REKLAMA

AI Slopy zjadły internet i zabijają tradycyjne media. I nikt nie protestuje

Zacznijmy od konkretnej osoby. Emily Hart. Młoda, atrakcyjna Amerykanka, zagorzała zwolenniczka Trumpa, setki tysięcy obserwujących, tysiące komentarzy pod każdym postem. Ludzie się z nią kłócili, zakochiwali w niej, nienawidzili jej. Jeden problem: Emily Hart nie istniała.

AI Slopy zjadły internet i zabijają tradycyjne media. I nikt nie protestuje
REKLAMA

Była wygenerowana przez AI — twarz, głos, poglądy, całe życie. Ktoś stworzył ją, żeby kształtować nastroje polityczne przed wyborami. I działało. To nie science fiction.

REKLAMA

Slop to nie problem jakości. To problem rzeczywistości

Statystyki są bezlitosne. Dziś co drugi użytkownik z pokolenia Z woli szukać informacji na TikToku lub w modelach AI niż w Google. Szacuje się, że do 2028 r. wyszukiwanie oparte na AI całkowicie wyprze tradycyjne. To oznacza, że głównym filtrem rzeczywistości dla całego pokolenia stanie się algorytm — nakarmiony między innymi właśnie slopem. Platformy społecznościowe to wiedzą. I nic nie robią, bo slop angażuje. Kliknięcie z oburzenia jest tak samo cenne jak kliknięcie z zachwytu.

Wideo i audio: tu dopiero zaczyna się prawdziwy problem

Tekst można jeszcze jakoś zweryfikować. Zdjęcie — z trudem, ale da się. Ale co z wideo? Co z głosem? Jeszcze w 2024 r. technologia deepfake kosztowała setki dolarów i wymagała specjalistycznej wiedzy. Dziś jest dostępna za kilkanaście dolarów miesięcznie i obsługuje ją każdy, kto potrafi wypełnić internetowy formularz. Za rok — pewnie będzie darmowa.

Wyobraź sobie świat, w którym politycy mówią rzeczy, których nigdy nie powiedzieli. W którym wypadki, których nie było, są dokumentowane przez dziesiątki "naocznych świadków". W którym oświadczenie prezesa firmy może ją zrujnować w kilka minut, bo ktoś wygenerował przekonujące wideo. W którym twoje życie można zniszczyć sfabrykowaną sceną zdrady, a każdego zwykłego człowieka rozebrać do naga bez jego wiedzy i zgody. Narzędzia do tego są już dostępne za kilka dolarów miesięcznie.

Ten świat to nie 2035 rok. To najpóźniej za dwa, trzy lata. Fakty przestaną być weryfikowalne nie dlatego, że ludzie przestaną chcieć prawdy. Ale dlatego, że nie będzie już żadnego pewnego gruntu, od którego można by zacząć weryfikację. I będzie to bezpośrednia konsekwencja tego, że tradycyjne media — jedyne instytucje, które za kłamstwo ponosiły jakąkolwiek odpowiedzialność prawną i reputacyjną — przegrały z platformami społecznościowymi, które za publikowane u siebie fałsze nie odpowiadają przed nikim.

Na streamie Łatwoganga padło pytanie, które powinno przestraszyć każdego wydawcę w Polce

Ktoś w czacie pod streamem zapytał na serio, bez ironii i bez żartu: "kim jest Monika Olejnik?" Dla mnie to jeden z najbardziej symptomatycznych momentów ostatnich lat. Monika Olejnik — od dekad twarz poważnego dziennikarstwa w Polsce. Osoba, która przeprowadzała wywiady z premierami, prezydentami, liderami Europy — jest kompletnie nieznana dla sporej części ludzi poniżej trzydziestki.

Nie był tylko jeden naiwny komentarz. Szybko pojawiły się kolejne — użytkownicy zaczęli żądać usunięcia "starszej pani" ze streamu. Bez złośliwości. Po prostu jej tam nie chcieli, bo nie wiedzieli, kim jest i nie rozumieli, po co w ogóle się tam pojawiła i się wygłupia.

Czytaj także:

A sama Olejnik? Zachowywała się, jakby nie do końca rozumiała, gdzie jest i co się wokół niej dzieje — bo kawalerka Łatwoganga to inny wszechświat niż studio TVN24. I co najważniejsze — najprawdopodobniej Łatwogang i jego goście też nie za bardzo wiedzieli, kim jest ta pani.

To nie jest wyrok na Monikę Olejnik. Ona zrobiła to, czego nie robi większość dziennikarzy jej pokolenia — wyszła poza swoją strefę komfortu i poszła tam, gdzie jest nowe pokolenie. Szacunek za odwagę. Ale sama wizyta ujawniła przepaść lepiej niż jakikolwiek raport badawczy: mamy dwie Polski informacyjne, które nie mają ze sobą żadnego punktu styku. To jest wyrok na system, który zakładał, że autorytet buduje się przez telewizję, gazetę i zasięg portalu informacyjnego w starym rozumieniu tego słowa.

Utrata zaufania do mediów nie skończy się na mediach

I tu dochodzimy do sedna, o którym mówi się zbyt mało. Tradycyjne media - te z redakcjami, weryfikatorami faktów, dziennikarzami z nazwiskami - tracą zaufanie od lat. Po części z własnej winy: zaangażowanie polityczne, clickbait, upraszczanie rzeczywistości. Po części z winy algorytmów, które nagradzają tenże clickbait oraz polaryzację rzeczywistości. W konsekwencji nowe pokolenie wyrosło w zupełnie innym ekosystemie informacyjnym niż zarządzający mediami tradycyjnymi.

Problem polega na tym, że ta utrata zaufania do zinstytucjonalizowanych mediów nie powoduje przejścia do lepszych źródeł. Powoduje przejście do TikToka, do streamingu, do AI-generowanych streszczeń, do wygenerowanych influencerek takich jak Emily Hart. Czyli od niedoskonałej weryfikacji do kompletnego braku weryfikacji.

I gdy za kilka lat fale deepfejków totalnie zaleją internet nie będzie instytucji, która zdoła odbudować informacyjny porządek. Bo zaufania do instytucji, które mogłyby to zrobić, już nie będzie. To jest właśnie chaos informacyjny. Nie ten z teorii spiskowych. Ten całkowicie logiczny, wynikający z technologii spotykającej się z erozją instytucji.

Czy jest jakaś dobra wiadomość?

Właściwie nie. Są działania — AI Act od sierpnia 2026 r. wymaga oznaczania treści generowanych przez AI. Tyle że RODO też wymagało ochrony danych osobowych, a i tak większość z nas klika "akceptuj wszystko" i idzie dalej.

Emily Hart nie istnieje. Ale jej poglądy — wygenerowane, zoptymalizowane pod zaangażowanie, pozbawione jakiejkolwiek ludzkiej odpowiedzialności — ukształtowały przekonania setek tysięcy prawdziwych ludzi. W tym jest coś głęboko absurdalnego: fikcja okazała się skuteczniejsza od rzeczywistości.

REKLAMA

I nikt za to nie odpowie.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-28T09:17:47+02:00
Aktualizacja: 2026-04-28T08:08:55+02:00
Aktualizacja: 2026-04-28T07:28:38+02:00
Aktualizacja: 2026-04-28T06:05:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-28T06:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-27T21:57:28+02:00
Aktualizacja: 2026-04-27T21:44:22+02:00
Aktualizacja: 2026-04-27T21:10:56+02:00
Aktualizacja: 2026-04-27T19:40:21+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA