REKLAMA

Najpotężniejsza rakieta w historii wystartowała. "Zapiera dech w piersiach"

Starship V3 po raz pierwszy wzbił się w powietrze w stronę kosmosu. SpaceX odpala „megarakietę”, ale to wciąż testy na granicy ryzyka.

Starship V3 lot relacja
REKLAMA

SpaceX wykonał pierwszy lot Starshipa w wersji V3 - i choć Elon Musk tradycyjnie ogłosił sukces, to był to sukces w stylu SpaceX: pełen efektownych momentów, kilku awarii i garści danych, które mają pomóc zbudować rakietę przyszłości.

Lot odbył się z nowego stanowiska Pad 2 w Starbase w Teksasie. To był już dwunasty test całej konstrukcji, ale pierwszy z nową generacją silników Raptor 3 i pierwsze podejście do pełnego profilu misji z rozbudowanym zestawem eksperymentów. W skrócie: było głośno, było szybko, było trochę dymu - i było dokładnie tak, jak można się spodziewać po największej rakiecie świata, która wciąż jest w fazie intensywnego rozwoju.

REKLAMA

80 meganewtonów ciągu. Starship V3 startuje z hukiem

Super Heavy z 33 silnikami Raptor 3 wygenerował przy starcie do 80,1 MN ciągu, czyli ponad dwukrotnie więcej niż NASA SLS. Start przebiegł zgodnie z planem - a przynajmniej zgodnie z planem SpaceX, gdzie to „zgodnie z planem” oznacza, że coś się po drodze zepsuje, ale systemy poradzą sobie na tyle, by kontynuować misję.  Już podczas wznoszenia jeden z Raptorów w boosterze wyłączył się przedwcześnie. To nie pierwszy raz, ale tym razem konstrukcja miała pokazać odporność na takie sytuacje. I pokazała - rakieta osiągnęła zakładany profil wznoszenia.

Czytaj też:

REKLAMA

Po dwóch minutach i 22 sekundach lotu nastąpiło MECO, czyli odcięcie większości silników boostera, a chwilę później hot staging - odpalenie silników Starshipa jeszcze przed pełnym oddzieleniem stopni. To manewr, który SpaceX dopracowuje od kilku lotów i który ma zwiększyć efektywność całego systemu.

Booster wykonał efektowny manewr obrotowy, rozpoczynając procedurę powrotu. Niestety, nie wszystkie silniki odpaliły podczas manewru powrotnego, przez co całość zakończyła się twardym wodowaniem w Zatoce Meksykańskiej. SpaceX określił to jako „hard splashdown”, co w języku firmy oznacza, że booster nie wrócił w jednym kawałku - ale zebrał dane, więc „jest dobrze”.

REKLAMA

Górny stopień, wyposażony w sześć silników Raptor 3 (w tym trzy zoptymalizowane do pracy w próżni), również stracił jeden z nich podczas wznoszenia. Komputer lotu wydłużył pracę pozostałych, dzięki czemu Starship osiągnął planowaną suborbitalną trajektorię. To ważny test odporności systemu - SpaceX od lat powtarza, że Starship ma być zdolny do kontynuowania misji nawet przy częściowych awariach. Ten lot to potwierdził.

Na pokładzie znalazło się 20 symulatorów satelitów Starlink oraz dwa zmodyfikowane satelity wyposażone w kamery. Ich zadaniem było… fotografowanie Starshipa w przestrzeni. SpaceX chce w ten sposób monitorować stan osłony termicznej i konstrukcji podczas lotu. To pierwszy raz, gdy firma wykorzystała własną konstelację jako drony obserwacyjne dla megarakiety.

REKLAMA

Powrót, test wytrzymałości i kontrolowane wodowanie w Oceanie Indyjskim

Podczas powrotu Starship zebrał dane dotyczące pracy osłony termicznej i zachowania struktury przy ekstremalnych obciążeniach. W końcowej fazie lotu wykonano manewr celowego przeciążenia tylnych klap, by sprawdzić ich wytrzymałość. To ruch ryzykowny, ale typowy dla filozofii SpaceX: lepiej popsuć coś teraz, niż później, gdy na pokładzie będą ludzie.  

REKLAMA

Rakieta wykonała też dynamiczny manewr przechylenia, mający symulować przyszłe podejścia do lądowania w Starbase. Ostatecznie Starship obrócił się do pozycji lądowania, odpalił dwa silniki i wodował w Oceanie Indyjskim w wyznaczonej strefie.

Elon Musk tradycyjnie ogłosił sukces, pisząc, że to „epicki pierwszy lot Starshipa V3” i „gol dla ludzkości”. NASA również pogratulowała, podkreślając, że każdy taki test przybliża program Artemis do powrotu ludzi na Księżyc. To oczywiście narracja optymistyczna - ale niepozbawiona podstaw. Starship V3 to konstrukcja, która ma w końcu wynosić ludzi na Księżyc i Marsa. Każdy lot, nawet z awariami, to krok w stronę systemu, który ma działać regularnie i przewidywalnie.

REKLAMA

Pierwszy lot Starshipa V3 był demonstracją ambicji, skali i determinacji. Starship V3 może stać się tym, czym Falcon 9 stał się dekadę temu: rewolucją w podboju kosmosu. Na razie jednak to wciąż spektakularny eksperyment. Taki, który warto oglądać - nawet jeśli czasem kończy się „hard splashdownem”.

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-23T16:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-23T16:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-23T09:15:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-23T09:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-23T08:45:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-23T08:30:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-23T08:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-23T07:30:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-23T07:15:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-23T07:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T21:33:35+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T21:27:12+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T20:40:39+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA