Aparat w nowym iPhonie 5S - koniec z krzykliwym marketingiem. Mocne upgrade'y, które docenią fotografowie
Jaki jest aparat w nowym iPhonie 5S?
Apple zrobiło miłą niespodziankę – powiększyło matrycę aparatu bez powiększania rozdzielczości. Sensor w iPhonie 5S ma o 15% większą powierzchnię od poprzednika, a przy tym zachował rozdzielczość 8 megapikseli. W rezultacie pojedynczy piksel na matrycy jest większy. Nareszcie zasada znana z cyfrowych lustrzanek trafia do smartfonów. Może po tej premierze użytkownicy zrozumieją, że liczy się wielkość pikseli, nie ich liczba. Trzeba jednak zaznaczyć, że matryca większa o 15% to nie jakiś wielki przełom. Dla porównania, Nokia Lumia 1020 ma matrycę… ok. 400% większą od tej z iPhone’a 5S.
Nowy obiektyw iPhone’a 5S jest także nieco jaśniejszy od poprzednika – oferuje światło f/2.2, a poprzednik zapewniał wartość f/2.4. Ponownie – nie jest to duży upgrade, ale jest to ruch w dobrym kierunku.
Ciekawie wygląda podwójna lampa błyskowa. W zależności od warunków, doświetli ona zdjęcie światłem zimnym (niebieskim), ciepłym (pomarańczowym), lub mieszaniną tych temperatur. Dzięki temu na zdjęciach unikniemy sytuacji, kiedy tło jest pomarańczowe, a postacie na pierwszym planie są wściekle białe. Szkoda tylko, że lampki to tylko małe diody LED. Coraz więcej konkurentów prezentuje w topowych smartfonach dużo lepsze lampy ksenonowe.
Te trzy udogodnienia z pewnością poprawią jakość zdjęć. Nie mam wątpliwości, że iPhone 5S będzie robił najlepsze zdjęcia ze wszystkich iPhone’ów. Konkurencja jednak nie śpi i jestem ogromnie ciekaw pierwszych testów, a zwłaszcza zestawienia z Lumią 1020.