Foto  / Felieton

Ford Model T z wbudowanym tabletem. Tak widzę połączenie obiektywów Leica M ze smartfonami

Leica jest producentem rewelacyjnej i bardzo kosztownej optyki. Część producentów stara się przekonywać, że obiektywy Leica M idą w parze ze smartfonami. Czy takie połączenie ma jakikolwiek sens?

Wiele osób śledzących tematykę foto przez pryzmat branży mobilnej może znać firmę Leica z produkcji aparatów w smartfonach Huawei. Tymczasem Leica to firma z olbrzymimi tradycjami i potężnym bagażem historycznym.

Aparat dalmierzowy Leica z kompletem obiektywów to obiekt westchnień niejednego fotografa, w tym wyżej podpisanego. Niestety w moim przypadku zakup byłby czystą fanaberią, bo trudno byłoby uzasadnić przed sobą (a zwłaszcza przed żoną) wydatek kilkudziesięciu tysięcy złotych na aparat. A takie są ceny. Korpus Leica M10 to koszt prawie 30 tys. zł, a obiektywy to studnia bez dna. Na większość z nich trzeba wyłożyć pięciocyfrową kwotę. Często nawet nie z jedynką, dwójką, ani nawet trójką, z przodu.

Leica M10

W dobie mocnego rozwoju optyki można długo dyskutować o tym, czy Leica jest warta swojej ceny i czy charakter oddania nieostrości jest wart takich kwot, ale niezależnie od poglądów, obiektywy Leica wzbudzają powszechny szacunek wśród fotografów.

Wtem: Pixii. Aparat, o który nikt nie prosił.

Pixii to aparat francuskiego startupu, który uważa, że obiektywy Leica są świetne, ale korpusy tej firmy już niekoniecznie. Z tego przekonania powstał (a raczej powstaje) aparat dalmierzowy Pixii.

leica instax

Co wyróżniającego ma ten korpus? Lepiej zapytać: czego nie ma. Twórcy projektu celowo zrezygnowali z ekranu LCD do podglądu zdjęć oraz z gniazda kart SD. Pliki są zapisywane we wbudowanej pamięci o pojemności od 8 do 32 GB. Więcej nie trzeba. Nie znamy rozmiaru matrycy, ale aparat będzie miał globalną migawkę i czułość ISO z zakresu 100–6400. Więcej nie trzeba.

Na górnej ściance znalazł się ekran OLED do podglądu ustawień, a na korpusie znajduj się bardzo oszczędny zestaw przycisków i pokręteł. Cały koncept tego aparatu bazuje na aplikacji mobilnej, a więc smartfon ma się stać przedłużeniem aparatu. Smartfon będzie pełnił rolę ekranu, menu, przycisków i banku pamięci.

Smartfon i prawdziwe obiektywy Leica M to karkołomne połączenie. Nie jestem w stanie uwierzyć, że osoba, która wydała kilkadziesiąt (a może kilkaset?) tysięcy złotych na obiektywy, będzie chciała korzystać z nich de facto przy pomocy smartfona.

Leica M + Instax = Instant M.

leica instax

Instant M to kolejny pomysł na zastosowanie mocowania Leica M w aparacie o nietypowym działaniu. Jest to (na szczęście) tylko koncept aparatu natychmiastowego wykorzystującego mocowanie Leica M. Fujifilm Instax udowadnia, że aparaty natychmiastowe są szalenie popularne, ale ich wadą jest jakość obiektywów. Instant M ma być odpowiedzią na ten problem, ponieważ aparat ma korzystać z mocowania Leica M, a także z matrycy, dzięki której zdjęcia będzie można mieć jednocześnie w formie cyfrowej i analogowej, tak jak np. w Instaksie SQ10.

Prototypy tego rozwiązania już powstały i są naprawdę osobliwe. Owszem, potrafią generować piękny obrazek, ale połączenie plastikowych, lichych korpusów i bardzo drogich obiektywów to prawdziwy mezalians.

M jak minimalizm.

leica instax

Leica w swoim dążeniu do minimalizmu też potrafi tworzyć kuriozalne pomysły. Na taki zapowiada się Leica M10-D, która ma mieć premierę już jutro. Z jednej strony bardzo doceniam pogoń za minimalizmem, bo nowy aparat będzie wariacją na temat dalmierzowej Leiki M10, tyle, że bez ekranu. W jego miejscu znajdziemy włącznik i pokrętło korekcji ekspozycji. Ambitny aparat dla ambitnego (albo: znudzonego dobrodziejstwem cyfry) fotografa.

Niestety zapowiada się na to, że Leica ma zamiar postawić na aplikację mobilną do obsługi aparatu. Ma ona zastąpić ekran, podobnie jak w koncepcie Pixii. Aplikacja będzie oczywiście opcjonalna, ale jestem bardzo ciekaw, jak duży akcent postawi na niej producent. Na szczegóły musimy poczekać do jutra.

leica instax

Połączenie obiektywów Leica M i dobrodziejstw nowoczesnej technologii to grząski grunt, bo łatwo tu o śmieszność. Aplikacja do obsługi aparatu Leica M brzmi jak tablet do nawigacji wbudowany w Forda Model T.  Można, tylko po co?

*Zdjęcie w nagłówku: Wikipedia na licencji Creative Commons.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst