REKLAMA

Miliony min na polskiej granicy. Tworzymy zaporę nie do przejścia

Polska armia szykuje się na gigantyczne zakupy, które jeszcze do niedawna byłyby całkowicie nielegalne. Nasza wschodnia granica zyska ostre kły, a w ramach projektu Tarcza Wschód na wyposażenie wojska trafi blisko 15 mln nowoczesnych min przeciwpiechotnych.

Miliony min na polskiej granicy. Tworzymy zaporę nie do przejścia
REKLAMA

Wojna w Ukrainie brutalnie zweryfikowała współczesne pole walki. Choć nagłówki gazet często zdominowane są przez drony i precyzyjną artylerię, to właśnie klasyczne zapory inżynieryjne okazały się jednym z najskuteczniejszych narzędzi obronnych.

Wojsko Polskie doskonale odrobiło tę lekcję. Agencja Uzbrojenia za pośrednictwem platformy X ogłosiła właśnie zamiar przeprowadzenia wstępnych konsultacji rynkowych, które otwierają drogę do gigantycznych wręcz zakupów. Na wschodnią granicę mają trafić miliony nowoczesnych min przeciwpiechotnych.

REKLAMA

Powrót do twardej obrony i koniec z traktatem ottawskim

Decyzja o tak potężnych zakupach jest bezpośrednim efektem niedawnych zmian w polskim prawie. Jeszcze do niedawna Polska była związana zapisami Konwencji Ottawskiej, która całkowicie zabraniała używania, produkcji czy magazynowania min przeciwpiechotnych.

Zmieniła się jednak rzeczywistość geopolityczna, a wraz z nią nasze podejście do bezpieczeństwa. Ustawę o wyjściu z tego porozumienia procedowano w zeszłym roku, a 20 lutego 2026 r, Polska oficjalnie przestała być stroną konwencji. To otworzyło polskiej armii drogę do wdrożenia narzędzi, które w realiach dzisiejszych zagrożeń są po prostu niezbędne.

Zaminowanie strategicznych kierunków to absolutnie kluczowy element budowania potencjału odstraszania, szczególnie w kontekście flagowego projektu, jakim jest Tarcza Wschód.

Pola minowe działają jak brutalny, ale niezwykle skuteczny hamulec dla nacierających wojsk. Nie tylko spowalniają wroga, ale też zmuszają go do wchodzenia w starannie przygotowane strefy rażenia i doskonale chronią pozycje własnych żołnierzy.

Agencja Uzbrojenia, zgodnie z nowymi przepisami o zamówieniach publicznych, uruchomiła więc konsultacje rynkowe, aby sprawdzić, co przemysł zbrojeniowy ma nam do zaoferowania. Skala zamówienia robi kolosalne wrażenie, a dostawy przewidziano w ekspresowym tempie na lata 2026-2028.

Więcej na Spider's Web:

Polskie Claymore'y i skacząca śmierć

Z opublikowanych dokumentów wyłania się obraz bardzo kompleksowego podejścia do tworzenia zapór. Wojsko nie stawia na jeden uniwersalny sprzęt, ale poszukuje aż czterech różnych typów min, z których każdy ma do odegrania konkretną rolę taktyczną.

Na pierwszy ogień idą miny odłamkowe kierunkowe. To broń dobrze znana z popkultury i gier wideo, której najsłynniejszym przedstawicielem jest amerykański M18A1 Claymore. Ich działanie polega na wystrzeleniu gęstej chmury odłamków w ściśle określonym sektorze, najczęściej po zdalnym odpaleniu przez operatora.

Idealnie sprawdzają się w zasadzkach, walkach miejskich i jako uzupełnienie pól przeciwpancernych. Armia chce pozyskać aż 5 mln sztuk wersji bojowej i pół miliona ćwiczebnych.

Kolejnym, niezwykle groźnym elementem arsenału mają być miny odłamkowe wyskakujące o promieniu rażenia 360 stopni. To sprzęt, który budzi szczególny postrach na otwartym terenie. Po aktywacji zapalnika, na przykład poprzez potknięcie o linkę, mina jest wystrzeliwana na wysokość około metra, a dopiero tam następuje eksplozja rozsiewająca odłamki we wszystkich kierunkach.

Tego typu uzbrojenie doskonale sprawdza się chociażby do osłony zapór przeciwpancernych, uniemożliwiając wrogim saperom ich rozbrojenie. W tym przypadku zamówienie ma opiewać na 4,5 mln sztuk bojowych.

Zróżnicowany arsenał na każdy teren

Dopełnieniem nowoczesnych systemów odłamkowych będą miny powierzchniowe, również rażące dookoła. Różnią się one od wersji wyskakujących tym, że eksplodują bezpośrednio na powierzchni gruntu.

Są niezwykle uniwersalne, można je ustawiać niemal w każdych warunkach, zarówno w gęstym lesie, jak i w zabudowaniach. Zapotrzebowanie na ten sprzęt ustalono na 3 mln sztuk przeznaczonych do walki.

Zestawienie zamyka absolutna klasyka, czyli miny naciskowe, często nazywane fugasowymi. To najprostsze w swojej konstrukcji, ale wciąż zabójczo skuteczne urządzenia, które aktywują się pod ciężarem nacisku.

Ich głównym czynnikiem rażącym nie są odłamki, lecz potężna fala uderzeniowa generowana przez ładunek wybuchowy. Wojsko Polskie planuje włączyć do swojego wyposażenia ponad 2 mln takich ładunków. Łącznie mówimy więc o blisko piętnastu milionach bojowych min przeciwpiechotnych, które w nadchodzących latach staną się fundamentem inżynieryjnej obrony naszych granic.

REKLAMA

Główna ilustracja: Grecki żołnierz piechoty morskiej rozstawia minę M18A1 Claymore. Fot. Cpl. Rafael Brambila-Pelayo

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-03T10:49:37+01:00
Aktualizacja: 2026-03-03T10:05:40+01:00
Aktualizacja: 2026-03-02T20:46:02+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA