Social media  / News

Facebook w końcu zrobił użytek ze swojej wyszukiwarki. Teraz może czasem zastąpić nam Google

Jeśli chcemy się czymś podzielić ze światem, przeważnie wchodzimy na Facebooka. Jeśli chcemy zobaczyć, co u naszych znajomych, wchodzimy na Facebooka. Jeśli natomiast chcemy sprawdzić, co ogólnie dzieje się ciekawego, albo sprawdzić, o czym obecnie się mówi, raczej korzystamy z wyszukiwarki Google (i zakładki "Wiadomości"), Twittera lub innych portali. Aż do teraz. Od dziś Facebook chce bowiem, żebyśmy nawet przez chwilę nie opuszczali jego portalu.

Najnowsza aktualizacja części serwisu, dostępna na razie jedynie dla użytkowników korzystających z angielskiej wersji Facebooka (Android, iOS, przeglądarka), wprowadza coś, czego... można było spodziewać się właściwie od pierwszego dnia po wprowadzeniu w ogóle Facebookowej wyszukiwarki. Nowy dodatek jest niczym innym, jak - przynajmniej w pewnym stopniu - odpowiednikiem wyszukiwarki Google'a. Tyle tylko, Google przeszukuje dla nas cały Internet. Wyszukiwarka Facebooka dla odmiany przeszukuje jedynie ten serwis społecznościowy. Co zresztą w wielu przypadkach i dla wielu osób będzie tożsame.

Oczywiście już do tej pory serwis Zuckerberga umożliwiał nam przeszukiwanie wpisów zamieszczanych na Facebooku, ale dotyczyło to wyłącznie treści udostępnianych przez naszych znajomych. Od teraz wyszukiwarka jest zoptymalizowana pod wyszukiwanie treści, o których po prostu się mówi - niezależnie od tego, czy chodzi o najnowsze odkrycie naukowe, czy wydarzenie sportowe. Wpisujemy odpowiednie hasło i zostajemy przeniesieni do listy wyników, na której znajdziemy wszystkie pasujące wpisy, niekoniecznie od osób z naszych "kręgów".


Przykład podawany przez Facebooka w oficjalnym komunikacie idealnie zresztą obrazuje, na czym polega nowość. Po wpisaniu w wyszukiwarkę (która wizualnie nie zmienia się w ogóle) hasła "water", serwis sam podpowiada nam dalszą część, dotyczącą szeroko komentowanego wydarzenia, czyli odkrycia wody na Marsie. Po wybraniu tej podpowiedzi jesteśmy kierowani do listy, na której znajdziemy zarówno najpopularniejsze wpisy związane z tym tematem, jak i trwające obecnie publiczne dyskusje.

Wszystkie treści dotyczące danego zagadnienia możemy, dla łatwiejszej konsumpcji, odpowiednio filtrować. Istnieje więc opcja wyświetlania tylko zdjęć, tylko najpopularniejszych wpisów, tylko ostatnich, albo po prostu ogólnej, "ludzkiej" aktywności w danym temacie. W wynikach innych osób mogą przy tym znaleźć się nasze wpisy - wystarczy, że omawiają odpowiedni temat i ustawimy ich widoczność jako "Publiczne".

Aby serwowane nam podpowiedzi były jeszcze dokładniejsze, Facebook specjalnie personalizuje je, bazując na całej naszej dotychczasowej aktywności w serwisie.

W rezultacie o ważnych i ciekawych wydarzeniach możemy dowiedzieć się łatwiej i szybciej, niż czekając, aż np. któryś z naszych znajomych umieści odpowiedni wpis na swojej tablicy. Nie ma też wątpliwości co do tego, że jest to w pewnym sensie odpowiedź na Twitterowe "Moments", oferując komplet wpisów na dany temat, choć w zdecydowanie innej formie.

Oby tylko nie skończyło się to tym, że niektórzy już nawet na moment nie będą w stanie oderwać się od Facebooka. W końcu niektóre dyskusje przeciągają się w nieskończoność, a od teraz wyszukiwanie kolejnych, interesujących nas, będzie jeszcze prostsze...

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst