Jeden klik i pracownicy mają po premii. Pomyśl, zanim dasz czerwoną buźkę w Biedronce
Niewinna ankieta przy kasie samoobsługowej ma poważne konsekwencje dla domowych budżetów pracowników. Surowy klient wpływa na to, czy w danym sklepie będą cieszyć się z premii.

Klienci korzystający z kas samoobsługowych w sklepach sieci Biedronka są proszeni o wzięcie udziału w ankiecie. W sondażu kupujący oceniają swoją wizytę i kolorem buźki wskazują poziom zadowolenia. W przypadku negatywnych emocji można doprecyzować, co było ich przyczyną: czystość, organizacja czy niedostępność produktów.
Nowy system oceny sklepów przez klientów przed kilkoma tygodniami opisała jedna z pracowniczek Biedronki. W swoim wpisie zwróciła uwagę, że "jeszcze do niedawna te buźki do niczego się nie liczyły", ale od kwietnia negatywne noty mogą zadecydować o tym, że pracownikom przepadnie premia.
Autorka profilu zwróciła się z apelem do klientów, zachęcając ich do tego, by nie klikali w czerwoną buźkę na ślepo. Chcący jak najszybciej pominąć kolejny wyświetlający się komunikat trafiają w pierwszą lepszą buźkę - jeśli metodą chybił-trafił padnie na czerwoną, przypadkowy wybór może pozbawić szans na finansowy bonus. "Te buźki mają moc" – mogliśmy przeczytać w opublikowanym wpisie.
I rzeczywiście, ich zdolności są niemałe: pozbawiają ludzi nagród
Portal wiadomoscihandlowe.pl dotarł do informacji, z których wynika, że część premii przyznawanych pracownikom "zależy od wyników ankiet wypełnianych przez klientów na ekranach kas samoobsługowych oraz w aplikacji mobilnej". Potwierdziła to również Gabriela Kaim, przewodnicząca NSZZ "Solidarność" w Jeronimo Martins Polska.
Oceny przy kasie mają wpływ na to, czy pracownicy zyskają do 250 zł premii. Pracownicy donoszą, że po wprowadzeniu zmian zarabiają realnie mniej.
Wcześniej o przyznaniu premii decydowały wyniki badania tajemniczy klient. Przewodnicząca NSZZ "Solidarność" zwraca uwagę, że zmiana uderza w pracowników, bo klikający mogą nawet nie mieć świadomości, ile ich głos waży. Nie wiemy też, kogo tak naprawdę oceniamy. Bo czy wystawiając surową notę za palety blokujące drogę obwiniamy w ten sposób kasjera, kierownika sklepu czy kogoś na znacznie wyższych szczeblach? Możemy myśleć, że nasz sprzeciw dotrze do kierownictwa, ale w praktyce uderza po kieszeni kasjerów.
Pracownicy uważają, że są karani smutnymi buźkami za rzeczy, na które nie mają wpływu. Co więcej, Gabriela Kaim relacjonuje portalowi wiadomoscihandlowe.pl, że nowe zasady najbardziej uderzyły w sklepy, które położone są blisko szkół. Uczniowie dla żartu mają klikać w ikonkę przedstawiającą niezadowoloną twarz. Trudno mówić tutaj o rzetelnej, obiektywnej weryfikacji pracy.
Zdaniem Jeronimo Martins Polska nowy system sprawia, że to klienci wyrażają swoją opinię, więc recenzja jest bardziej "sprawiedliwa i obiektywna". Trudno jednak się z tym zgodzić, skoro motywacje krytyków mogą być różne. Nie wiemy, czy ktoś rzeczywiście jest szczery, czy zapoznał się z komunikatem i czy ma świadomość, kogo tak naprawdę ocenia.
Jak zwracają Wiadomości Handlowe, krytyka rozwiązania przez pracowników przynajmniej częściowo podziałała. W ankiecie zielona buźka wyświetlana jest po prawej stronie, tak jak prosili o to pracownicy. W ten sposób zwiększa się szansa na uniknięcie przypadkowych kliknięć. Na dodatek ankietę można pominąć. Wcześniej takiej opcji nie było.
Kasy samoobsługowe pozwalają stale przerzucać odpowiedzialność - najpierw spadła na nas, bo zaczęliśmy być kasjerami, a od niedawna stajemy się też i ochroniarzami. Teraz jesteśmy osobami decyzyjnymi. To wcale nie złe kierownictwo pozbawiło was premii, a niezadowoleni klienci - mogą mówić dyrektorzy. Widocznie mieli powód, by kliknąć tak, a nie inaczej, czyż nie? A że tych powodów nigdy nie poznamy, a część surowych ocen to po prostu efekt błędu, lenistwa, zignorowania komunikatu? Trudno, co zrobić.
Zdjęcie główne: Katarzyna Ledwon / Shutterstock



















