REKLAMA

PKP Intercity odpowiada na oskarżenia Czechów. "Szanujmy fakty"

RegioJet lada moment zawinie się z Polski, a za tę sytuację w dużej mierze obwiniono PKP Intercity. Część komentujących nie gryzie się w język i wprost pisze, że rodzimy przewoźnik wręcz wykończył zagraniczną konkurencję.

pkp intercity zarzuty
REKLAMA

"Podróż to MY" – taki wpis pojawił się dziś na facebookowym profilu PKP Intercity. Hasło okraszone zostało pomarańczowym serduszkiem. I o ile slogan i barwy wykorzystywane są przez przewoźnika od dawna, to publikacja takiego reklamowego materiału wydaje się niektórym dziwnie nieprzypadkowa. Filmik pojawił się tuż po tym, gdy RegioJet poinformował o swoim wyjściu z Polski. Zbieg okoliczności czy symboliczny pokaz siły?

REKLAMA

Wcześniej w mediach społecznościowych PKP Intercity podszczypywało rywala, odnosząc się do informacji o podwyżce cen biletów w RegioJet.

Filmik PKP Intercity opublikowany chwilę po oświadczeniu Czechów nie wszystkim przypadł do gustu

"Jesteście zwyczajnie bezczelni", " Wykończyliście RegioJeta, a teraz taki filmik", "zero czystej rywalizacji", "Najlepszy moment na reklamę" – to część komentarzy, która pojawiła się na Facebooku. Właśnie ci komentujący podchwycili narrację RegioJet, który niemal całą winę za swoje niepowodzenia na polskim rynku zwalił na polskiego przewoźnika.

Głosy na branżowych i nie tylko profilach są podzielone. Jedni mówią, że rzeczywiście Czesi mieli pod górkę. Drudzy sugerują jednak, że RegioJet rzucił się na głęboką wodę i liczył na to, że jakoś to będzie. Nie było, przez co nie udało się szczęśliwie wypłynąć na powierzchnię. Czesi zapomnieli o marketingu – i mowa tutaj nie tylko o reklamach na dworcach, które są przedmiotem sporu – a bywało, że zawodziła obsługa pasażera. W listopadzie 2025 r. warszawska "Wyborcza" pisała o zdarzeniu, kiedy to na trasie Kraków - Warszawa zabrakło jednego wagonu, przez co podróżni musieli stać. Informacja o problemach została wysłana podróżnym w języku… czeskim.

Sam RegioJet w swoim oświadczeniu przyznał, że grudniowych połączeń nie udało się zrealizować ze względu na brak pracowników. "Weszli z partyzantki" – komentują pasażerowie problemy czeskiego przewoźnika.

PKP Intercity odpowiada na zarzuty

Polski przewoźnik wystosował oświadczenie, w którym odniósł się do stawianych zarzutów. W najbliższych dniach stanowisko PKP Intercity ma zostać jeszcze uzupełnione o "dokładne dane".

Teraz PKP Intercity w przesłanym nam stanowisku podkreśla, że "działa na rynku w oparciu o obowiązujące przepisy prawa krajowego i unijnego, w tym regulacje dotyczące otwartego dostępu do infrastruktury kolejowej".

Spółka konsekwentnie wspiera rozwój rynku kolejowego w Polsce, którego elementem jest również obecność przewoźników komercyjnych, o ile odbywa się ona na przejrzystych i równych zasadach dla wszystkich uczestników rynku, na którym działa ponad 15 niezależnych od siebie przewoźników pasażerskich – możemy przeczytać w oświadczeniu.

Przewoźnik podkreśla, że nie podejmował działań mających na celu "ograniczenie konkurencji". Jak przekazuje spółka, nie posiada ona kompetencji do kształtowania zasad dostępu do infrastruktury kolejowej ani przydziału tras pociągów – te leżą po stronie niezależnego zarządcy infrastruktury oraz regulatora rynku. "Wszelkie decyzje w tym zakresie podejmowane są zgodnie z obowiązującymi procedurami i przepisami" – zaznacza PKP Intercity.

PKP Intercity dodaje, że to ich pociągi zabierały pasażerów RegioJet  w sytuacjach awaryjnych.

PKP Intercity o cenach biletów

RegioJet oskarżył PKP Intercity o zbyt gwałtowne cięcie cen. Polski przewoźnik wyjaśnia, że "stosowane działania mają na celu zwiększenie dostępności kolei dla pasażerów oraz optymalizację wykorzystania oferty przewozowej".

Polityka taryfowa Spółki jest zgodna z obowiązującymi przepisami oraz standardami rynkowymi i nie stanowi praktyki ograniczającej konkurencję. PKP Intercity S.A. nie zmieniło swojej taryfy od 2022 r. i zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami nie planuje obecnie zmian w tym zakresie oraz będzie kontynuować działania promocyjne zwiększające dostępność transportu kolejowego dla pasażerów.

Z oświadczenia dowiadujemy się, że PKP Intercity chciało opracować standardy wspólnej obsługi w sytuacjach kryzysowych.

W korespondencji skierowanej m.in. do RegioJet Spółka zaproponowała wypracowanie zasad współpracy dyspozytorskiej, procedur w zakresie skomunikowań oraz zasad wzajemnego honorowania przejazdów w sytuacjach zakłóceń ruchu. Propozycje te miały na celu przede wszystkim ochronę interesów pasażerów i zapewnienie spójności funkcjonowania systemu kolejowego. Do spotkania miało dojść w kwietniu br.

Zdaniem polskiego przewoźnika zarzuty o dotacje są nieuzasadnione, bowiem "mechanizmy finansowania przewozów publicznych wynikają z realizacji określonych obowiązków służby publicznej, których RegioJet nie podejmował". RegioJet, zwraca uwagę PKP Intercity, prowadził działalność "wyłącznie w oparciu o przewozy komercyjne, koncentrując się na wybranych, najbardziej rentownych trasach". Tymczasem PKP Intercity:

realizuje szeroką siatkę połączeń w całym kraju, w tym także w ramach umowy o świadczenie usług publicznych (PSC), obejmującej również relacje o niższej rentowności, ale kluczowe z punktu widzenia dostępności transportu dla obywateli oraz spójności terytorialnej kraju

- PKP Intercity S.A. pozostaje otwarta na uczciwą konkurencję oraz dialog z uczestnikami rynku, pod warunkiem prowadzenia go w oparciu o rzetelne informacje oraz z poszanowaniem faktów. Decyzje biznesowe podejmowane przez poszczególnych przewoźników, w tym dotyczące wejścia lub wyjścia z rynku, pozostają ich autonomiczną odpowiedzialnością. Konkurencja jest dla pasażerów i powinna prowadzić do rozwoju oferty oraz wzrostu udziału kolei w rynku przewozów pasażerskich – podkreśla polski przewoźnik w przesłanym stanowisku.

Zagraniczna konkurencja dla PKP Intercity istnieje

Stanowisko RegioJet brzmi jak jedno wielkie oskarżenie pod adresem polskiej kolei, która wzbrania się przed jakąkolwiek zagraniczną konkurencją. Tymczasem wystarczy spojrzeć na Leo Express. Również czeski przewoźnik pochwalił się niedawno, że Leo Express od początku działalności na terenie Polski przewiózł już ponad 38 tysięcy pasażerów. Jak zaznaczył przewoźnik, obecnie obsługuje codziennie dwie pary połączeń na trasie Warszawa – Kraków – Oświęcim – Praga i z powrotem, natomiast na odcinku Kraków – Praga kursuje "nawet do czterech połączeń dziennie w każdym kierunku". Pod koniec czerwca dojdą do tego pociągi z Krakowa do Warszawy.

Kiedy szef RegioJet skarży się na Polskę w czeskich mediach, Leo Express robi swoje. Może je mniejszą łyżką i mierzy siły na zamiary, ale dzięki temu konsekwentnie rozszerza swoją działalność.

Czytając oświadczenie RegioJet, można dojść do wniosku, że Czesi są źli, że Polska nie rozwinęła przed nimi czerwonego dywanu na torach. A może po prostu nie trzeba było skakać na zbyt głęboką wodę?

REKLAMA

Zdjęcie główne: Roix / Shutterstock

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-09T13:47:57+02:00
Aktualizacja: 2026-04-09T12:49:51+02:00
Aktualizacja: 2026-04-09T11:42:30+02:00
Aktualizacja: 2026-04-09T06:15:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-08T21:26:10+02:00
Aktualizacja: 2026-04-08T18:50:09+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA