mBank ma sposób na oszustów. Złodzieje wyłożą się na ostatniej prostej
Ofiara uwierzyła, że jej pieniądze są zagrożone albo pomoże swoim bliskim, zgadza się przelać pieniądze, odpala aplikację i… misterny plan cyberprzestępców rozpada się na drobne kawałki.

Skala poraża. Policja ujawniła, że tylko w tym roku odnotowano 2805 oszustw "na legendę". To o 300 więcej niż w pierwszych pięciu miesiącach 2025 r. Ofiary wierzą, że po drugiej stronie telefonu jest policjant, prokurator, bliska osoba albo pracownik banku i dlatego godzą się wykonywać ich polecenia. A rozkazy są proste: trzeba jak najszybciej przelać pieniądze. Tak Polacy tracą swoje oszczędności.
Niestety złodzieje potrafią być bardzo przekonywujący. Po swojej stronie mają emocje - w nerwach ofiary tracą panowanie, umykają im szczegóły, czerwone sygnały ostrzegawcze stają się niedostrzegalne. W końcu chodzi o to, aby pomóc członkowi rodziny albo nie doprowadzić do tego, by pieniądze wyparowały z konta. Tak im się przynajmniej wydaje, bo ostatecznie efekt będzie inny - złodzieje wyczyszczą wszystko.
mBank wyraźnie powie: nie, nie dzwoni do ciebie pracownik banku
Nowa funkcja bezpieczeństwa w mBanku pozwala użytkownikowi sprawdzić w trakcie rozmowy telefonicznej, czy rzeczywiście rozmawia z pracownikiem banku. "Rozwiązanie ma pomóc w sytuacjach, w których przestępcy podszywają się pod pracowników banku i próbują wyłudzić dane lub pieniądze" - wyjaśnia bank.
Mechanizm jest banalnie prosty. Jeśli w trakcie rozmowy telefonicznej z oszustem użytkownik zaloguje się do aplikacji, zobaczy komunikat: "nie rozmawiasz teraz z mBankiem". Będzie to wyraźny i czytelny sygnał, że należy się rozłączyć i nie wierzyć w sączoną historię fałszywego pracownika.
- Dziś kluczowe w takich oszustwach jest to, co dzieje się w trakcie rozmowy – zauważa Jarosław Górski, dyrektor departamentu bezpieczeństwa w mBanku.
Klient jest pod presją, ma podjąć decyzję tu i teraz. Dlatego zależało nam na rozwiązaniu, które daje prosty i jednoznaczny sygnał dokładnie w tym momencie, kiedy jest najbardziej potrzebny.
Tutaj w ostatnim momencie może przyjść otrzeźwienie. Przekonana ofiara już chce np. podać kod Blik, uruchamia aplikację, ale zauważa komunikat. Owszem, istnieje ryzyko, że oszust nie ustąpi i zasugeruje, że to błąd systemu i nie należy sugerować się informacją, ale jednak wyświetlone ostrzeżenie może podważyć całą wersję wydarzeń.

Oczywiście nowość w aplikacji mBanku nie uchroni przed wszystkimi próbami oszustw "na legendę". Zabezpieczenie pomyślane jest z myślą o scenariuszu, w którym złodzieje podszywają się pod pracowników banku. Takich przekrętów też jest jednak sporo, więc dobrze, że użytkownicy dostaną dodatkową metodę weryfikacji.
Jak zauważa mBank, dziś odnotowuje się coraz mniej prób technicznego włamywania się do systemów
Dominują za to ataki oparte na rozmowie i manipulacje. Wystarczy tylko przekonać ofiarę, że stało się coś niecodziennego, jak wypadek czy włamanie na konto, i potrzebna jest pilna interwencja w postaci przelania środków. Jasne, wydaje się to banalne, ale oszuści naprawdę są kreatywni i potrafią maglować ofiary przez kilka godzin, bardzo dobrze wcielając się w swoje role. Zdobywają zaufanie, zachowują się jak prawdziwi pracownicy.
Na szczęście coraz częściej jesteśmy lepiej chronieni. Niedawno mBank zaprezentował funkcję Włącz blokadę transakcji. W kilka sekund klient może zablokować wszystkie operacje finansowe na koncie, nie tracąc przy tym dostępu do informacji czy kontaktu z bankiem.
Dziś mBank zdradza, że funkcja od grudnia została włączona kilkadziesiąt tysięcy razy. "To oznacza, że średnio co kilka minut użytkownik decyduje się zapobiec podejrzanym działaniom w ramach rachunku" - zauważa bank.



















