Iran dusi nie tylko ropę. Bez tego gazu nie ma chipów
Hel, kluczowy dla produkcji półprzewodników, zaczyna znikać z rynku. Firmy technologiczne mierzą się z wyższymi cenami i ryzykiem ograniczeń produkcji.

Jeżeli myślałeś, że konflikt na Bliskim Wschodzie odbije się czkawką jedynie dla kierowców i osób podróżujących daleko poza granice Europy, to mam złe wieści. Świat obecnie stoi przed widmem kolejnego kryzysu surowcowego - tym razem dotyczącego helu, gazu kluczowego dla produkcji elektroniki, rozwoju sztucznej inteligencji i funkcjonowania nowoczesnej medycyny.
Wojna z Iranem doprowadziła do niedoborów helu
Jak informuje The Wall Street Journal, w wyniku eskalacji konfliktu w regionie Zatoki Perskiej doszło do poważnych zakłóceń eksportu surowców z Kataru, który odpowiada za około jedną trzecią globalnej podaży helu. Transport tego gazu odbywa się niemal wyłącznie przez cieśninę Ormuz - jeden z najważniejszych szlaków handlowych świata - obecnie sparaliżowany przez działania militarne.
Hel, choć kojarzony głównie z balonami i mówieniem zabawnym głosem, jest jednym z fundamentów współczesnej technologii. Dzięki swoim właściwościom - przede wszystkim zdolności do bardzo efektywnego odprowadzania ciepła, odgrywa kluczową rolę w produkcji półprzewodników. Jest wykorzystywany do stabilizacji temperatury podczas litografii, czyli procesu tworzenia układów scalonych. W wielu zastosowaniach hel nie ma dziś sobie równej alternatywy.
Problemy z dostępnością gazu zaczynają już odczuwać firmy technologiczne i dostawcy przemysłowi. Część z nich informuje klientów o ograniczeniach dostaw i wprowadza dodatkowe opłaty. Na rynku spotowym ceny helu wzrosły ponad dwukrotnie, co jest bezpośrednim efektem gwałtownego spadku podaży i rosnącej konkurencji o dostępne zasoby.
Sytuację dodatkowo komplikują zniszczenia infrastruktury w Katarze. Ataki na instalacje LNG w Ras Laffan mają ograniczyć eksport helu o około 14 procent, a pełna odbudowa może potrwać nawet kilka lat. Oznacza to, że nawet szybkie zakończenie konfliktu nie przywróci rynku do równowagi w krótkim czasie.
Konsekwencje niedoborów helu są szerokie i wykraczają daleko poza sektor elektroniki użytkowej. Gaz ten jest niezbędny m.in. do chłodzenia magnesów w rezonansach magnetycznych, produkcji światłowodów czy zastosowań w przemyśle kosmicznym i obronnym.
Najbardziej narażone są kraje silnie uzależnione od importu z Kataru. Korea Południowa, jeden z liderów produkcji półprzewodników, już teraz poszukuje alternatywnych dostaw, zwracając się m.in. do producentów w Stanach Zjednoczonych. Podobny problem dotyczy Tajwanu oraz części państw europejskich, w tym Niemiec, gdzie branża chemiczna sygnalizuje rosnące obawy o dostępność surowców.
Choć część firm technologicznych posiada zapasy helu, a w drodze pozostają jeszcze transporty rozpoczęte przed eskalacją konfliktu, jest to jedynie rozwiązanie tymczasowe. Problemem pozostaje także fizyczna natura gazu - skroplony hel stopniowo odparowuje, co oznacza ograniczony czas przechowywania i dodatkowe straty gazu uwięzionego w łańcuchu dostaw.
Na razie branża próbuje zarządzać kryzysem, nadając priorytet dostawom dla kluczowych sektorów. Oznacza to jednak, że mniej istotne zastosowania, jak choćby użycie helu w przemyśle rozrywkowym czy spożywczym. Jednak jeżeli nic się nie zmieni w sytuacji geopolitycznej, to raczej nikomu nie będzie do śmiechu - nawet osobom wdychającym hel.
Więcej na temat konfliktu na Bliskim Wschodzie:



















