Gry  / Felieton

Stare gry na nowych konsolach - oto pomysł Microsoftu na odzyskanie klientów

Każda osoba interesująca się rynkiem konsol nowej generacji zdaje sobie sprawę z tego, że Microsoft nie radzi sobie na nim najlepiej. Jednak może okazać się, że już niebawem na kupno Xboksa One zdecyduje się naprawdę wielka liczba graczy. Wszystko za sprawą kompatybilności wstecznej, którą do swojej konsoli wdrożyć chce Microsoft.

Warto się zastanowić, dlaczego Microsoft do tej pory nie zdecydował się na wdrożenie takiej funkcji. Odpowiedzi na to pytanie jest wiele. Przede wszystkim zdecydowanie się na taki krok generuje znaczne koszty lub utrudnia budowę sprzętu. Zachowanie kompatybilności wstecznej można uzyskać na cztery sposoby.

Bez AMD i Ati nie byłoby Xboxa 360, Xboxa One a także... PlayStation 4

Pierwszy z nich to zastosowanie w nowej konsoli podzespołów o podobnej architekturze jak w starszym sprzęcie. Kolejny to… włożenie do obudowy nowego sprzętu podzespołów starej konsoli. Trzeci to zastosowanie odpowiedniego emulatora, a czwarty to wprowadzenie własnej usługi strumieniowania gier. Jako że Xbox One ma zupełnie inną budowę niż poprzednik (m.in. procesor x86 zamiast PowerPC) i nie zawiera podzespołów Xboksa 360, możliwe jest tylko zdecydowanie się na rozwiązanie programowe lub Internetowe.

Zachowanie kompatybilności wstecznej nie jest również opłacalne, gdyż przedłuża czas życia starej platformy.

Jeżeli deweloper ma możliwość stworzenia gry dla nowej konsoli lub tytułu dla starej konsoli, który zadziała też na drugim sprzęcie, zazwyczaj zdecyduje się na drugą opcję. A skoro najważniejsze tytuły zamiast na nową konsolę będą pojawiać się też na starszym sprzęcie, gracze nie będą chcieli wymieniać go na nowszy. Jednak jednocześnie jest to funkcja pożądana przez użytkowników. Dzięki niej możliwe stałoby się uruchamianie gier z poprzedniej konsoli Microsoftu.

gry pc konsole xbox

Jest to dodatkowo ważne, gdyż ponad 30% osób kupujących Playstation 4 miało wcześniej Xboksa 360 lub Wii. Gracze do tej pory korzystający z systemu Microsoftu masowo decydują się na kupno konsoli Sony, co Microsoftowi nie jest na rękę. Podejrzewam, że sytuacja taka wynika przede wszystkim z lepszej specyfikacji technicznej, ciekawszych usług sieciowych oraz obowiązującej przez kilka miesięcy wyższej ceny konsoli Microsoftu.

Widocznie firma z Redmond uznała, że nie ma za wiele do stracenia.

Za wszelką cenę musi znaleźć sposób na przekonanie posiadaczy starszych Xboksów, że kupno ich nowej konsoli jest dobrą inwestycją. Z całą pewnością po wprowadzeniu pełnoprawnej kompatybilności wstecznej, umożliwiającej uruchamianie już posiadanych płyt, a nie ponowne zakupienie przez Internet posiadanych już gier, wiele osób zdecydowałoby się na kupno nowej konsoli.

playstation czy xbox

Zdaje sobie z tego sprawę dyrektora działu Xbox, Phil Spencer, który stwierdził, że z powodu już posiadanych gier wiele osób nie decyduje się na kupno nowego sprzętu. Tym samym daje do zrozumienia, że wprowadzając kompatybilność wsteczną do swojej konsoli przekona obecnych posiadaczy Xboksa 360 do kupna Xboksa One. Jednak jeśli kompatybilność wsteczna zostanie wprowadzona, to w jaki sposób? Niemal pewne jest, że Microsoft zdecyduje się na usługę strumieniowania w sieci.

Co prawda takim rozwiązaniem może pochwalić się Sony, jednak w jego przypadku jest ono skrajnie niekomfortowe.

Nawet osoby, które wcześniej kupiły dany tytuł, muszą za niego ponownie zapłacić. Microsoft mógłby zarabiać sprzedając klasyczne tytuły osobom, które ich do tej pory nie miały. Z kolei osoby posiadające już ich kopie, mogłbyby pobierać je za darmo. Pozostaje kwestia tego, jak firma z Redmond weryfikowałaby to, czy ktoś jest posiadaczem danej gry. Rozsądną opcją wydaje się po prostu konieczność umieszczenia w napędzie płyty na czas grania. Microsoft co prawda strumieniowałby nam dane przez Internet, ale jednocześnie my korzystalibyśmy z posiadanego, oryginalnego nośnika.

Xbox One

Mam ogromną nadzieję, że Microsoft zdecyduje się na wprowadzenie do swojej oferty nowej usługi. Sam należę do wspomnianych 30% graczy, którzy z konsoli Microsoftu przesiedli się na platformę Sony i mam wiele gier, których obecnie nie mogę uruchomić na swoim sprzęcie. Jestem pewien, że gdybym już nie miał Playstation 4, po wprowadzeniu takiej usługi sam poważnie zastanowiłbym się nad kupnem konsoli Microsoftu. Zdecydowanie ruch taki wpłynąłby na wyrównanie sił na rynku i większą konkurencję między amerykańską i japońską firmą.

Chyba nie muszę nikogo przekonywać, że na takiej sytuacji najbardziej zyskaliby gracze, i to niezależnie od tego, którą konsolę posiadają obecnie.

* Zdjęcia pochodzą z serwisu Shutterstock.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst