Tech

Instagram z możliwością interakcji w przeglądarce - początek końca?

Największą zaletą i powodem, dla którego Instagram odniósł sukces i zdobył miliony użytkowników była tak zwana “idiotoodporność”. Proste zasady – oficjalnego Instagrama używa się na telefonach, z których można komentować, wrzucać i lubić zdjęcia i obserwować użytkowników, a edycja zdjęć jest banalna, sprawiły, że dosłownie każdy jest w stanie zrozumieć i bezboleśnie używać tego serwisu. Po co więc rozbudowywać serwis o wersję web i umożliwiać wchodzenie w aktywności przez strony? Chyba po to, żeby skomplikować sprawę.

Dotychczas użytkownicy, którzy wrzucali zdjęcie z Instagrama do sieci robili to w postaci prostej strony bez żadnych aktywnych elementów. Zdjęcie można było tylko obejrzeć i nic więcej. Teraz to się zmienia: nowe strony zdjęć oprócz powiększonej grafiki umożliwiają komentowanie, lubienie i rozpoczęcie lub skończenie obserwowania osoby, która wrzuciła zdjęcie.

Z pozoru dodanie takich funkcji nie jest czymś wielkim, jednak w odniesieniu do akurat Instagrama do ogromna zmiana. Serwis dotychczas skupiał się wyłącznie na umożliwieniu aktywności przez aplikacje smartfonowe. Z racji dosyć bogatego API wokół Instagrama wyrosło za to setki serwisów i usług zewnętrznych, które zapełniały te luki, i wydaje się, że taka symbioza była owocna – nieobeznani użytkownicy skupiali się na aplikacji, ci bardziej zorientowani korzystali z usług trzecich. A Instagram rósł i przyciągał nowych użytkowników.

A potem Facebook kupił Instagram za miliard dolarów. Już widać nowe podejście do rozwoju serwisu: udostępnienie aktywności przez przeglądarkę jest mocno w stylu Facebooka, który chce zbierać “lajki” i komentarze gdzie tylko się da, jednak nie w stylu Instagrama, który swoim zamknięciem odniósł sukces. Poza tym widocznie Facebook postanowił ukrócić życie wszystkim trzecim serwisom umożliwiającym przeglądanie czy komentowanie zdjęć z przeglądarki. Z ekskluzywnej, dostępnej dla użytkowników mobilnych aplikacji Instagram zaczyna przeradzać się w kolejny serwis do uploadu zdjęć, a takich są setki.

Przemek Pająk skomentował to tak: “beginning of the end” i ma rację. Facebook będzie chciał wyciągnąć z Instagrama jak najwięcej przez integrację “lajków” instagramowych z facebookowymi, przez rozbudowywanie Instagramu i dodawanie nowych, pozornie angażujących funkcji, a w przyszłości kto wie – może możliwości wrzucania zdjęć przez przeglądarkę? Dywaguję, jednak każda z tych rzeczy oznacza zabicie tej unikatowości i prostoty Instargama.

Swoją drogą wiele blogów chwali wygląd nowej strony zdjęć z Instagrama. Moim zdaniem jest… brzydka. Nie dość, że żeby zobaczyć całość, to trzeba przewijać, to brakuje też smaczków, jakie miała poprzednia strona, na przykład napisu o tym, że Instagram jest zabawny, brakuje też całego loga charakterystycznego dla serwisu. Jest za to zbyt duże zdjęcie i komentarze, a całość nie ma charakteru.

Quo Vadis, Instagram?

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst