Tech

Kupujcie telefony, póki jeszcze ktoś je produkuje!

Tak samo jak radio nie jest już radiem, telefon przestanie być telefonem. To się dzieje na naszych oczach.

Próbowaliście kupić kiedyś radio? Nie radioodtwarzacz, radiobudzik, wieżę stereo, telefon z radiem, odtwarzacz z radiem, toster z radiem tylko po prostu radio. Jest ciężko. Kilka lat temu szukałem radia dla kogoś z rodziny w jednym z wielkich sklepów z elektroniką. W końcu znalazłem – do wyboru było kilka modeli schowanych gdzieś w najmniej uczęszczanej części hali. Nigdy nie trafiały na eksponowane regały przy wejściu ani do gazetek reklamowych.

Przejrzałem dziś ofertę dużego sklepu internetowego. Na hasło ?radio? wyszukiwarka zwraca 180 wyników. ?Prawdziwych? radioodbiorników jest wśród nich może z dziesięć. Reszta to różnego rodzaju urządzenia wielofunkcyjne. Co jednak ciekawe, spora część z tych kombajnów znajduje się w kategorii ?radia?.

Język zmienia się wolniej niż technologia. Na sprzęt grający montowany w samochodzie ciągle mówimy ?radio?, mimo że służy on również do odtwarzania kaset / płyt / plików MP3. Średnio przyjął się w języku polskim boombox – przenośne urządzenie odtwarzające płyty CD; wyposażone w głośniki stereo i opcjonalne zasilanie bateryjne to też ?radio?.

A co to jest iPhone? Albo Nokia N8? Pierwsze słowo, które przychodzi mi do głowy to ?telefon?, ewentualnie ?komórka?. ?Smartfon? – też może być, ale w wielu przypadkach jest nadmiarowe, niesie dodatkowe, zbędne informacje. Na pewno nie użyłbym tego słowa w rozmowie z człowiekiem, dla którego kupowałem wspomniane radio. Poza tym: ?Zadzwoń do mnie na smartfona? – jak to w ogóle brzmi? Dzwoni, wysyła SMSy – to musi być komórka, kropka. Zupełnie jak to coś w moim samochodzie, co odbiera audycje wysyłane w eter to ?radio? a nie ?radioodtwarzacz CD/MP3 z możliwością podłączenia iPoda i funkcją wyświetlania animowanych delfinów?. Nie wróżę wielkich sukcesów nazwie ?stacja multimedialna?.

W języku, którego używamy na co dzień zachował się ślad pewnego zakończonego procesu. W swoim czasie każdy, kto chciał mieć dostęp do możliwie najbardziej aktualnych informacji kupował radio (urządzenie). Radio jako technologia było i ciągle jest superpopularne. Na początku radioodbiorniki miały zdecydowanie nieprzenośne wymiary. Z czasem jednak rozwój technologii pozwolił na miniaturyzację. Kiedy radioodbiornik zaczął mieścić się w obudowie wielkości pudełka zapałek, a podzespoły staniały, producenci mieli do wyboru dwie drogi – albo dalej miniaturyzować urządzenie (co przestawało mieć sens ze względu m.in. na ergonomię) i obniżać ceny (czyli rezygnować z marży), albo dokładać do radia kolejne funkcje zachowując a nawet zwiększając marżę. Tak powstały radiomagnetofony, radiobudziki, radioodtwarzacze samochodowe, itd.

Radio z odtwarzaczem albo radio z budzikiem można sprzedać drożej niż samo radio. Poza tym, pomiędzy radioodbiornikiem a wspomnianymi funkcjami występuje efekt synergii – zarówno radio jak i odtwarzacz potrzebują źródła zasilania, jakiegoś głośnika i/lub wyjścia na słuchawki. W typowym samochodzie jest jedno fabrycznie przygotowane miejsce na sprzęt grający. Jeśli kupujesz dziś radio, dostajesz tak naprawdę urządzenie, które spełnia wiele innych funkcji. Z drugiej strony, gdyby nie początkowa popularność radia, droga do popularyzacji wszelkiego rodzaju odtwarzaczy (stacjonarnych, przenośnych, samochodowych) byłaby z pewnością znacznie dłuższa.

Od postanowienia ?muszę kupić radio? do decyzji o zakupie urządzenia odbierającego audycje wysyłane w eter i przy okazji odtwarzającego kasety jest krótsza droga niż do decyzji o zakupie samego odtwarzacza. A jak już wspomniałem, radio było i ciągle jest niesamowicie popularne. W pewnym stopniu, radio zostało wykorzystane jako wehikuł służący popularyzacji innych technologii.

Proces, o którym piszę, dopełnił się wtedy, gdy dzięki dalszemu rozwojowi techniki radio stało się dodatkiem montowanym we wszystkim, co ma lub może mieć głośnik i wyjście na słuchawki. Chętnych na radio jako takie jest dziś coraz mniej, ale radioodbiornik wbudowany w komórkę – czemu nie?

Sama komórka też jest takim wehikułem. Nadaje się do tego celu co najmniej równie dobrze jak radioodbiornik. Jest niesamowicie popularna (prawdopodobnie z telefonów komórkowych korzysta już 5 miliardów ludzi) i diabelnie skuteczna. Sony sprzedało 200 milionów Walkmanów, mimo że wiele modeli było pozbawionych radia. Palmtopów dostarczono w sumie nie więcej niż kilkadziesiąt milionów, czyli mniej-więcej tyle, ile smartfonów sprzedaje dziś sama Nokia. Kwartalnie.

Telefon komórkowy musi mieć baterię, wyświetlacz, przyciski, głośnik, procesor i jakieś oprogramowanie. Dodanie kolejnej funkcji kosztuje niewiele. By zrobić z niego aparat cyfrowy wystarczy zintegrować sam moduł fotograficzny, dorzucić trochę pamięci, a ekran zmienić na kolorowy. Jeszcze prościej jest z odtwarzaczem MP3 i przeglądarką WWW. Klient nadal kupuje ?telefon? i nadal płaci za niego złotówkę. Tyle, że dostaje urządzenie mające z telefonem coraz mniej wspólnego – raczej multimedialno-internetowy kombajn, który przy okazji może służyć do dzwonienia i wysyłania SMSów.

Aparaty cyfrowe i odtwarzacze MP3 były całkiem popularne jeszcze zanim trafiły do telefonów. Z palmtopami jest zupełnie inaczej. Dopiero dzięki wykorzystaniu komórki jako wehikułu mogły stać się produktem masowym.

Coraz trudniej kupić telefon, który jest tylko telefonem. Zwykłe komórki ciągle trzymają się tam, gdzie klient płaci za urządzenie pełną cenę, ale kupienie u operatora czegoś, co służy tylko i wyłącznie do dzwonienia wymaga większych poszukiwań.

Z internetu korzysta obecnie ok. 30% ludzkości. W Europie – niecałe 60% mieszkańców. Smartfony są ciągle drogie, ale już teraz najtańszy smartfon kosztuje dwa, trzy razy mniej niż najtańszy komputer. A to dopiero początek. Wszystko wskazuje na to, że to komórka będzie wehikułem, dzięki któremu internet dosłownie trafi pod strzechy. Bardzo prawdopodobne, że mimo to nadal będziemy nazywać ją ?telefonem?.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst