Podróbki, czyli o sposobie polskich serwisów VOD na łatanie dziur w repertuarze
Wielokrotnie, w czasie poszukiwania rozrywki na wieczór, myszkując po polskich serwisach VOD, natrafiamy na znajomy plakat i tytuł. Często, w pośpiechu klikamy "Wypożycz", i po kilku minutach oglądania przychodzi olśnienie: wypożyczyliśmy mockbustera! (Albo i nie orientujemy się i mówimy że ten "Da Vinci" to jakiś słaby film jest.)

REKLAMA




