Oto mój nowy ulubiony powerbank. Nie tylko do iPhone’a
W końcu znalazłem odpowiedni powerbank do iPhone’a i całej reszty mojej elektroniki, a korzystam z niego mniej niż ze wszystkich potrzebnych. Baseus PicoGo AM52 - test.

W sklepach znajdziemy dziesiątki powerbanków różniących się gabarytami, pojemnością i unikalnymi funkcjami, ale ich producenci zwykle chwalą się tylko tym pierwszym parametrem. Ten jest oczywiście niezwykle istotny, bo to od niego zależy, ile razy naładujemy swój telefon poza domem, ale od dawna to nie jest jedynym, na który zwracam uwagę.
Z doświadczenia z kolei już wiem, że powerbank o pojemności ok. 10-12 tys. mAh jest w pełni wystarczający do tego, by zasilić wszystkie moje urządzenia elektroniczne, takie jak telefon, słuchawki czy e-papieros, podczas całodniowej podróży. W przypadku tego typu gadżetów kluczowe są z tego powodu zaś dla mnie inne, bardzo konkretne cechy.

Baseus PicoGo AM52 - recenzja
Nowy powerbank marki Baseus z serii PicoGO o oznaczeniu AM52 ma kilka fajnych bajerów. Przede wszystkim jednak jest gadżetem kompaktowym i lekkim jak na ładunek, jaki przyjmuje. Ma ogniwo o pojemności 10,000 mAh, co jest na moje potrzeby w pełni wystarczające, a mierzy jedynie ciut ponad 10 cm wysokości, niecałe 7 cm szerokości i ok. 1,5 cm grubości.
A co z masą? Waga kuchenna pokazuje dokładnie 194 g, czyli mniej niż waży telefon, z którego korzystam, którym jest iPhone 17 Pro Max. To przy tym właśnie z myślą o tym modelu, a także o pozostałych sprzętach z zeszłorocznej kolekcji Apple’a, projektowano to akcesorium. Baseus PicoGo AM52 ma się idealnie wpasowywać w na plecki, do których przyczepia się magnetycznie.
Magnes jest przy tym niezwykle mocny, a w specyfikacji znajdziemy informację o tym, że przytwierdza się z mocą 13 N. Podczas testów ani razu nie naszła mnie obawa, że przez nieuwagę powerbanka od telefonu odepnę i gadżet spadnie na ziemię. Do tego przyczepia się stabilnie zawsze w tym samym miejscu i nie wędruje po obudowie telefonu podczas trzymania zestawu w ręce.







Baseus PicoGo AM52, czyli smukły powerbank z Qi 2.2.
Jakie powerbanki by jednak nie były, to czas, który spędzamy podczas korzystania z nich, chciałoby się ograniczyć do minimum. Plączące się kable, gdy jesteśmy w ruchu, to proszenie się o tragedię w postaci upadającego telefonu na chodnik czy posadzkę, a powerbank doczepiony magnetycznie do plecków sprawia, że mniej wygodnie korzysta się ze smartfona.
W przypadku modelu Baseus PicoGo 2.2 korzystam z powerbanka krócej ze względu na obsługę standardu Qi 2.2. Dzięki temu gadżet może uzupełniać energię w ogniwie zasilającym kompatybilnego smartfona z mocą aż 25 W podczas ładowania bezprzewodowego. W moich starszych powerbankach tak dużą prędkość ładowania można było osiągnąć jedynie podczas ładowania przewodowego.
Baseus PicoGo AM52 uzupełniana bez kabli energię w ogniwie iPhone’a niemal tak samo szybko, jak przy użyciu klasycznej ładowarki. Do tego, jeśli naprawdę zależy nam na czasie, możemy sprzęt z użyciem tego modelu powerbanka ładować drogą przewodową. W obudowie znalazł się pojedynczy port USB-C z mocą na wyjściu na poziomie aż 45 W, a to nawet więcej niż iPhone’y są w stanie przyjąć.

Co jeszcze warto wiedzieć o powerbanku Baseus PicoGo AM52?
Przede wszystkim to, że powierzchnię stykającą się z telefonem pokryto gładkim materiałem, co ma zminimalizować ryzyko zarysowania szkła na pleckach iPhone’a. Ma też opływowe kształty, więc jeśli trzymamy smartfon z doczepionym akcesorium, to ostre krawędzie nie wbijają nam się w dłoń. W aluminiowej obudowie znajdziemy też guzik oraz diody sygnalizujące poziom jego naładowania.
Urządzenie jest przy tym wyraźnie szczuplejsze od poprzednika w postaci modelu Baseus PicoGo AM51, ale wedle zapewnień producenta i tak lepiej od niego radzi sobie z odprowadzaniem ciepła. W praktyce nawet podczas intensywnego korzystania z niego przez nieco ponad pół godziny, co wystarczyły do naładowania iPhone’a 17 Pro Max do połowy, nie nagrzał się tak, by parzyć w dłoń.
Czytaj inne nasze teksty poświęcone marce Baseus:
A czy czegoś w powerbanku Baseus PicoGo AM52 zabrakło? Zdaję sobie sprawę, że są osoby, które mogą narzekać na to, iż ma tylko jeden port USB-C, no ale przynajmniej można z niego korzystać, by podładować np. e-papierosa czy słuchawki, gdy akcesorium jest przypięte magnetycznie do plecków smartfona i ładuje go z użyciem technologii Qi 2.2.
Rzeczą, za którą również bym się nie obraził, to kabelek z końcówką USB-C przyczepiony na stałe i chowany w obudowie, ale… w ofercie firmy Baseus jest dostępny model z takim dodatkiem (rzecz jasna nieco cięższy). Mam też nadzieję, że Apple pozwoli w końcu firmom trzecim wyświetlać poziom naładowania powerbanków w ramach widżetu dostępnego w systemie iOS…
A ile za ten gadżet trzeba zapłacić? Baseus PicoGo AM52 bez zintegrowanego przewodu, który właśnie trafił do oferty firmy w Polsce, wyceniony został na 199 zł. Kupić go można w sieci sklepów Euro RTV AGD.



















