REKLAMA

Te słuchawki wygrały u mnie rower. Beyerdynamic Amiron 200 - test

Pełna szuflada słuchawek sportowych i tylko jedna para uszu. Mój codzienny dylemat pt. "które słuchawki zabrać na rower" rozwiązał się nie tylko błyskawicznie, ale też w dość zaskakujący dla mnie sposób.

Te słuchawki wygrały u mnie rower. Beyerdynamic Amiron 200 – test
REKLAMA

Zaskakujący, bo a) byłem przekonany, że słuchawki sportowe - szczególnie te o otwartej konstrukcji, pozwalającej słyszeć otoczenie - w większości są bardzo do siebie zbliżone. I b) otwierając opakowanie ze słuchawkami Beyerdynamic Amiron 200 miałem pewne wątpliwości, czy to naprawdę będą optymalne słuchawki do sportu.

REKLAMA

Główne obawy? Sposób montowania na uszach - żadnych pałąków, łączeń, dodatkowych zabezpieczeń, ot zwykłe "zawinięcie" za ucho i to tyle.

Z pewnym niepokojem zabrałem się za testy na rowerze, siłowni i podczas codziennego użytkowania, nie wiedząc, że czekają mnie trzy spore zaskoczenia.

Po pierwsze - Beyerdynamic Amiron 200 naprawdę grają... dobrze.

I to w wydaniu, które nie tak często można spotkać wśród słuchawek sportowych. Zresztą mogę się przyznać - zazwyczaj od słuchawek sportowych, jeszcze otwartych, nie wymagam wiele poza tym, żeby po prostu grały. Wystarczy, że z tych małych sprzętów wydobywa się dźwięk, który - pomiędzy szumem wiatru i ruchu ulicznego - dociera do moich uszu i daje poczucie jazdy z muzyką.

Beyerdynamic Amiron 200 zdecydowanie wykraczają poza te minimalne wymagania. Wręcz przeciwnie - pomimo swojej otwartej konstrukcji są to po prostu bardzo, bardzo dobrze brzmiące słuchawki. Z zaskakująco - szczególnie jak na tę budowę - mocnym i bogatym basem, ale bez przytłaczania nim całej reszty. Owszem, można trochę ponarzekać, że przydałoby się odrobinę więcej góry, ale w żaden sposób nie zmienia to faktu, że większość tego, czego będziemy słuchali podczas aktywności, będzie brzmiało wręcz zaskakująco dobrze. Czysto, precyzyjnie - ale nie sterylnie - a jednocześnie na tyle energetyzująco, żeby chciało się szybciej przebiec czy przejechać kolejny kilometr.

REKLAMA

Ba, Amiron 200 grają na tyle dobrze, że podczas moich rowerowych przejazdów sprawdzały się nie tylko przy prostszych, popowych czy rapowych utworach, które wystarczy, że zadudnią basem. Z zaskakującą przyjemnością, po raz pierwszy od miesięcy, słuchałem też utworów dużo bardziej subtelnych i złożonych, gdzie samo "coś gdzieś gra" z moich poprzednich słuchawek powodowało raczej irytację niż ekscytację.

Jeśli więc szukacie słuchawek, które pozwolą słyszeć otoczenie, a jednocześnie mają faktycznie dobrze grać, a nie "po prostu grać", to tutaj dobrze trafiliście. Przy okazji - Amiron 200 są też naprawdę głośne. Na tyle głośne, że rzadko kiedy podczas jazdy na rowerze decydowałem się na najwyższe poziomy głośności, bo przestawałem wtedy kontaktować z otoczeniem.

REKLAMA

Po drugie - tak, to się nadaje do sportu.

 class="wp-image-5800920"

Nadaje się też pod okulary i kask, ale o tym za chwilę. Tym, co na początku najbardziej mnie niepokoiło, było właśnie to, że Amiron 200 nie mają właściwie żadnej dodatkowej opcji na skuteczniejsze zamontowanie ich na głowie.

REKLAMA

I co? I nic. Godziny spędzone na rowerze szosowym i siłowni pokazały mi, że niepotrzebnie się obawiałem. "Dwusetki" trzymają się na swoim miejscu - przynajmniej w przypadku moich uszu - stabilnie, nie przesuwają się, nie drażnią i ani razu nie musiałem ich poprawiać.

Jedyne, co trochę zalazło mi za skórę w trakcie testów, to dotykowa obsługa. Tak, panele (te z logo) są przepięknie czułe na dotyk, ale oznacza to też, że każde, nawet najdrobniejsze i najbardziej przypadkowe dotknięcie tych płytek dotykowych wywoła zdefiniowaną reakcję. Nawet jeśli tylko poprawialiśmy kask czy coś.

Szczęśliwie - da się to wyłączyć w aplikacji. Przy czym w moim przypadku wystarczyło po prostu "zablokowanie" pojedynczego kliknięcia, pozostawiając podwójne i potrójne, z których dość często korzystam.

REKLAMA

Oczywiście jest szansa, że są sporty, w których Amiron 200 nie utrzyma się aż tak dobrze w - albo raczej "na" uchu. Nie wiem, czy robiłbym w nich salta na MTB. Ale w sumie też nie wiem, czy robiłbym je i bez słuchawek.

Po trzecie - ależ to jest piekielnie wygodne.

Tak, bardzo dużo zależy pewnie od kształtu i rozmiaru uszu, ale w moim przypadku mogę napisać jedno: zdarzały się momenty, kiedy sięgałem do uszu, żeby sprawdzić, czy te słuchawki w ogóle tam jeszcze są.

Nie miało przy tym znaczenia, czy właśnie skończyłem dwugodzinny przejazd na rowerze czy godzinny trening na siłowni - w każdym z tych przypadków te słuchawki niemal od razu po założeniu kompletnie "znikają" i jeśli wyłączymy odtwarzanie, naprawdę może się zdarzyć, że zapomnimy, że w ogóle je nosimy.

REKLAMA

I tak jak napisałem wcześniej - nie miałem żadnych problemów, żeby nosić je razem z rowerowym kaskiem czy sporymi okularami.

Co poza tym trzeba wiedzieć o Beyerdynamic Amiron 200?

Kontynuując zaskoczenia - etui ładujące jest intrygująco duże. Nie jakieś monstrualne i zmieści się pewnie do większości kieszeni, ale w porównaniu z niektórymi pojemnikami na podobne sprzęty - można się zdziwić. Aczkolwiek muszę tutaj przyznać plusa za obsługę ładowania bezprzewodowego, co w moim przypadku jest znaczącym ułatwieniem.

Plus też za 25 dodatkowych godzin pracy dzięki ładowaniu słuchawek w tym etui, szybkie ładowanie (5 minut ładowania - 90 minut odtwarzania) i dla samych słuchawek za maksymalnie 11 godzin pracy - bez doładowywania.

Do tego mamy jeszcze spełnienie normy IP54 i mogę potwierdzić z praktyki - słuchawki, przynajmniej w trakcie testów, nie miały najmniejszego problemu, żeby przetrwać i działać w warunkach absolutnego zapocenia wszystkiego dookoła.

REKLAMA

Poza tym - raczej dość standardowo. Bluetooth 5.3, kodeki SBC i AAC, opcja ładowania etui przez USB-C i aplikacja na Androida i iOS. Niestety zabrakło opcji automatycznego pauzowania odtwarzania po wyjęciu z ucha - jest za to opcja wyłączania po określonym czasie bezczynności.

Beyerdynamic Amiron 200 - czy warto?

Tutaj przechodzimy do trochę bardziej skomplikowanego fragmentu, bo trzeba uczciwie przyznać jedno - Beyerdynamic Amiron 200 to nie są przesadnie tanie słuchawki. Cena w większości sklepów oscyluje w okolicach 780 zł, co pewnie dla wielu osób będzie kwotą zaporową. Tym bardziej, jeśli nie mają to być nasze główne słuchawki, a np. słuchawki głównie lub wyłącznie do aktywności fizycznej.

Z drugiej strony - szybkie przejrzenie ofert pokazuje też, że - w zależności od wersji kolorystycznej - "Dwusetki" można mieć za kwotę dużo bliższą 600 zł. Dalej sporo, ale już wyraźnie przyjemniej, tym bardziej, że dostajemy za to kawał naprawdę porządnego sprzętu - ze świetnym brzmieniem, fantastycznym komfortem noszenia i zachowaniem kontaktu z otoczeniem podczas słuchania muzyki.

REKLAMA

Z drugiej strony drugiej strony - sam prawdopodobnie nie zastąpiłbym tymi słuchawkami zwykłych słuchawek dousznych z dobrym ANC. W komunikacji miejskiej, samolotach czy nawet podczas jazdy na trenażerze, mogę i wolę się odciąć od świata, przy okazji dostając też - czysto konstrukcyjną - jeszcze lepszą jakość dźwięku. W moim przypadku byłyby to więc słuchawki akcesoryjne, choć - biorąc pod uwagę ilość czasu, jaki spędzam na dworze na rowerze - możliwe, że korzystałbym z nich sumarycznie w ciągu roku dłużej niż ze "zwykłych" słuchawek i wtedy taki wydatek miałby absolutnie sens.

Trzeba więc przed zakupem odpowiedzieć sobie na pytanie, jak ważna jest dla nas jakość dźwięku w słuchawkach o takiej konstrukcji i jak bardzo... potrzebujemy słuchawek o otwartej konstrukcji. Jeśli w jednym i drugim przypadku odpowiedzią będzie "tak, bardzo", to Amiron 200 powinien być bardzo mocnym kandydatem.

Beyerdynamic Amiron 200 - zalety:

  • zaskakująco dobre brzmienie jak na słuchawki o tej konstrukcji;
  • niesamowity komfort (przynajmniej przy moich uszach);
  • dają radę nawet z okularami (i kaskiem);
  • wbrew moim obawom - dobrze trzymają się na uszach;
  • prosta aplikacja z podstawowymi opcjami konfiguracji;
  • etui z bezprzewodowym ładowaniem;
  • dobry czas pracy na jednym ładowaniu;
  • IP54 i - póki co - potwierdzona testowo odporność na litry potu. Jak to będzie w dłuższym terminie - się okaże.
REKLAMA

Beyerdynamic Amiron 200 - wady:

  • zaskakująco spore etui;
  • brak czujnika wyjęcia słuchawki z ucha;
  • przesadnie czułe płytki dotykowe (można wyłączyć);
  • standardowo dla "otwartych" słuchawek - nie ta jakość dźwięku, co w "zamkniętych", plus jeśli chcemy się odciąć od świata, to możemy tylko podbijać głośność.
REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-23T09:15:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-23T09:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-23T08:45:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-23T08:30:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-23T08:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-23T07:30:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-23T07:15:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-23T07:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T21:33:35+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T21:27:12+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T20:40:39+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T19:32:47+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T18:56:17+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA