Twórcy ChatGPT rzucają wyzwanie iPhone'owi. I serio mogą potężnie namieszać
OpenAI podobno buduje własny telefon. I to nie byle jaki - Ming‑Chi Kuo twierdzi, że ma to być urządzenie redefiniujące cały rynek, oparte na "AI agent experience", a nie aplikacjach.

Jeżeli ktoś miałby wskazać analityka, którego przecieki potrafią realnie poruszyć branżę, to Ming‑Chi Kuo jest w ścisłej czołówce. Tym razem jego raport dotyczy OpenAI - firmy, która już raz wywróciła stolik w świecie technologii, a teraz, według Kuo, szykuje się do powtórki. Tyle że nie w software, lecz w hardware. I to w najbardziej konkurencyjnej kategorii: telefonach.
Według Kuo OpenAI pracuje nad pełnoprawnym telefonem, który nie będzie kolejną wariacją na temat Androida czy iOS-a. Urządzenie ma być zaprojektowane wokół jednego założenia: użytkownik ma nie klikać w aplikacje, lecz wydawać polecenia - a AI ma wykonywać zadania za niego.
Czytaj też:
Co więcej, projekt nie jest już mglistą koncepcją
Kuo twierdzi, że OpenAI współpracuje z trzema kluczowymi partnerami: MediaTekiem, Qualcommem oraz Luxshare. Ten ostatni ma być wyłącznym partnerem produkcyjnym - to ta sama firma, która montuje m.in. AirPods i część iPhone’ów. Jeżeli ktoś potrafi masowo produkować skomplikowaną elektronikę, to właśnie oni.

Najciekawsze jest jednak to, że OpenAI rzekomo nie chce budować "kolejnego Androida". Firma ma dążyć do pełnej kontroli nad systemem i sprzętem, bo tylko wtedy AI może działać bez ograniczeń narzucanych przez Apple’a czy Google. To logiczne: agent AI, który ma rezerwować stoliki, planować podróże, odpowiadać na wiadomości, zarządzać kalendarzem i wykonywać złożone operacje w tle musi mieć dostęp do funkcji systemowych, których aplikacje firm trzecich zwykle nie dostają.
Jak opisuje Kuo, użytkownicy nie chcą "kolekcji aplikacji", chcą załatwiać sprawy. Dzisiejsze telefony są zbiorem ikon, między którymi skaczemy, by wykonać proste czynności. AI‑phone OpenAI ma działać odwrotnie - użytkownik mówi czego potrzebuje, a urządzenie samo dobiera narzędzia.
To próba przedefiniowania całego modelu korzystania z telefonu
Brzmi ambitnie. Kuo podaje też datę, która studzi emocje: masowa produkcja ma ruszyć dopiero w 2028 r. To oznacza, że projekt jest wciąż na wczesnym etapie i wiele może się zmienić. Jednocześnie daje to OpenAI czas na dopracowanie systemu, który - jeśli ma działać tak, jak opisuje Kuo - musi być czymś więcej niż nakładką na Androida.
Warto też zauważyć, że OpenAI od miesięcy sygnalizuje zainteresowanie hardware’em. Przejęcie startupu Jony’ego Ive’a, plotki o bezwyświetlaczowym urządzeniu PIN, a teraz - według Kuo - pełnoprawny telefon.
Czy Apple i Google mają się czego obawiać? Na razie - nie. 2028 to w branży mobilnej cała epoka. Ale jeśli OpenAI faktycznie zbuduje telefon, który nie jest kolejnym Androidem - lecz pierwszym prawdziwym "AI agent phone" - to rynek może czekać największa zmiana od premiery pierwszego iPhone’a.


















