Tech  / Artykuł

Jeśli do tej pory nie lubiłeś internetowych zbiórek pieniędzy, to Talkitt może pomóc Ci zmienić zdanie

Setki, jeśli nie tysiące ciekawych, czasem naprawdę innowacyjnych, aczkolwiek niekoniecznie niezbędnych gadżetów. W ten sposób można opisać ostatnie miesiące w działach „technologie” w serwisach takich jak Indiegogo czy Kickstarter. A jednak czasem zdarzają się perełki, które potrafią wzbudzić zainteresowanie, nawet jeśli nie jesteśmy nimi bezpośrednio zainteresowani.

Do tej kategorii z całą pewnością zalicza się Talkitt (wcześniej VoiceITT) – rozwiązanie umożliwiające osobom z zaburzeniami mowy na swobodne, głosowe komunikowanie się z innymi za pomocą smartfonu lub tabletu.

I choć zbiórka funduszy ruszyła zaledwie kilkadziesiąt godzin temu, sam produkt, ani firma, która się nim zajmuje, nie są wymysłem ostatnich tygodni. Danny Weissberg, odpowiedzialny za rozwój tego projektu zajmuje się nim jeszcze od zeszłego roku. W drugim kwartale 2014 udało się stworzyć działającą aplikację prototypową, a do tego czasu Talkitt zgromadził szereg nagród, wliczając w to m.in. nagrodę specjalną Telekom Innovation Contest czy wyróżnienie Orange 4G Innovation Lab.

Oprócz tego firma współpracuje z ponad dwudziestoma partnerami z branży technologicznej i medycznej na świecie, w tym m.in. Deutsche Telekom, Prize4Life, Don Guanella Family, Beit Ekstein, Beit Issi Shapiro, Alyn Hospital. Nie mówimy tutaj więc o pomyśle, który jeszcze przed próbą realizacji szuka pieniędzy. Talkitt udowodnił już, że jego idea jest nie tylko słuszna, ale i możliwa do wprowadzenia na rynek.

Po drodze nie brakowało oczywiście przeszkód. W marcu tego roku Weissberg w wywiadzie dla Israel21c, stwierdził, że największym problemem było nie tyle stworzenie odpowiednich algorytmów i rozwiązań, co zmuszenie ich do pracy na mniej wydajnych podzespołach urządzeń mobilnych. Ograniczenie Talkitta jedynie do komputerów mijało się jednak z celem, tym bardziej, że „przenośność” jest jedną z jego największych zalet.

talkitt

Problemy udało się ostatecznie rozwiązać, ale wpłynęły one na kilkumiesięczne opóźnienie premiery. Początkowo zakładano, że wystarczy 6 miesięcy na ukończenie aplikacji, jednak dziś, o ile wszystko pójdzie zgodnie z planem, mówi się już o tym, że wersja na rynek amerykański powinna trafić na początek nowego roku. Europejczycy będą musieli poczekać niestety nieco dłużej – rozpoczęcie dystrybucji na Starym Kontynencie planuje się dopiero na koniec 2014.

Dlaczego jednak Talkitt zasługuje na specjalną uwagę? Przede wszystkim ze względu na to, że nie jest kolejnym gadżetem, a produktem mogącym faktycznie ułatwić życie niektórym osobom, czy nawet umożliwić im w ogóle funkcjonowanie w społeczeństwie.

Aplikacja, którą docelowo będzie można zainstalować na niemal każdym sprzęcie – od komputerów, przez tablety i smartfony, aż po elektronikę ubieralną, jest bowiem w stanie rozpoznać odpowiednie wzorce w sposobie mówienia osoby np. po wylewie, i w czasie rzeczywistym „przełożyć” nie zawsze łatwe do zrozumienia wypowiedzi na mowę zrozumiałą dla wszystkich. Jednocześnie głos „wyjściowy” nie jest głosem maszyny – jest to tylko odpowiednio przetworzony głos osoby wypowiadającej się.

talkitt 3

Nie ma przy tym znaczenia, jakim językiem posługuje się osoba korzystająca z tego rozwiązania. Autorzy gwarantują, że system pod tym względem jest całkowicie uniwersalny.

Wszystko co jest przy tym niezbędne do uzyskania oczekiwanych efektów, to… smartfon lub tablet i aplikacja. Nie jest potrzebny żaden dodatkowy specjalistyczny sprzęt. O ile Talkitt sprawdzi się więc w codziennych warunkach i sytuacjach, może być przełomem na ogromną skalę. Sam Weissberg przyznał, że był zaszokowany, kiedy zorientował się, że nikt na świecie nie oferuje jeszcze takich rozwiązań.

Jedynym problemem może być tutaj cena. Teoretycznie 20 dol. nie jest kwotą zbyt wysoką, szczególnie jeśli Talkitt faktycznie będzie działał tak, jak obiecują jego autorzy. Z drugiej strony, jest to cena miesięcznej subskrypcji, w związku z czym rocznie wydamy na niego równowartość prawie 800 zł.

talkitt 4

Nie wiadomo jednak, czy za taką usługę trzeba będzie w ogóle płacić. Z jednej strony Weissberg przewiduje dostosowanie ceny do lokalnych warunków, szczególnie na rynkach uboższych, a z drugiej strony, m.in. w USA, stara się o zapewnienie pełnej refundacji dla użytkowników tego rozwiązania.

Zanim jednak projekt wejdzie w życie, do uzbierania pozostaje jeszcze sporo środków. Kampania na Indiegogo ma za zadanie zapewnić 50 tys. dol. Na razie udało się uzbierać zaledwie nieco ponad 4 tys.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst