Wywiad o manipulacji w sieci. Zrób krok wstecz i myśl
W ramach akcji „Włącz krytyczne myślenie” sprawdzamy, dlaczego ulegamy postprawdzie. Ekspert Fundacji Academicon wyjaśnia, jak skutecznie weryfikować źródła w czasie cyfrowego szumu.

Żyjemy w czasach, w których łatwiej podać dalej krzykliwy nagłówek, niż sprawdzić jego wiarygodność. W ramach kampanii edukacyjnej „Włącz krytyczne myślenie” przyglądamy się mechanizmom, które sprawiają, że tak łatwo ulegamy manipulacji. W cyfrowym szumie emocje zazwyczaj wygrywają z chłodną analizą, a szybkie i zautomatyzowane reakcje zastępują rzetelną weryfikację faktów.
Właśnie z tego powodu wystartowała kampania edukacyjna „Włącz krytyczne myślenie”, którą Spider's Web realizuje wspólnie z TikTokiem, Stowarzyszeniem Pravda oraz Fundacją Academicon. Naszym głównym założeniem jest pokazanie, że sprawdzone narzędzia do analizy informacji można z powodzeniem zastosować podczas codziennego przeglądania mediów społecznościowych, budując tym samym większą odporność na manipulację.
Zamiast jednak szukać winnych, warto wyrobić w sobie odpowiednie nawyki. Filozofia oferuje tu konkretne i praktyczne narzędzia do obrony przed postprawdą, które można wdrożyć do swojej codzienności.
O tym, jak zatrzymać się na chwilę w natłoku informacji i dlaczego przyznanie się do niewiedzy to dziś przejaw zdrowego rozsądku, opowiada dr hab. Artur Szutta, filozof, pracownik Uniwersytetu Gdańskiego, redaktor naczelny "Filozofuj!", zajmuje się etyką, metaetyką, filozofią społeczną oraz metafilozofią. Jest autorem książek "Obywatelskie nieposłuszeństwo. Próba określenia pojęcia" (Warszawa 2011); "Intuicje moralne: o poznaniu dobra i zła" (Lublin 2018); oraz licznych artykułów, w tym serii eksperymentów myślowych na łamach "Filozofuj!"

Coraz częściej słyszymy, że żyjemy w epoce postprawdy. Zgadza się pan z tym określeniem?
Jeśli przez postprawdę rozumiemy „prawdę” uznaną wyłącznie na podstawie czyjegoś głębokiego przekonania, to mamy do czynienia z niebezpiecznym zjawiskiem. Oznacza to rezygnację z rzetelnego poznania dla ułudnego poczucia pewności.
Z drugiej strony, nie obserwujemy tu niczego zupełnie nowego. Ludzie od zawsze przejawiali skłonność do kurczowego trzymania się własnych poglądów, nierzadko w sposób bezrefleksyjny. Zmianie uległ przede wszystkim dostęp do narzędzi. Obecnie możemy natychmiast dzielić się swoimi opiniami i rozpowszechniać je na ogromną skalę, bez konieczności ich logicznego uzasadniania.
Problem nie jest zatem nowy, lecz jego skala uległa powiększeniu?
Można tak powiedzieć. Ludzie w swojej masie raczej nie poddawali swoich przekonań, zasłyszanych informacji głębszemu namysłowi. Problem stał się jednak bardziej poważny, ponieważ dziś dzięki technologii, np. mediom społecznościowym, ludzie rozprzestrzeniają swoje poglądy i niesprawdzone informacje na niespotykaną dotąd skalę.
W jakim stopniu emocje oddziałują na nasze myślenie?
Oddziałują w bardzo dużym stopniu. Większość naszych reakcji poznawczych przebiega szybko, automatycznie i opiera się na fundamencie emocjonalnym. Pierwsze wrażenie pojawia się w ułamku sekundy. Krytyczne myślenie włącza się dopiero w momencie, gdy potrafimy się zatrzymać i poddać tę pierwotną reakcję chłodnej analizie. Główny problem tkwi w wysiłku, jakiego to wymaga. Reakcja automatyczna pozostaje dla nas rozwiązaniem naturalnym, a przede wszystkim wygodnym.
Dlaczego tak trudno przychodzi nam przyznanie się do niewiedzy i powiedzenie „nie wiem”?
Niepewność budzi w nas niepokój, a przez to jest nieprzyjemna. Kiedy zyskujemy poczucie, że rozumiemy daną sytuację, automatycznie odzyskujemy spokój oraz poczucie kontroli. Dzieje się tak nawet wtedy, gdy naszemu przekonaniu brakuje solidnego uzasadnienia. Z tego powodu często w błyskawicznym tempie przyjmujemy konkretną interpretację rzeczywistości i silnie się z nią utożsamiamy.
Czy w takim wypadku powinniśmy unikać wygłaszania opinii?
Opinii nie zdołamy uniknąć. Warto jednak pamiętać, że opinia nie równa się wiedzy. Zawsze można powiedzieć „wydaje mi się”, „tak to rozumiem” lub „nie mam stuprocentowej pewności”. Tego typu wypowiedzi są wyrazem uczciwości poznawczej. Niestety problem polega na tym, że mamy skłonność do nadmiernego zaufania naszym własnym zdolnościom poznawczym, w skrajnej wersji przejawiającą się w przekonaniu o własnej nieomylności. Wówczas osoby o zdaniu odmiennym od naszego zaczynamy traktować jako nieinteligentne (a przynajmniej mniej inteligentne od nas) lub działające w złej wierze.
W tym kontekście często przywołujemy postać Sokratesa. Uważa pan, że jego podejście pozostaje dziś aktualne?
Sokrates zwracał uwagę na bardzo ważną kwestię: świadomość własnej niewiedzy. Nie twierdził, że nie wiemy zupełnie niczego. Chodziło raczej o unikanie traktowania swoich przekonań jako ostatecznych i nienaruszalnych. Taka postawa otwiera przestrzeń do zadawania pytań i uważnego słuchania rozmówcy. Nabiera to szczególnego znaczenia obecnie, gdy świat premiuje szybkie, krótkie i jednoznaczne odpowiedzi.
Mamy zatem zostać sceptykami?
Współcześnie sceptyk kojarzy się z kimś, kto nieustannie we wszystko wątpi, wszystko podważa. W starożytnym rozumieniu sceptyk oznaczał kogoś poszukującego, świadomego, że to co mu się w danej chwili wydaje prawdą, może na dalszej drodze poszukiwań okazać się fałszem. Nie zachęcam jednak do sceptycyzmu, choć cenię sobie metaforę bycia w drodze, ale do otwartości na inne punkty widzenia, na nowe argumenty, oraz na to, że być może w świetle nowych informacji przyjdzie nam zmienić zdanie.
Współczesna filozofia sugeruje również bardziej ustrukturyzowane podejście, na przykład metodę refleksyjnej równowagi. Na czym dokładnie ona polega?
Jest to metoda korygowania naszych przekonań, którą zaproponował współczesny filozof, John Rawls. Jej punkt wyjścia stanowi identyfikacja i selekcja naszych intuicji, np. tych dotyczących sprawiedliwości. W procesie refleksji staramy się ocenić ich wiarygodność, np. zastanawiając się, czy czasem nie przejęliśmy ich bezkrytycznie od innych osób, albo będąc pod wpływem silnych emocji. Sprawdzamy także, czy nie popadają one w sprzeczność między sobą, czy są spójne z ogólnymi zasadami zna albo z przyjmowanymi przez nas teoriami. W przypadku natrafienia na niespójności, staramy się je usuwać, eliminując lub korygując popadające w sprzeczność przekonania. To ciągły proces, wymagający otwartości na nowe informacje i wspomnianej wcześniej gotowości do zmiany zdania.
Jak możemy przełożyć to na prozę codziennego życia?
Rozbudowane metody analityczne nie zawsze okazują się konieczne. Wystarczy budowanie prostych nawyków. Zatrzymanie się na moment, zadanie sobie pytania, weryfikacja źródła. Warto zastanowić się, czy nasza reakcja nie następuje zbyt szybko, dyktowana wpływem silnych emocji. Wykonywanie tych kroków stanowi już praktyczne zastosowanie krytycznego myślenia w życiu.
Czy filozofia potrafi stanowić w tym procesie realne wsparcie?
Filozofia oznacza umiłowanie i dążenie do mądrości rozumianej jako głębokie rozumienie tego, co ważne. Filozof nie twierdzi jednak, że tę mądrość posiada, ale jest silnie zmotywowany, aby do niej dążyć rzetelnie. Stąd filozofia uczy nas myślenia, pomaga analizować argumenty, porządkować nasze przekonania i spoglądać na problemy z różnych perspektyw.
W jaki sposób Fundacja Academicon przekłada te założenia na codzienną praktykę?
Staramy się pokazywać, że filozoficzna refleksja nie jest zarezerwowana wyłącznie dla specjalistów. Może stać się udziałem każdego z nas. Narzędziem ukazywania tej możliwości i zachęty do filozofowania jest nasze czasopismo „Filozofuj!”. Publikujemy w nim teksty, które można przeczytać w kilkanaście minut, do których jednak można ciągle wracać i poddawać własnym przemyśleniom. Celujemy w budowanie w naszych czytelnikach nawyku refleksji, dzięki któremu lepiej będą rozumieli siebie i otaczający ich świat.
Czy nowoczesne technologie, włączając w to sztuczną inteligencję, mogą nam w tym pomóc?
Przynoszą korzyści, pod warunkiem odpowiedniego ich zaprojektowania. Łatwo wyobrazić sobie narzędzia dostarczające nie tylko suchych informacji, ale też zachęcające do głębszej refleksji. Mogłyby zadawać pytania i prowadzić z nami dialog. Taki cyfrowy towarzysz, bazujący na solidnych i rzetelnych treściach, skutecznie wspierałby rozwój krytycznego myślenia. Sprawdziłoby się to szczególnie w przypadku edukacji młodszych osób.
Czy absolutnie każdy potrafi rozwinąć w sobie kompetencje krytycznego myślenia?
Wynik zależy przede wszystkim od osobistej gotowości do otwartości umysłu. Proces ten przebiega znacznie trudniej u osób posiadających mocno ugruntowane przekonania, których za żadne skarby nie chcą kwestionować. Jeśli jednak człowiek wykazuje gotowość do czytania, uważnego słuchania oraz konfrontowania własnych poglądów z opiniami innych, zawsze znajdzie przestrzeń do rozwoju.
Gdyby miał pan zostawić nas z jedną myślą na koniec – co powinniśmy zrobić jeszcze dziś?
Myśleć. Robić to rzetelnie i w pełni świadomie. Zrobić krok w tył, zatrzymać się, zadać ważne pytanie. Przede wszystkim dopuścić do siebie możliwość, że w danej sprawie możemy się zwyczajnie mylić.



















