Niewiadów szykuje amunicyjny pierścień. Kroi się wielka gra
Niewiadów nie ogłosił po prostu kolejnej inwestycji w zbrojeniówce. Spółka próbuje ustawić się w centrum znacznie większej rozgrywki. Stawka jest ogromna.

Ogłoszony przez Grupę Niewiadów projekt Pierścień Amunicyjny Niewiadów został przedstawiony jako model produkcji oparty nie na pojedynczym zakładzie, lecz na komplementarnym systemie współpracy z partnerami z Polski i Europy.
To nie ma być tylko jedna fabryka, lecz cały układ przemysłowy
Według deklaracji spółki chodzi o pełny cykl technologiczny związany z produkcją zestawów amunicji 155 mm, stopniowe zwiększanie udziału krajowego przemysłu i oparcie łańcucha dostaw wyłącznie na państwach Unii Europejskiej. Sugeruje to, że Niewiadów chce budować nie tylko moce wytwórcze, lecz także odporność całego zaplecza: od komponentów po gotowy wyrób.
W tym układzie partnerem technologicznym ma być KNDS, czyli grupa powstała z połączenia francuskiego Nextera i niemieckiego KMW. Jest to jeden z najważniejszych europejskich graczy w artylerii lufowej, amunicji i ciężkich systemach lądowych. Firma widzi w Polsce miejsce zdolne dojść nawet do produkcji 200 tys. pocisków 155 mm rocznie i od 2 lat prowadzi rozmowy z PGZ oraz jej spółkami o modelu współpracy, który zamiast budować wszystko od zera, ma wzmacniać istniejące kompetencje przemysłowe. To pokazuje, że francusko-niemiecki partner nie patrzy na Polskę wyłącznie jak na klienta, lecz także jak na potencjalne centrum produkcyjne.
Jak czytamy na łamach Defence24, Niewiadów chce produkować aż do 180 tys. zestawów amunicji rocznie, natomiast KNDS publicznie mówi o możliwości dojścia do 200 tys. pocisków rocznie. Nie mówimy więc tu o niszowej linii produkcyjnej, tylko o projekcie, który miałby wejść do najwyższej ligi europejskiej produkcji amunicji 155 mm.
155 mm stało się dziś walutą bezpieczeństwa
Nie da się zrozumieć tego ruchu bez szerszego tła. Amunicja 155 mm jest dziś podstawowym kalibrem artylerii zachodniej i jednym z najważniejszych zużywalnych zasobów nowoczesnego pola walki. To właśnie dlatego Unia Europejska uruchomiła program ASAP, który ma przyspieszyć produkcję amunicji i usuwanie wąskich gardeł w łańcuchach dostaw. Komisja Europejska podawała już w marcu 2024 r., że europejska roczna zdolność wytwarzania pocisków 155 mm osiągnęła 1 mln sztuk.
Polska od miesięcy próbuje wykorzystać ten moment do własnego skoku przemysłowego. W rządowych wystąpieniach pojawiają się równolegle trzy duże wątki: rozwój krajowej produkcji amunicji 155 mm, finansowanie inwestycji przez Fundusz Inwestycji Kapitałowych oraz budowa nowych zdolności wokół państwowych spółek. Obecne moce PGZ w obszarze 155 mm były oceniane na około 30 tys. sztuk rocznie, a po inwestycjach miałyby wzrosnąć do 150 tys. sztuk rocznie w ciągu około trzech lat. Rząd równolegle wskazuje też, że budowana w Kraśniku fabryka ma do 2028 r. dojść do około 180 tys. korpusów rocznie.
To właśnie w tej przestrzeni wchodzi dziś Niewiadów. Nie jako samotny gracz działający na uboczu, ale jako projekt wpisujący się w aktualną potrzebę. Polska chce mieć nie jedną, lecz kilka warstw zdolności amunicyjnych, bo wojna na Ukrainie pokazała, że liczy się nie tylko sam produkt końcowy, lecz także zdolność do szybkiego zwiększania produkcji, dostęp do materiałów wybuchowych, korpusów, ładunków miotających i elaboracji. Dzisiejsza wielka gra to więc nie tylko pytanie, kto zrobi pocisk, ale kto będzie kontrolował cały przemysłowy organizm wokół niego.
KNDS wnosi technologię, ale stawką jest coś większego niż sam pocisk
Sercem propozycji ma być wdrożenie rodziny pocisków LU211. To amunicja rozwijana przez KNDS Ammo France, zgodna ze standardem 155 mm NATO i projektowana dla dział 39 i 52 kalibrów. Wersje tej rodziny występują zarówno jako klasyczne pociski, jak i w odmianie base bleed, czyli z gazogeneratorem bazowym. Taki układ zmniejsza opór za pociskiem i pozwala zwiększyć donośność. KNDS podaje dla LU211 BB zasięg do 40 km przy armatach 52 kalibrów, a w nowszej karcie katalogowej dla wariantu extended range pojawia się pułap do 45 km. Deklarowany zasięg zależy więc od konkretnej wersji pocisku, działa i konfiguracji strzelania.
Równie istotne jest to, że KNDS publicznie podkreśla kompatybilność LU211 z haubicami K9 i Krab, czyli dokładnie z systemami, które Polska już eksploatuje lub intensywnie rozwija. To sprawia, że projekt Niewiadowa nie wygląda jak próba wprowadzenia niszy technologicznej, lecz jak ruch dopasowany do rzeczywistego uzbrojenia Wojska Polskiego. Rodzina LU211 była używana bojowo na kilku teatrach działań, w tym na Ukrainie na systemach CAESAR.
Przeczytaj także:
Jednak najciekawsze w tym wszystkim nie jest samo co, lecz jak. KNDS mówi wprost o szerokim transferze know-how, szkoleniu ludzi, instalacji dodatkowych obrabiarek i wzmacnianiu lokalnego przemysłu. To oznacza, że nowa fala europejskiej zbrojeniówki przestaje opierać się wyłącznie na eksporcie gotowego wyrobu, a coraz mocniej przechodzi na model współdzielenia zdolności produkcyjnych w ramach UE.
Według deklaracji Niewiadowa pierwsze dostawy po zakończeniu procedur certyfikacyjnych mogłyby ruszyć już w drugiej połowie 2026 r. To ambitny termin, zwłaszcza jak na sektor, w którym certyfikacja, kwalifikacja i skalowanie produkcji nie wybaczają skrótów. Spółka od początku sygnalizuje jednak, że nie patrzy wyłącznie na potrzeby Sił Zbrojnych RP. Projekt został opisany jako taki, który w przyszłości miałby umożliwiać wejście także do wielonarodowych programów NATO, w tym przez agencję NSPA.



















