Internet ogląda wojnę z gry. Fejki z Iranu mają miliony wyświetleń
Wojna w Iranie sprawiła, że internet dosłownie zalała fala fejków. Irański reżim, który je produkuje, wykorzystuje do tego gry wideo, a nawet firmę SpaceX.

Wśród nagrań z wojny, które były w ostatnich godzinach wiralami, wyróżnia się to z płonącym amerykańskim lotniskowcem USS Abraham Lincoln. Był on faktycznie atakowany przez Iran za pomocą rakiet balistycznych, jednak jak podało amerykański dowództwo, żaden z pocisków "nawet nie zbliżył się" do okrętu.
Iran niezrażony porażką postanowił w tej sprawie kłamać. W grze wideo ArmA 3 wygenerowano wideo przedstawiające płonący amerykański lotniskowiec. Wideo na samym tylko profilu Not Elon Musk miało ponad 12 mln wyświetleń.
Internauci szybko wyłapali kłamstwo, ale nagranie wciąż krąży w sieci. Zobaczyć możecie je niżej.
SpaceX jako rakiety Iranu
Jeszcze śmieszniejszy jest fejk dotyczący rakiet balistycznych Iranu. Serwis Daily Iran News zamieścił butną zapowiedź, że Iran zaczął wykorzystywać dopiero rakiety balistyczne 2 generacji, a wkrótce zacznie odpalać nowsze - 3, 4, 5 i 6 generacji (cokolwiek by to znaczyło). Zapowiedź dotarła do 2,2 mln internautów, a dowodem na wykorzystanie nowych pocisków miały być efektowne zdjęcia rakiet mknących w najwyższych warstwach atmosfery. Wiadomość była też rozpowszechniana przez oficjalne kanały irańskich mediów.
I w tym przypadku wszystko okazało się kłamstwem. Wprawdzie w tym przypadku same zdjęcia były prawdziwe, ale przedstawiały one rakiety amerykańskiej firmy SpaceX nad Kalifornią.
Wpis i zdjęcia zobaczycie niżej.
Chwyty stare jak sama wojna
Propaganda i dezinformacja (dzisiejsze fejki) nie są bynajmniej wynalazkiem ery cyfrowej czy mediów społecznościowych; w rzeczywistości są tak stare, jak same konflikty zbrojne. Od zarania dziejów wodzowie i władcy doskonale zdawali sobie sprawę, że wojny nie wygrywa się wyłącznie siłą fizyczną, ale również wpływem na ludzkie umysły i emocje.
Cel tych działań od tysiącleci pozostaje niezmienny: zdemonizować przeciwnika, podnieść morale własnych wojsk, usprawiedliwić agresję w oczach poddanych lub zasiać paraliżującą panikę w szeregach wroga.
Więcej na Spider's Web:
Zanim pojawił się internet, do szerzenia fałszywych narracji wykorzystywano plotki, pieśni, sfabrykowane dokumenty, a nawet odpowiednio zaaranżowaną sztukę i architekturę. Jak celnie ujął to starożytny chiński strateg Sun Tzu w swoim traktacie Sztuka wojny: Każda wojna opiera się na oszustwie.
Historia jest wręcz utkana z przykładów takich wojennych manipulacji. Już w XIII wieku p.n.e. faraon Ramzes II, po bitwie pod Kadesz z Hetytami, kazał wykuć na ścianach egipskich świątyń monumentalne płaskorzeźby przedstawiające jego druzgocące zwycięstwo, choć w rzeczywistości krwawe starcie zakończyło się strategicznym remisem.
Innym doskonałym przykładem jest imperium mongolskie; Czyngis-chan celowo rozsiewał wyolbrzymione, przerażające plotki o nieskończonej liczebności swojej armii i jej wyjątkowym okrucieństwie, dzięki czemu wiele miast kapitulowało ze strachu.
Dzisiejsze farmy trolli i fałszywe nagrania to po prostu cyfrowa ewolucja tych samych, starożytnych mechanizmów.



















