Biznes  / Artykuł

Krypto-złotówka została pokonana przez antypostępowe lobby - wyznaje twórca dPLN

477 interakcji
dołącz do dyskusji

„Brakuje nam Polakom wiary w to, że w czymś ważnym, wartym olbrzymie środki, możemy rzeczywiście być wśród najlepszych na świecie. Dominuje podejrzliwość, nieufność, strach” - mówi Krzysztof Piech, twórca dPLN.

dPLN miał być rewolucyjnym pomysłem. Dzięki zintegrowaniu z polską złotówką na zasadzie 1:1 twórcy pozbyliby się spekulantów, bez rezygnowania z największych zalet łańcucha bloków. Wciąż byłby to zdecentralizowany system, w którym nikt – włącznie z twórcami – nie miałby kontroli nad jego rozwojem, ale zaoszczędzilibyśmy dużo pieniędzy.

System byłby tańszy niż obecnie scentralizowane systemy. Nie potrzebowalibyśmy też drogiego konsensusu opartego na mocy obliczeniowej i zużyciu prądu, jak w bitcoinie. dPLN wziąłby od niego inną cechę, a mianowicie błyskawiczne płatności, dzięki Lightning network.

Z doktorem hab. Krzysztofem Piechem, ojcem projektu cyfrowego złotego, rozmawiamy o szansach na realizację projektu w niesprzyjającym otoczeniu rządowo-bankowym.

Karol Kopańko, Spider’s Web: Kilka dni temu cały świat obiegła wiadomość, że Polacy tworzą narodową kryptowalutę – cyfrowego złotego. Byliśmy chwaleni na arenie międzynarodowej za innowacyjne myślenie, ale później, jak grom z jasnego nieba, spadła wiadomość, że rząd odcina się od tego projektu. Jakie to miało skutki dla Polskiego Akceleratora Technologii Blockchain, gdzie tworzony jest dPLN?

dr hab. Krzysztof Piech, Polski Akcelerator Technologii Blockchain: W sytuacji, kiedy akcelerator nie realizował żadnego projektu dla Ministerstwa, czyli nie było żadnej, realnej współpracy, utrata patronatu ma wymiar symboliczny i marketingowy. Symboliczny, ponieważ pierwszy raz od dwóch lat Ministerstwo poddało się presji antypostępowego lobby sprzeciwiającego się upowszechnianiu finansowych zastosowań technologii blockchain.

Marketingowy, ponieważ tę decyzję Ministerstwa przytoczyły wszystkie media. Po początkowym wręcz zachwycie międzynarodowych mediów branżowych aż tak dużą innowacyjnością polskiej gospodarki i rządu, decyzja ta wprowadziła nagły, zimny prysznic pokazując, że należymy jednak raczej do bardziej konserwatywnych krajów, które nie chcą być w światowej czołówce najbardziej postępowych krajów. To taka antyreklama naszego kraju.

A przecież współpracowaliście z Ministerstwem Cyfryzacji przy planowaniu wykorzystania blockchaina np. w administracji krajowej?

Tak, i nie o taki wizerunek Polski staraliśmy się w trakcie 1,5-rocznej współpracy z Minister Streżyńską. A jest z czym walczyć, co staram się nagłaśniać przy wszelkich możliwych okazjach. Ostatnie wyniki Instytutu Badań nad Blockchainem pokazują, że Polska jest już poza „pierwszą piętnastką” najbardziej zaawansowanych w rozwoju technologii blockchain krajów na świecie. A 5 lat temu byliśmy w „pierwszej piątce”. Wyprzedziły nas nie tylko Niemcy, ale nawet Ukraina i Gruzja. Obawiam się, że za kilka miesięcy znajdziemy się za Litwą i Białorusią.

Dlaczego w takim razie Minister Streżyńska nie zdecydowała się na szerszą realizację projektu dPLN, kiedy jeszcze była u władzy?

Minister Streżyńska uzyskała szerokie kompetencje Głównego Informatyka Kraju, a także aktywnie wspierała działania na rzecz upowszechnienia obrotu bezgotówkowego. Jednak Narodowy Bank Polski ma zagwarantowaną autonomię - nie tylko każdy ekonomista to wie, ale również i Minister Cyfryzacji.

To znaczy, że miała związane ręce?

Konstytucja naszego kraju daje Bankowi wyłączne prawo emisji pieniądza, prowadzenia polityki pieniężnej i zobowiązuje go do dbania o wartość złotego.

A dPLN naruszał którąś z tych kompetencji?

Właśnie o to chodzi – zupełnie nie. Ani nie prowadzi do emisji pieniądza, ani nie ingeruje w politykę pieniężną, ani nie ma wpływu na wartość złotówki. Nie dla wszystkich jednak jest to jasne. Nie opublikowaliśmy jeszcze szczegółów technicznych projektu (tzw. white papera), ale mimo tego niektórzy przeciwnicy postępu zaczęli krytykować nasz pomysł przeinaczając jego założenia.

Kto w takim razie mógłby podjąć decyzję o cyfryzacji złotego?

Powstało ryzyko konfliktu kompetencyjnego. Minister Streżyńska, będąc pod presją NBP w zakresie jego sprzeciwu wobec walut cyfrowych, a nawet promowania obrotu bezgotówkowego, nie chciała ryzykować konfliktu z Bankiem w zakresie projektu naszego Strumienia pt. „Tether PLN”.

Koniec końców uruchomiliście prace nad dPLN samodzielnie.

Decyzja, by zaryzykować i uruchomić, nawet z prywatnych środków, projekt dPLN przyszła dość nagle, choć dojrzewała przez miesiące. O realizacji projektu poinformowałem Panią Minister na kilka dni przed jej odwołaniem. Wcześniej kolejno z dwiema grupami ekspertów przez ponad rok pracowaliśmy nad koncepcją banku opartego na blockchainie. Konsultowaliśmy się z kilkoma, byłymi prezesami największych banków w Polsce. Jednak widząc różne trudności regulacyjno-prawne, pod wpływem doświadczeń Mike'a Kennedy'ego z najrozmaitszych działów banku Goldman Sachs, postanowiłem skoncentrować się na jednym tylko, choć podstawowym aspekcie funkcjonowania każdego banku…

Czyli pieniądzu?

Dokładnie. Chcemy nadać mu - inaczej niż to było możliwe dotąd - docelowo funkcjonalność jego programowalności (tj. zawierania inteligentnych umów). Liczyłem na to, że dzięki takiemu rozwiązaniu banki, które zdecydują się zaadaptować je, będą mogły znacząco podnieść swoją innowacyjność, ograniczyć koszty, zwiększyć bezpieczeństwo, a finalnie skorzystają na tym wszyscy.

A gdyby spróbować zadziałać na najwyższym szczeblu?

W ostatnich miesiącach doszedłem do przekonania, że rozstrzygającą decyzję nie tyle zresztą w zakresie dPLN, co generalnie - potencjalnej blockchainizacji kraju w różnych jego sferach, w tym finansowej, mógłby podjąć jedynie wicepremier ds. gospodarczych lub premier. Jest zbyt duży strach przed zmianami zarówno wśród firm państwowych, wśród polskich oddziałów zagranicznych korporacji (często nie mogących podejmować autonomicznych decyzji), nie mówiąc o administracji, która w naszym kraju jest z reguły mało postępowa. Zmienić to mogłaby tylko świadoma decyzja rządu, ale nie na poziomie jedynie ministra nie posiadającego zaplecza politycznego.

Ostatnio Premier Morawiecki mówił, że zakaże kryptowalut albo je ureguluje.

Jak wcześniej mówiłem - projekt dPLN jest neutralny wobec konstytucyjnych celów i zadań banku centralnego, więc wdrożenie dPLNa na większą skalę zależałoby od Premiera. Ustawa o NBP przewiduje, że jeśli cel inflacyjny nie jest zagrożony, to Bank ma wspierać politykę gospodarczą rządu. A pozytywny wpływ na gospodarkę powinien być oczywisty dla każdego ekonomisty, znającego ilościową teorię pieniądza: przy stałej podaży pieniądza, zakładając stałość poziomu cen (choć przy upowszechnieniu dPLN inflacja by spadła ze względu na niższe koszty systemu bankowego), wzrost prędkości obiegu pieniądza prowadziłby do wzrostu gospodarczego. A to ostatnie jest z reguły podstawowym celem polityki gospodarczej każdego rządu.

Czyli to też trochę kwestia dobrych chęci?

Nie upieramy się przy dPLN wiedząc, że najpierw potrzebna jest edukacja - wiele mitów krąży na temat walut cyfrowych i technologii blockchain, a administracja publiczna w naszym kraju nie ma wystarczających kompetencji w tym zakresie. I choć miałem zaszczyt zorganizować i przez 1,5 roku kierować największą na świecie grupą ponad 50 społecznych doradców rządu w zakresie technologii blockchain i walut cyfrowych, to ten potencjał nie był efektywnie wykorzystywany - w dużej mierze przez opisane powyżej ograniczenia instytucjonalno-decyzyjne.

Z czego to wynika?

Rozumiemy naturalny opór przed nowym, przed innowacjami - zwłaszcza w naszym kraju, który przez ostatnich kilkadziesiąt lat był na peryferiach innowacyjnego świata. Brakuje nam Polakom wiary w to, że w czymś ważnym, wartym olbrzymie środki, możemy rzeczywiście być wśród najlepszych na świecie. Dominuje podejrzliwość, nieufność, strach. Stąd w zakresie cyfrowego pieniądza podejmujemy działania na rzecz wprowadzenia naszego rozwiązania w innych krajach, w innych systemach bankowych oraz wśród regulowanych podmiotów finansowych i innych instytucjach publicznych.

Czy w takim razie polska technologii może przyjść do naszego systemu finansowego z zagranicy.

Uważam, że za kilkanaście lat świat będzie oparty na pieniądzu cyfrowym z pewnymi pozostałościami gotówki, która jest znacznie trudniejsza do prześledzenia, bo nie zostawia "cyfrowych śladów" - jak to jest np. na blockchainie czy w tradycyjnym systemie bankowym.

Kluczem do adaptacji naszego rozwiązania nie jest dość anarchistyczne podejście prezentowane przez detalicznych klientów, którzy - nie ma co się oszukiwać - w ostatnich miesiącach w kryptowalutach głównie szukali możliwości szybkiego zysku wynikającego z możliwości spekulacji.

Kryptowaluty nie budzą zaufania nie tylko na najwyższym szczeblu…

A pieniądz powinien budzić zaufanie. Stąd chcemy ściśle współpracować z bankami. Wierzę, że dzięki temu rozwiązaniu polska bankowość stanie się konkurencyjna międzynarodowo, a obniżone - docelowo nawet o ok. 30 proc. - koszty funkcjonowania banków wynikające z szerokich zastosowań technologii blockchain (z których dPLN jest jednym z pierwszych, prostszych możliwych wdrożeń - a mamy rozpracowane kolejne koncepcje w tym zakresie) przełożą się na bardziej atrakcyjną ofertę dla klientów detalicznych. Każdy będzie w sytuacji wygrana - wygrana: i właściciele banków, i ich klienci.

W takim razie jak chcecie się pozbyć spekulacyjnego charakteru kryptowalut, który zawłaszczył dla siebie bitcoina?

Nie chcemy spekulacji. Ludzkość wynalazła instytucję pieniądza do tego, by spełniał funkcje płatnicze a nie służył do spekulacji. Część osób lubi grę na forexie - ale nie do tego pieniądz został stworzony. Tak było również w przypadku bitcoina - jego twórca nie stworzył go do tego, by nim spekulować. Później się jednak okazało, że system wewnętrznych zachęt wbudowanych weń przyczynił się do znacznych wzrostów ceny bitcoina. A za nim podążyli twórcy kilku tysięcy innych kryptowalut. Uważamy, że nie jest to potrzebne - choć na pewno przyciąga uwagę mediów i daje niektórym szanse na szybkie wzbogacenie się.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst