Media  / Felieton

Medium otwiera się na twórców. Teraz każdy może zarabiać na swoim pisaniu

Moje ulubione miejsce w Sieci (poza Spider’s Web) skończyło właśnie 5 lat. I chociaż Medium nadal ma ogromny problem z utrzymaniem głowy nad wodą, to serwis ma dziś na siebie lepszy pomysł niż kiedykolwiek.

Nie chcę się powtarzać, a pisałem o tym wiele razy, ale muszę jeszcze raz podkreślić – Medium to wyjątkowe miejsce w globalnym Internecie. Evan Blass i jego ekipa stworzyli niebywale wartościowy serwis, na którym codziennie pojawiają się inspirujące, edukujące i bawiące teksty autorstwa naprawdę utalentowanych autorów.

Przez 5 lat na Medium pojawiali się nikomu nieznani blogerzy, gwiazdy pop-kultury, prezydenci (Barack Obama, przede wszystkim), autorzy wielkiego kalibru. Dziś swoje firmowe blogi prowadzą tam globalne marki, a ostatnio na łamach Medium możemy też czytać najlepsze artykuły z wielu kultowych serwisów, m.in. The Guardian, Rolling Stone czy The New York Times.

Popularność Medium łatwo jest wytłumaczyć.

Przede wszystkim, swoje robi doskonały design strony i aplikacji mobilnej, szczególnie w ostatnim czasie. Nigdzie w Sieci nie czyta się tak dobrze, jak na Medium. Layout interfejsu, struktura serwisu, mechanizmy poleceń i kategorie – Medium od początku do końca stworzone jest w taki sposób, by jak najwygodniej konsumować treść.

No właśnie, treść. To drugi, równie ważny jak layout powód, dla którego serwis Evana Blassa stał się tak popularnym miejscem. Na Medium możemy przeczytać o dosłownie wszystkim i mieć pewność, że będzie to ciekawe i wartościowe. To jedno z ostatnich miejsc w Internecie, gdzie faktycznie wartość treści ma większe znaczenie od szumu.

Niemniej istotne jest też oczywiście to, że ze strony Medium nie zaatakuje nas ani jeden baner. Ani jedna reklama. Twórca serwisu głęboko wierzy w to, że współczesny system medialny, oparty o nachalną reklamę, jest drogą donikąd. I jak widać, to przekonanie podzielają miliony czytelników z całego świata.

Brak reklam stwarza jednak poważny problem – Medium nie zarabia.

Przez lata Evan Blass nie znalazł sposobu na to, by skutecznie zmonetyzować Medium bez uciekania się do współpracy z reklamodawcami. W ostatnim czasie coś się jednak zmieniło.

Aby pozostać darmowym dla czytelników, w pierwszej kolejności Medium wprowadziło opłaty dla twórców. Ci mogli zapłacić więcej, by zyskać dodatkowe możliwości, jak np. dogłębną analitykę. Potem wprowadzono możliwość podłączenia własnej domeny i utworzenia własnego layoutu na Medium, czyniąc go – w dużym uproszczeniu – systemem zarządzania treścią. Z początku opcja ta była darmowa. Po czasie zaczęła kosztować 70 dol.

To wciąż było jednak za mało, by Medium mogło na siebie zarobić. W końcu serwis musiał więc sięgnąć po pieniądze od czytelników. I tak wprowadzono program członkowski, w ramach którego za raptem 5 dol. miesięcznie zyskujemy dostęp do dodatkowej treści, tworzonej przez najlepszych, wyselekcjonowanych autorów. Wraz z programem członkowskim zadebiutowały też kolekcje, czyli przepiękne wydania seryjne, w których można publikować cykl artykułów lub np. powieść w odcinkach.

Wygląda na to, że pierwsza faza testów paywalla zakończyła się pomyślnie, gdyż z okazji swoich 5. urodzin Medium postanowiło rozszerzyć jego zakres, otwierając się na wszystkich autorów.

Medium, czyli pierwszy otwarty paywall.

Swoje nowe rozwiązanie Medium nazywa „otwartym paywallem”. Serwis otworzył się na twórców i teraz pozwala każdemu z nich dołączyć do programu partnerskiego, w ramach którego będą mogli umieścić swoje teksty w abonamencie i uzyskiwać za nie zapłatę.

Jak Medium będzie nagradzać twórców?

We wstępie do programu partnerskiego czytamy, że twórcy uzyskają zapłatę z puli, zależną nie od liczby kliknięć, a od zaangażowania czytelników, mierzonego czasem spędzonym na czytaniu artykułów i ilości „poklasku”, czyli autorskiej metryki wprowadzonej niedawno na Medium.

O jakich kwotach mówimy? Nie wiadomo. Istotne jest jednak to, że Medium otwiera swój paywall dla wszystkich i zarobione pieniądze są zależne wyłącznie od tego, jaką wartość prezentują teksty konkretnego autora. Oczywiście autorzy mogą też udostępnić swoje teksty do przeczytania odbiorcom spoza Medium – w ramach paywalla każdy niepłacący użytkownik może przeczytać 3 artykuły za darmo.

Tyle w teorii. Widzieliśmy już podobne rozwiązania, niestety zazwyczaj na stronach, które znalazły sobie prosty (i powiedzmy to otwarcie – oszukańczy) sposób na zwabienie młodych autorów, obiecując złote góry w zamian za ich teksty, tylko po to, by potem wypłacać marne grosze, albo nie wypłacać nic.

Doświadczenie uczy więc, że taki model nie może się utrzymać. Niemniej jednak Medium jest miejscem wyjątkowym. Chyba jedynym takim serwisem, na który ludzie nie wchodzą z przypadku, a w konkretnym celu – chłonąć teksty, pisane lub czytane (Medium dla swoich partnerów udostępnia też możliwość wprowadzania artykułów w formacie audio). Nie jest więc wykluczone, że tak, jak model płacenia za „zaangażowanie” nie zdał egzaminu na małych stronkach prowadzonych przez naciągaczy, tak sprawdzi się doskonale na Medium, gdzie ludzie wchodzą po to, by odciąć się od wszechogarniającego, internetowego szumu i reklam.

Misja Medium jest godna podziwu. Tym bardziej żałuję, że serwis wciąż nie doczekał się polskiej wersji.

Evan Blass w swoim wpisie na 5. urodziny podkreśla, że misją Medium jest dostarczanie materiałów najwyższej jakości w świecie, który dawno już przestał cenić jakość. Że słowa wciąż mają znaczenie. I ja tę misję bardzo szanuję, bo sam wyciągam dzięki niej mnóstwo dobra, czytając codziennie co najmniej kilka artykułów na Medium.

I nadal żałuję, że pomimo 5 lat na karku Medium nadal nie ma w Polsce silniejszej pozycji. Owszem, możemy tam pisać w języku polskim i kilka osób to robi, ale… trzeba otwarcie powiedzieć, że większość piszących tam osób nie prezentuje swoimi tekstami żadnej wartości, a raczej traktuje serwis jako następcę blogspota. Ci zaś, którzy tworzą naprawdę dobre treści, robią to raczej z entuzjazmu, niż z nadziei na poczytność. Bo ta jest bliska zeru, jeśli chodzi o polskie treści na Medium.

Marzy mi się polskie Medium z prawdziwego zdarzenia. Takie, gdzie piszą najlepsi z najlepszych; gdzie mógłbym codziennie zajrzeć i przeczytać unikalną treść, jakiej nie znajdę nigdzie indziej. Tak, jak ma to miejsce na anglojęzycznym Medium.

Obawiam się jednak, że nie doczekamy się takiego serwisu do czasu, aż Medium zostanie oficjalnie „spolszczone”. Bo niczym jest zapał polskich autorów, jeśli nie pójdzie za nimi skłonna do czytania publika. A dopóki język będzie stanowił barierę wejścia, dopóty „polskie Medium” będzie zlepkiem entuzjastów, których nikt nie będzie czytał.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst