Historyczny powrót po latach. Wielkie miasto znów na mapie
Po ponad 30 latach Łomża ma odzyskać połączenia pasażerskie. Od czerwca pojadą tam 4 pary pociągów regionalnych z Białegostoku, a część także do Ostrołęki.

Łomża po ponad 30 latach ma wrócić na mapę pasażerskich połączeń kolejowych. Samorząd województwa podlaskiego zapowiedział uruchomienie od czerwca czterech par pociągów Polregio z Białegostoku do miasta, z czego dwie mają pojechać dalej do Ostrołęki. Równolegle własne połączenia z wjazdem do Łomży przygotowuje PKP Intercity. Jeśli plan się utrzyma, będzie to pierwszy regularny powrót ruchu pasażerskiego do Łomży od 1993 r.
Nie tylko Polregio. W planie są też pociągi PKP Intercity
Powrót Łomży na mapę kolei nie będzie opierał się tylko na przewozach regionalnych. Rynek Kolejowy przypomina, że kursy relacji Białystok - Olsztyn Główny z wjazdem kieszeniowym do Łomży ma uruchomić także PKP Intercity na zlecenie Ministerstwa Infrastruktury. Oznacza to, że miasto ma odzyskać nie tylko połączenia regionalne, ale również obecność w ofercie przewoźnika dalekobieżnego.
Łomża nie wraca więc na kolejową mapę jako boczny punkt z jedną czy dwiema lokalnymi relacjami, lecz jako miasto, które znów ma zostać włączone w szerszy układ podróży. Nawet jeśli skala oferty na początku będzie ograniczona, sam fakt wejścia zarówno Polregio, jak i PKP Intercity podnosi rangę całego przedsięwzięcia.
Jak będą kursować pociągi i skąd bierze się dłuższa trasa?
Najważniejszym elementem całego układu jest sposób prowadzenia ruchu między Śniadowem a Łomżą. W przypadku dwóch par połączeń do Ostrołęki pociągi mają wjeżdżać do Łomży i wracać na główny ciąg, a w jednym z kierunków wykorzystywać nową łącznicę pozwalającą ominąć samą stację Śniadowo i uniknąć zmiany czoła. Dzięki temu organizacja ruchu staje się bardziej praktyczna, choć nie eliminuje wydłużenia czasu przejazdu w pełnej relacji Białystok-Ostrołęka.
Dwukrotne pokonanie odcinka Łomża-Śniadowo oznacza niestety dłuższy przejazd dla pasażerów jadących przez całą trasę. Z drugiej jednak strony mieszkańcy samej Łomży zyskują coś, czego nie mieli od dekad, a mianowicie rzeczywisty dostęp do codziennych połączeń kolejowych z wojewódzkim centrum i dalej z ważnymi węzłami w regionie. Samorząd wyraźnie uznał, że ten bilans jest korzystny.
Problemem może być nie tor, ale sam tabor
Nad całą tą historią wisi jednak jeszcze jeden, potężny znak zapytania, a mianowicie fizyczna dostępność spalinowych pojazdów trakcyjnych. Nie jest przecież tajemnicą, że białostocki zakład Polregio od wielu długich miesięcy dramatycznie boryka się z chronicznymi brakami taborowymi, z trudem łatając dziury w rozkładach na niezelektryfikowanych szlakach.
Ten ewidentny kryzys sprzętowy zaskakująco mocno zderza się jednak z oficjalnym, urzędowym stanowiskiem. Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego konsekwentnie uspokaja i twardo opierając się na deklaracjach samego przewoźnika przekonuje, że maszyn z pewnością wystarczy do płynnej obsługi wszystkich nowo ogłoszonych połączeń.
Przeczytaj także:
To jednak nie znaczy, że sytuacja jest dla pasażerów całkowicie komfortowa. Według danych przytaczanych przez Rynek Kolejowy jeszcze w marcu w długotrwałej naprawie pozostawało 5 pojazdów, a około 4 proc. przewozów realizowano autobusową komunikacją zastępczą. Z punktu widzenia pasażerów oznacza to, że historyczny powrót pociągów do Łomży może być jednym z najważniejszych wydarzeń komunikacyjnych w regionie, ale jego trwałość i punktualność będą zależeć nie tylko od infrastruktury, lecz także od codziennej kondycji taborowej przewoźnika.
*Źródło grafiki wprowadzającej: Maian Vivier / Shutterstock, Canva Pro



















