Ludzie lubią pogrzebać w śmietniku, a pod tym względem Facebook jest idealnym miejscem
Poszedłem zajrzeć do reala. Ale wszędzie, na biurkach, autobusach, sklepach, gazetach a nawet na śmietniku były znaczki Facebooka. Wszyscy namawiali mnie, żebym ich polubił. Jacyś niedowartościowani? Jeszcze nie zauważyli, że najwięcej na ich usilnych staraniach zyskują nie oni, ale sam Facebook?
Piotr Lipiński: ELEKTRONICZNA PRZERZUTKA, czyli jak mnie upgrade’ować
Dojrzałem do kolejnego etapu w życiu. Zbliżając się do wieku bardzo dojrzałego – albo nawet przejrzałego – z sentymentu za dzieciństwem kupiłem „kolarkę”. Przecież, jak powiadali Grecy, w zdrowym ciele zdrowy duch. Czego najlepszym przykładem Andrzej Gołota.
Piotr Lipiński: SUUNTO I GARMIN, czyli pojedynek gigantów
Kiedy już człowiek ustali, co jest lepsze: iOS czy Android, szarlotka czy sernik oraz whisky czy whiskey, pora na kolejne życiowe wyzwanie. Suunto czy Garmin?
Piotr Lipiński: MYFITNESSPAL, czyli człowiek chudnie w oczach
Jaki ten świat zrobił się prosty! Odkryłem cudowną metodę na odchudzanie. I wcale nie przyszła z kolejnym mailem informującym o niebotycznej wygranej albo zachwalającym przedłużania pewnych męskich części ciała.
Piotr Lipiński: NASZE KOMENTARZE, czyli między znawcaą, developerem a Plebanem
Z pewnego prowincjonalnego układu słonecznego dobiegły do naszej stacji odbiorczej sygnały świadczące – jak sądzą niektórzy – o zaczątkach inteligentnego życia. Według naszych badaczy – niektórych, ponownie podkreślmy – są to tak zwane „komentarze” stosowane w funkcjonującym na tej planecie prymitywnym systemie zwanym „Internet”. Większość uczonych przychyla się jednak do zdania, że to jedynie przypadkowe zbitki pseudomyślowe, charakterystyczne dla istot, które nie wspięły się na wyższy szczebel rozwoju. Ich intelektualna aktywność ogranicza się do powtarzania zasłyszanych wcześniej fraz.
Piotr Lipiński: LEGALNE I DARMOWE, czyli bezinteresowny Internet
Kiedyś na lekcji religii – zanim kolejny raz wyszedłem z niej oknem – zapytałem, jak ochrzcić dziecko na pustyni, gdy zabraknie wody. W pilnej potrzebie, gdyby noworodek bardzo zachorował. Przecież bez chrztu nie dostanie się do nieba – w pewnych kręgach uchodzi to za pewnik.
Piotr Lipiński: W ŚWIECIE EBOOKÓW, czyli jak się zapomnieć
Mógłbym żyć bez bieżącej wody. Czerpałbym co wieczór ze studni. W ostateczności, przeżyłbym nawet bez Internetu. Najwyżej nie dowiedziałbym się o Taylor Swift. Ale nie potrafiłbym żyć bez książek. Pozbawiony literatury czułbym katusze, jak Tim Cook, gdyby został prezesem Samsunga.
Piotr Lipiński: CZAS SMARTWATCHA, czyli nadciąga tsunami
Poczułem się, jakbym właśnie zasiadł w jury konkursu Miss World. Na scenie kandydatki po kolei zapewniały, że najbardziej w życiu pragną walczyć o pokój oraz zmniejszać dziurę ozonową. Bez wątpienia były śliczne. Choć niezbyt mądre.
Piotr Lipiński: SAMOLUBNY POZER, czyli webowy supermarket
Kiedy niedawno na kilka minut padło moje łącze internetowe, poczułem się jakby odcięto mi prąd, gaz, a nawet powietrze. Rzuciłem wszelką robotę i schowałem się pod kocem. Czekałem, aż wszystko powróci do normy. Wszystko oprócz mnie. Histeryczna reakcja na brak sieci nie jest chyba normalna.
Piotr Lipiński: NIENAWIDZĘ INSTRUKCJI, czyli zmierzch epoki TIP-ów
Kiedy w Internecie znalazła się pierwsza instrukcja obsługi, świat zmienił się na lepsze. Miejmy nadzieję, że bezpowrotnie. Bo to bardzo istotne z punktu widzenia Narodowego Funduszu Zdrowia.
Piotr Lipiński: SPRYTNY REZERWAT, czyli uzależniony od Garmina
Jest taka firma, która regularnie doprowadza mnie do szału. A ja z pełnym oddaniem kupuję kolejne jej produkty. Typowy związek miłosno-nienawistny czy też sado-masochistyczny. Firma nazywa się Garmin.