Tech  / Felieton

Youtuberzy piszą książki

Autorka jest redaktor prowadzącą sPlay.pl – bloga poświęconego cyfrowej rozrywce.

26 grudnia 2014 roku na YouTube pojawi się ostatni, tysięczny epizod programu Lekko Stronniczy. 24 lutego 2011 roku panowie, Włodek Markowicz i Karol Paciorek, puścili w eter pierwszy, niespełna 4-minutowy odcinek podcastu. Ponad 3 lata trwała ich przygoda z tym kanałem. W zeszłym miesiącu obaj wydali książkę, w której podsumowują swoją działalność i – jak zapowiadają – znajdziemy w niej to, czego nie chcieli nam powiedzieć wcześniej.

Pisanie książek wśród youtuberów i blogerów nie jest właściwie niczym nowym. Jeśliby spojrzeć tylko na polskie poletko warto wspomnieć o Tomku Tomczyku vel. Kominku, który na przestrzeni ostatnich lat napisał dwie książki, "Blog. Pisz, kreuj, zarabiaj""Bloger", czy o Niekrytym Krytyku, czyli Macieju Frączyku, który jest chyba jednym z najpłodniejszych youtuberów. Frączyk w swojej karierze wydał już aż cztery publikacje i jak sądzę prędko nie skończy raczyć nas swoimi przemyśleniami na tematy wszelakie.

Książkę wydał też Krzysztof Gonciarz, aktywnie angażujący się w wiele projektów youtube'owych i wspierający radami swoich kolegów z branży. "WebShows: Sekrety Wideo w Internecie" zawiera kulisy pracy w Sieci z perspektywy kogoś, kto profesjonalnie zajmuje się dziennikarstwem internetowym i tworzeniem wideo. Swoistego rodzaju poradnik wydał też Michał Kędziora aka Mr. Vintage, który prowadzi blog poświęcony modzie męskiej. Jego koleżanka po fachu, Charlize Mystery, blogerka modowa, także dołączyła ostatnio do grona autorów. 19 listopada 2014 miała miejsce premiera jej książki "(Nie) mam się w co ubrać", będąca zbiorem wskazówek i rad w stylu Trinny i Susannah.

blog

Rok temu Paulina Wnuk, autorka bloga "From movie to the kitchen", wydała książkę o – jakżeby inaczej – potrawach z naszych ulubionych filmów. A w lutym tego roku Michał Szafrański z bloga Jak oszczędzać pieniądze, opublikował darmowego e-booka, w którym aż roi się od porad na temat tego jak dobrze inwestować swoje pieniądze, jak je lokować, jak tanio podróżować po świecie czy jak zacząć zarabiać na swoim blogu.

Trend polegający na pisaniu książek o wszystkim przez wszystkich trwa już dobrych parę lat.

Polscy celebryci są w tym mistrzami – kolejne miesiące przynoszą zatrzęsienie książek ludzi, których znamy z programów pogodowych, zajmowania miejsca w jury programów kulinarnych czy jak kto woli – wyciskaczy łez związanych częściowo z kuchnią i tak dalej. W tym morzu tworów trudno wyłonić coś naprawdę wartościowego i takiego, czemu chcielibyśmy poświęcić chwilę z naszego zapracowanego XXI-wiecznego życia.

O ile takie książki, jak na przykład "Blog..." Tomczyka, "WebShows..." Gonciarza czy publikacja Michała Szafrańskiego są rzeczywiście zbiorem rad i konkretnych, przydatnych wskazówek, a "Kuchnia filmowa" Pauliny Wnuk urzeka pomysłowością i konceptem (tak jak zresztą sam blog), o tyle "Lekko Stronniczy – jeszcze więcej" są... misz-maszem i cóż... rzeczywiście przejawem megalomanii, choć sami autorzy wspominają o tym tylko w kokieteryjny sposób.

Niestety, ale książka "Lekko Stronniczy..." dla osoby, która nie żyła show Włodka Markowicza i Karola Paciorka przez 3 lata, a jedynie obejrzała kilkadziesiąt odcinków jest, choć zabrzmi to brutalnie, dość bezwartościowa.

okladka_LEKKO_STRONNICZY.indd

To nie tak, że książka jest zła sama w sobie. Podejrzewam, że dla kogoś, kto jest oddanym fanem, śledził wszelkie poczynania Włodka Markowicza i Karola Paciorka, może to być coś interesującego, co zbliży go, jako widza, do jego ulubionych prowadzących. Jednak brak uniwersalności tej publikacji to dla mnie, jako czytelnika, który plakatów obu panów na ścianach nie posiada, ogromna wada.

Oczywiście, oprócz osobistych wynurzeń czy może pomiędzy nimi znajdują się tam tzw. hasła motywujące, ale są one dość banalne w swej istocie. "Nie poddawaj się", "Musisz wierzyć w to, co robisz", "Nie da się powiedzieć, jak osiągnąć sukces, to się dzieje dzięki cięzkiej pracy", "Czasem trzeba przetrwać trudny moment, a czasem ten trudny moment jest znakiem, żeby odpuścić" – takie w skrócie sentencje wysnuwają się z książki "Lekko stronniczy – jeszcze więcej".

Poza tym autorski twór Włodka Markowicza i Karola Paciorka to miks ich rozmów, które sprawiają wrażenie, jakby nikt nie starał się ich poddać jakiejkolwiek obróbce redakcyjnej oraz luźne przemyślenia czy wspomnienia związane z początkami ich działalności, podróżami, pracą nad kanałem Lekko Stronniczy i innymi projektami, inspiracjami. Trudno jest mi ugryźć charakter tej książki, bo ani nie jest specjalnie odkrywcza, ani kontrowersyjna, jak wynikało z opisu wydawniczego. Ot, dwóch gości spisało swoje rozmowy, a w międzyczasie opowiadają o sobie.

Mam nieodparte wrażenie, że takie pozycje powinny być jednak dziełem ludzi bardziej doświadczonych życiowo.

Podchodziłabym do tej książki inaczej, gdyby obfitowała ona w jakieś rady dotyczące rozpoczęcia własnej działalności na YouTube, ale tego w "Lekko Stronniczy..." nie znajdziemy. To po prostu książka o dwóch prowadzących. Więc jeśli ciekawi was życie i przemyślenia Włodka i Karola na temat telewizji, to jasne, będzie to dla was interesująca lektura. Jeśli nie, to właściwie będziecie mieć poczucie, że czytacie rozmowę zupełnie obcych osób, co można porównać do podłuchiwania ludzi w autobusie.

Przy tym wszystkim, przy tych wielu wadach i posiadania wrażenia, że "Lekko Stronniczy..." są książką trochę niepotrzebną, być może wydaną za wcześnie, wcale nieźle i szybko się ją czyta.

Konkretne teksty, przemyślenia są o wiele lepiej napisane i niż dialogi pomiędzy Włodkiem a Karolem, które bywają po prostu męczące i nieśmieszne, mimo że chcą być dynamiczne i dowcipne (podobne wrażenie odniosłam zresztą po niektórych odcinkach ich programu).

"Lekko Stronniczy..." to pozycja głównie dla fanów Włodka Markowicza i Karola Paciorka.

Nie jest to książka, która do końca pozwoli wam się do nich, jako osobowości internetowych, przekonać. Ci, którzy jeszcze ich nie uwielbiają, będą mieć poczucie, że panowie zachłysnęli się trochę samymi sobą. Ale może to poza, na potrzeby książki, tak jak pozą jest zachowanie przed kamerami, o czym niejednokrotnie wspominają. Cóż, zdecydowanie bardziej kupiłabym to wszystko, gdyby poprzestali na tekstach, nie przeplatając ich rozmowami. Ale to przecież one stanowią tu sedno książki, tak jak były (jeszcze ostatecznie są) sednem ich programu. Ups?

Książkę do recenzji udostępniła e-księgarnia Woblink.com

Autorka jest redaktor prowadzącą sPlay.pl – bloga poświęconego cyfrowej rozrywce.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst