Tech  / Felieton

E-mail nie jest już dobrym źródłem danych o użytkowniku? Google odkleja śledzące moduły reklamowe od Gmaila

System reklamowy Google’a nie będzie już brał pod uwagę treści naszej korespondencji, by lepiej dobierać odpowiednie wpisy i bannery. E-mail coraz bardziej i bardziej staje się narzędziem głównie do pracy.

Poczta elektroniczna niegdyś, obok witryn WWW, była najważniejszym mechanizmem tworzącym Internet. Praktycznie każdy internauta miał swoją własną skrzynkę pocztową, choć do dziś nie każdy ma swoją własną stronę internetową. I wiecie co? W tej kwestii nic się w zasadzie nie zmieniło. Nadal każdy ma swoje konto pocztowe. Choć używa go do nieco innych celów niż kiedyś.

Poczta elektroniczna wciąż sprawdza się w przypadku korespondencji biznesowej. I to też raczej w kontaktach z innymi firmami, bowiem do wewnętrznej komunikacji są już inne narzędzia. Slack, Teams, Yammer, Skype dla Firm, Hangouts. W użytku prywatnym poczta służy głównie do odbierania przeróżnych potwierdzeń, czy to rejestracji nowego konta, czy zakupu w sklepie internetowym.

Microsoft Teams
Microsoft Teams, narzędzie dla firm zmniejszające znaczenie poczty elektronicznej

Powyższa teza bazuje jednak głównie na obserwacjach autora tej notki. Szukałem wiarygodnych i aktualnych badań na temat sposobu wykorzystania poczty elektronicznej i niestety nie znalazłem takowych. Nic dziwnego, takie badanie wymagałoby skanowania naszej prywatnej korespondencji, a to coś, na co mało kto wyraża zgodę, jeżeli tylko ma wybór.

Mam jednak idealne potwierdzenie tej tezy. Są to zmiany w Google Gmail, jednej z najpopularniejszych usług pocztowych na świecie.

Google zna się na poczcie elektronicznej jak mało kto. Nie tylko jest właścicielem jednej z największych i najpopularniejszych usług pocztowych na świecie, ale też od dawna nie ma żadnych oporów by czytać naszą prywatną korespondencję. Nikt tak jak Google nie wie, jak ludzie na całym świecie mailują. Jak często, z kim, po co i o czym.

I ta firma ogłosiła właśnie, że odkleja swoje moduły reklamowe od Gmaila. Korespondencja w Gmail, tak jak w Poczcie Google Apps, nie będzie wykorzystywana do profilowania użytkownika pod kątem spersonalizowanych reklam. Przy czym Google nie wspomniał nic o zaprzestaniu samego skanowania poczty, ogłaszając na razie tylko powyższe.

ochrona prywatności w Gmailu
Nie boję się wam pokazać mojej prywatnej skrzynki odbiorczej. Faktury, potwierdzenia i kilka maili o charakterze "firmowym", na tym koniec

Wątpliwym jest, by Google wiele lat po oburzeniu obrońców prywatności w końcu zechciał ich zadowolić, w momencie, w którym większość już zaakceptowała to naruszanie prywatnej korespondencji przez boty tej firmy. A to może oznaczać tylko jedno. Firmie przestało być to potrzebne, bo e-mail stał się najmniej wartościowym źródłem informacji o użytkowniku.

Są inne, lepsze metody.

Google jest partnerem handlowym bardzo wielu firm, sam też jest sprzedawcą. Może zarówno śledzić nasze zakupy we własnych usługach, takich jak – na przykład – muzyczne, filmowe, książkowe i software’owe Google Play. Może też analizować nasze preferencje przez licznych partnerów, tak jak w przypadku zamawiania Ubera z poziomu Map Google. Ma swoją Wyszukiwarkę Google z Google Now, ma swojego cyfrowego asystenta, ma wiele innych źródeł danych. Co więcej, Google śledzi również nasze zakupy w sklepach stacjonarnych.

Czy e-mail odejdzie w niepamięć? Na razie wydaje się to wątpliwe. Nie wyobrażam sobie innego narzędzia do komunikacji z moimi partnerami z innych firm. Nadal też jest idealnym miejscem do wysyłania rachunków i potwierdzeń – coś jak SMS w świecie telefonii komórkowej.

Zastanówcie się jednak, kiedy komuś wysłaliście ostatnio list elektroniczny. Wiecie, taki jak kiedyś się wysyłało, jak temat do poruszenia był za długi na rozpisanie się na Gadu-Gadu. Myślę, że większość z was po tej krótkiej refleksji dojdzie do podobnego wniosku: wyłączenie personalizacji reklam na bazie treści korespondencji w Gmailu było ruchem przede wszystkim pragmatycznym.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst