Sprzęt  / Felieton

Intel twierdzi, że do grania wcale nie jest potrzebny mocny pecet. Oto rozwiązanie

Może wydawać się, że do grania w pecetowe gry niezbędna jest kart graficzna wyprodukowana przez AMD albo Nvidię. Zdania tego nie podziela Gregory Byant, wiceprezes Intela odpowiedzialny za dział komputerów konsumenckich. Według niego najnowsze zintegrowane karty graficzne Intel Iris oraz Iris Pro wystarczą zdecydowanej większości użytkowników, w tym graczy.

Oczywiście nie dotyczy to entuzjastów, którzy muszą uruchamiać najnowsze i najbardziej wymagające tytuły w najlepszych ustawieniach graficznych. Dla nich nadal przeznaczone będą najnowsze modele GeForce’ów oraz Radeonów, często połączone z okularami wirtualnej rzeczywistości. Warto pamiętać zresztą, że najlepsze karty graficzne będę tworzone właśnie z myślą o tej technologii. To ona bowiem wymaga ostrego jak żyleta obrazu o rozdzielczości 4K, z którym obecnie radzi sobie mniej niż 1% dostępnych na rynku komputerów.

Z kolei na zwykłym laptopie instalowanie wyświetlacza o rozdzielczości wyższej niż Full HD lub 2K nie ma najmniejszego sensu. Oznacza to, że klasyczne gry komputerowe, niewymagające specjalnych gogli lub okularów, będą mieć znacznie mniejsze wymagania od produkcji czerpiących pełnymi garściami z wirtualnej rzeczywistości.

To ogromna szansa dla układów Intela. Rynek zwykłych gier komputerowych wyhamowuje, podczas gdy one cały czas się rozwijają i nic nie wskazuje na to, by miały zostać w jakikolwiek sposób powstrzymane.

Wymagania gier uruchamianych na ekranie komputera będą rosnąć coraz wolniej.

Co jednak z samymi układami graficznymi Intela? Otóż są one szybsze od 80% dedykowanych kart graficznych dostępnych na rynku. Należy jednak pamiętać, że zdecydowanie większą popularnością od najdroższych kart graficznych cieszą się tanie modele i to w dużej mierze od nich zintegrowane układy graficzne Intel Iris oraz Iris Pro są wydajniejsze. Nie ma co liczyć na to, że chip wbudowany w procesor będzie mógł mierzyć się z kartą graficzną z wysokiej półki.

Warto jednak pamiętać, że rozwijają się one w niesamowitym tempie i w ciągu ostatnich pięciu lat ich wydajność urosła aż 30-krotnie. Wynik ten może być odrobinę przesadzony, jednak sam pamiętam czasy sprzed kilku lat, gdy układy graficzne Intela nadawały się wyłącznie co najwyżej do oglądania filmów i to nie zawsze w jakości HD. Teraz z kolei umożliwiają one granie w zdecydowaną większość tytułów. Nie tylko ze względu na stosunkowo wysoką wydajność, ale też ich kompatybilność z nowymi API, takimi jak DirectX 12 oraz Vulkan.

Założenie Intela zatem jak najbardziej można uznać za prawdziwe.

Składa się na to kilka faktów. Pierwszy to to, że większość użytkowników nie ma możliwości by skorzystać z wirtualnej rzeczywistości. Drugi to fakt, że rynek będzie się dostosowywał właśnie do tej technologii. Oprócz tego ludzie nie wymagają najlepszej możliwej jakości grafiki, w zupełności wystarcza im standard konsolowy. To wszystko powoduje, że karty graficzne ze średniej półki tworzone z myślą zarówno o komputerach stacjonarnych, jak też laptopach będą wystarczać do komfortowego grania.

Dlatego już teraz wybierając komputer do okazjonalnego grania można spokojnie decydować się na laptopa, który ma mocną zintegrowaną kartę graficzną. Zresztą można było to robić nawet rok lub dwa lata temu. Wtedy jednak w odpowiednio wydajne zintegrowane karty graficzne były wyposażone wyłącznie laptopy z układami AMD, których na polskim rynku jest tak niewiele, że można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że w ogóle na nim nie istnieją.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst