Tech  / Artykuł

Samsung i Amazon mają plan, jak uniezależnić się od Google

Starania Samsunga o stworzenie kompletnego ekosystemu usług i produktów w jak największym stopniu niezależnych od Google trwają i prawdopodobnie będą trwać jeszcze przez długi czas. Niektóre z tego typu projektów kończą się sukcesem, natomiast w przypadku innych – tak jak chociażby Readers Hub – konieczna jest zmiana. Taką właśnie zmianę ogłosili Koreańczycy, nawiązując współpracę z Amazonem.

Przygoda Samsunga z przynajmniej częściowo własnym sklepem z książkami zaczęła się dawno temu, bo już pod koniec 2010 roku, kiedy przy współpracy z innym sklepem z ebookami – Kobo, na pierwszym Galaxy Tabie zaprezentowano Readers Hub. Związek nie trwał jednak zbyt długo – już w połowie 2012 drogi obydwu firm rozeszły się, a Samsung postanowił samodzielnie zająć rozwijaniem się oferty swojego sklepu. Mijały jednak kolejne lata, i choć przy okazji wydania 2.0 wprowadzonych zostało sporo interesujących nowości, o czytelniczym Hubie Samsunga mówiło się coraz mniej i mniej.

Samsung Galaxy S5, 9

Do dziś Samsungowi udało się jednak zgromadzić pod swoimi skrzydłami całkiem sporą kolekcję ebooków i podobnych produktów. Klienci korzystający z RH mają do dyspozycji ponad 2,3 miliony książek, 2000 gazet oraz 3000 magazynów z całego świata. Łatwo jest założyć, że kosztowało to ogromne ilości czasu i pieniędzy.

Mimo wszystko Koreańczycy uznali, że jest to oferta albo nie obejmująca wszystkich niezbędnych pozycji albo konieczna jest przynajmniej delikatna zmiana strategii, chociażby ze względu na niezbyt rozpoznawalną markę swojego własnego sklepu. Trudno inaczej wytłumaczyć współpracę z elektroniczną biblioteką Amazonu, dla którego stworzona została specjalna, dedykowana aplikacja „Kindle for Samsung” i z którym najprawdopodobniej będzie się trzeba dzielić zyskami (choć w jakim stopniu – nie wiadomo).

Zysk dla wszystkich?

Teoretycznie na tym porozumieniu skorzystają wszyscy. Klienci uzyskają dostęp do większej listy tytułów, w tym ponad pół miliona pozycji dostępnych wyłącznie w sklepie Amazona. Do tego otrzymają 12 książek rocznie za darmo (oczywiście tylko na wybranych urządzeniach z serii Galaxy), które będą mogli wybrać spośród 4 wytypowanych książek miesięcznie.

Samsung zyska natomiast kolejny drobny, ale jednak znaczący czynnik mogący przemawiać przy wyborze urządzenia przez klientów właśnie za smartfonami i tabletami Galaxy, a kto wie, czy w przyszłości sklep ten nie zagości również na produktach z Tizenem. Nadal nie uzyska wprawdzie pełnej niezależności finansowej oraz niezależności treści i z objęć jednego giganta przejdzie w objęcia drugiego, ale… to już nie będzie Google. Mając w perspektywie plany związane z Tizenem, wybranie Amazonu jako partnera w tej dziedzinie wydaje się być jak najbardziej zasadne.

Korzyści firmy Bezosa są natomiast jeszcze bardziej oczywiste – jak każdy sklep, Amazon potrzebuje rynku zbytu i raz na jakiś czas zainteresowania nowych klientów swoją ofertą. Preinstalowanie Kindle for Samsung na urządzeniach, które sprzedają się rocznie w dziesiątkach czy nawet setkach milionów egzemplarzy z całą pewnością pomoże w zwiększeniu przychodów.

Partnerzy czy konkurenci?

Patrząc na to wszystko z jeszcze innej strony, można zadać kilka trudnych pytań odnośnie do tego partnerstwa. Pozornie obydwie firmy wydają się doskonałymi partnerami, ale obydwie też grają w pewnym stopniu na dokładnie tym samym polu. Zarówno w ofercie Samsunga jak i Amazonu odnajdziemy tablety. Wkrótce też, jeśli dotychczasowe plotki (które znalazły już nawet potwierdzenie na kilku fotografiach) okażą się prawdziwe, Amazon będzie chciał powalczyć też o część rynku smartfonów. Nie ma wątpliwości co do tego, że choć po telefonie Amazonu spodziewamy się kilku innowacji w kwestiach sprzętowych, jego największą zaletą jest właśnie oferta internetowego sklepu (w tym części z ebookami). Tutaj Bezos teoretycznie oddaje praktycznie wszystko lekką ręką.

Tylko teoretycznie, ponieważ wszystko to prowadzi do tego samego wniosku, jaki można było wyciągnąć na podstawie rynkowej obecności Kindle. Sprzęt nigdy nie był i raczej nie będzie domeną Amazonu, ani też rynkiem, na którym firma ta będzie starała się po trupach podążać do celu. Czy w formie specjalnej aplikacji, jak na telefonach i tabletach Samsunga, czy aplikacji „zwykłej”, Amazon dostępny jest dla wszystkich, od Androida, po Windows Phone. Próba stworzenia od nowa ze swoim telefonem (a i wcześniej tabletem) podobnej bazy użytkowników byłaby szalona i pozbawiona większych szans na sukces.

bgr-a-phone-3

Telefon Amazonu jest po prostu kontynuacją eksperymentu z Kindle Fire – użytkowników tego autorskiego tabletu jest stosunkowo niewielu w zestawieniu z całym rynkiem, jednak przynoszą „na osobę” nieporównywalnie większe zyski. Walki o istotny udział rynkowy raczej wiec nie będzie – będzie próba zachęcenia tylu klientów, ile się da, przy utrzymywaniu dobrych stosunków z partnerami, którzy nie staną się z miejsca konkurentami.

Równie ciekawe pytanie można zadać w kwestii Readers Hub. Jaka przyszłość czeka tę aplikację? Tego niestety Samsung w komunikacie prasowym nie zdradził, ale trudno zakładać, żeby została – po tak ogromnych staraniach i nakładach - porzucona. Czy jednak Samsung na własne życzenie nie osłabi dzisiejszym posunięciem marki, którą starał się budować od prawie 5 lat i którą prawdopodobnie planował wykorzystać w przyszłości? W końcu czy klienci zdecydują się zajrzeć do RH, jeśli tuż obok, od razu po wyciągnięciu telefonu lub tabletu z pudełka, będzie stał sklep Kindle?

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst