Miejsce na drugi akumulator znajduje się w kieszeni transmitera, który jest jednocześnie stacją ładującą.

W praktyce zawsze możemy liczyć na zapasowe źródło energii. Gdy słyszymy, że akumulator jest bliski rozładowania, wystarczy podnieść się z kanapy, podejść do transmitera i dokonać szybkiej podmiany. Takie proste a takie praktyczne. Szkoda, że żaden inny producent słuchawek dla graczy nie stosuje podobnego rozwiązania. Bezprzewodowe sprzęty konkurencji trzeba albo ładować po kablu, albo osadzać je w stacjach dokujących. Pod względem ciągłości bezprzewodowej rozgrywki SteelSeries wciąż nie ma sobie równych.

Transmiter Arctis Pro Wireless to jednocześnie centrum dowodzenia.

Za pomocą wciskanego pokrętła skonfigurujemy działanie urządzenia. Możemy włączyć dźwięk przestrzenny, pobawić się equalizerem, wyregulować poziom głośności między grą i czatem, włączyć jeden z profili dźwiękowych czy zainstalować aktualizację oprogramowania. Wszystkie nasze czynności będą wyświetlane na prostym, ale stylowym i pasującym do nowoczesnego salonu ekranie LED.

Można mieć wręcz wrażenie, że transmiter pozwala na więcej niż powinien. Niedoświadczony gracz z łatwością pomiesza źródła wejścia i wyjścia oraz rodzaje połączeń audio. Na szczęście każdą konfigurację ustawień da się zapisać, przywrócić oraz zresetować. Co nie zmienia faktu, że sam proces konfiguracji, zwłaszcza w przypadku podłączania zestawu do konsoli, mógłby być nieco lepiej opisany. Ja nie miałem z nim problemu. Mój znacznie młodszy kuzyn już tak.

Warto dodać, że transmiter pozwala na transmisję dźwięku za pomocą USB, AUX oraz połączenia optycznego. W ten sposób zestaw słuchawkowy jest kompatybilny z szeroką gamą urządzeń. Komputer, konsola, telewizor, smartfon, głośniki - wszystko połączymy ze stacją bazową, o ile będziemy tylko mieli taką potrzebę.

Jako gracz z trzema konsolami, najbardziej ucieszyłem się z obsługi dwóch źródeł dźwięku.

Aktywne wsparcie dwóch jednoczesnych źródeł dźwięku to dla mnie być-albo-nie-być zestawu słuchawkowego. Wszystko przez kupno Nintendo Switcha, który nie wspiera systemowego czatu głosowego. Grając w Splatoona 2 albo Super Smash Bros. Ultimate odpalamy ze znajomymi Discorda, mieszając oba źródła dźwięku. Z telewizora audio wpada mi do słuchawek po Bluetooth (rozgrywka), z kolei znajomych słyszę po kablu podłączonym do smartfonu lub laptopa (Discord). Prowizorka, ale zaskakująco skuteczna.

SteelSeries Arctis Pro Wireless poradzi sobie z nowoczesnym, wypchanym wieloma urządzeniami mieszkaniem. Bezprzewodowy dźwięk przestrzenny na PS4 w mgnieniu oka zamieniam na hybrydową konfigurację pod Switcha. Potem na tych samych słuchawkach oglądam serial Kingdom z azjatyckimi zombie, co by nie przeszkadzać innym domownikom w czytaniu książek. Następnie uruchamiam WoW-a na laptopie, a po Bluetooth Robert Więckiewicz czyta mi Blade Runnera. Tak można żyć.

Trudno za to żyć ze świadomością, że Arctis Pro Wireless kosztuje aż 1399 zł.

APW to bardzo dobry, wszechstronny headset stworzony z wysokiej jakości materiałów i podzespołów. Jednak żądanie 1399 zł za zestaw, którego znaczną częścią jest urządzenie z 2013 r., to spore przegięcie. Zwłaszcza, że przewodowa wersja tych samych słuchawek została wyceniona na 799 zł. Okazuje się więc, że bezprzewodowa przystawka sprzed sześciu lat, moduł WiFi oraz moduł Bluetooth wyceniono na dodatkowe 600 zł. Sporo. Zwłaszcza, że pod względem jakości samego dźwięku sprzęt za 799 zł oraz 1399 zł nie różni się nawet o jotę, o ile jest podłączony do konsoli.

Oczywiście nie od dzisiaj wiadomo, że za gamingowy sprzęt uznanych firm płaci się ekstra. Marże narzucone na markowe peryferia są gigantyczne, a mimo tego biznes stale rośnie, wraz z rozkwitającą popularnością e-sportu oraz coraz lepszymi zarobkami Polaków. Rozumiem to. Akceptuję to. Jednak nawet tak zblazowany tester sprzętu jak ja czuje, że w stawce 1399 zł za pudełko coś jest naprawdę nie tak.

Nie mogę za to napisać złego słowa o dźwięku. Arctisy to słuchawki nie tylko do gier.

Większość headsetów stworzonych z myślą o grach wideo ma tak wydęty bas i tak podbite niskie tony, że słuchanie dobrej muzyki praktycznie nie ma na nich sensu. Zwłaszcza w bezstratnym formacie, gdy mamy do czynienia z rockiem, metalem albo innymi strunowcami na wysokich tonach. Słuchawki dla graczy to przede wszystkim nienaturalne kinowe uderzenie oraz cyfrowy dźwięk przestrzenny. To zupełnie inne akcenty niż w klasycznych słuchawkach.

Mimo tego basowego trendu Arctisy są jednymi z naprawdę niewielu słuchawek dla graczy, na których odsłuch muzyki jest nie tylko możliwy, ale wręcz przyjemny. Oczywiście o ile wcześniej skonfigurujemy zestaw pod scenę muzyczną. Trzeba upaść na głowę, żeby kupować SteelSeries Arctis Pro Wireless z myślą o słuchaniu ulubionych kapel. Jeśli jednak nie będziecie mieli żadnych dobrych słuchawek muzycznych pod ręką, Arctisy jak najbardziej staną na wysokości zadania. Tego samego nie da się napisać o Razerach czy Astro.

Oczywiście dla gracza najważniejszy będzie cyfrowy dźwięk przestrzenny.

To element, który daje realną przewagę na serwerach gier sieciowych. Dobra wirtualna scena przestrzenna pozwala „widzieć“ rywali przez ściany, z dokładnym wyczuciem kierunku nadchodzącego zagrożenia. Nie inaczej jest na Arctisach. Zestaw opiera się na technologii DTS Headphone:X v2.0, która jest w moim przekonaniu odczuwalnie lepsza od starszego, surowszego Dolby Digital. Co nie zmienia faktu, że DTS również musi się bać rynkowej konkurencji.

W Xperi (firma odpowiedzialna za DTS) powinni się powoli zastanawiać nad podkręceniem standardu. Po tym, co Razer pokazał za pośrednictwem THX Spatial Audio, DTS zaczyna wypadać coraz mniej korzystnie. Oczywiście Headphone:X to wciąż przestrzenny lider, który dla gracza będzie więcej niż odpowiedni. Dzięki Arctisom można strzelać w zasadzie na ślepo, będąc świadomym wrogów na plecach albo zachodzących nas po flance. Słuchawki na pewno nie zawiodą na polu bitwy i jeszcze przez długie lata będą bardziej niż wystarczające. Niestety, jak zdecydowana większość słuchawek na rynku, również Pro Wireless nie radzą sobie z przestrzenną osią pionową.

Świetny zestaw w nieświetnej cenie

Arctis Pro Wireless to elegancki, uniwersalny, ładny i wszechstronny zestaw słuchawkowy (nie tylko) do gier. Niestety, cena headsetu jest nieprzyzwoicie wysoka. To główna wada tego urządzenia i jeden z niewielu zarzutów pod adresem SteelSeries. Innym doskwierającym mi elementem jest brak osobnego pokrętła głośności czatu głosowego na obudowie nausznika. Regulacja kanałów ChatMix jest dostępna wyłącznie z poziomu transmitera. W cenie 1399 można również wymagać nieco lepszego mikrofonu. Ten w Pro Wireless jest po prostu dobry, ale obyło się bez sensacji.

Największe zalety:

  • Praktycznie nieskończony czas bezprzewodowego działania
  • Jedne z niewielu słuchawek dla graczy, które dają sobie radę z muzyką
  • Dbałość o średnie i wysokie tony
  • Wielka wszechstronność zestawu
  • Obsługa dwóch źródeł dźwięku jednocześnie
  • Elegancki design
  • Ogromna wygoda

Największe wady:

  • 1399 zł to nieprzyzwoicie wysoka cena
  • Brak osobnego pokrętła głośności czatu na obudowie
  • "Tylko" dobry mikrofon
  • Brak wtyczki sieciowej w zestawie
  • Wolę skórę i piankę od sportowej siatki nauszników (prywatna preferencja)

W ostatecznym rozrachunku headset Arctis Pro Wireless jest jednym z najlepszych zestawów, jakie może sobie sprawić współczesny gracz. O ile jednak kilka lat temu Siberia Wireless H tego samego producenta była bezkonkurencyjna, tak rywalizacja dla bezprzewodowych Arctisów wyrasta jak grzyby po deszczu. Steel wciąż nie ma równych w obszarze zarządzania akumulatorem oraz wszechstronności audio, ale na innych obszarach musi już oglądać się za siebie.

Jeśli cena Pro Wireless spadnie do trzycyfrowej kwoty, można brać w ciemno.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst