Tani iPhone 17e się nie opłaca. Kompletnie się zawiodłem
Apple pokazał nowego najtańszego iPhone 17e. Wygląda jak telefon sprzed pięciu lat. Ktoś tu zapomniał, który mamy rok.

iPhone 17e przynosi lekkie odświeżenie względem poprzednika. To tak naprawdę odgrzany kotlet z ubiegłego roku, czyli lekko odświeżony iPhone 16e, który już na premierę był mocno przestarzały. W tym roku dodano kilka miłych ulepszeń, ale to wciąż nie jest telefon, którego oczekiwałem. Już tłumaczę dlaczego.
iPhone 17e to iPhone 16e na sterydach, z kilkoma ulepszeniami
Wystarczy tylko spojrzeć na najnowszego iPhone 17e. Z frontu urządzenie prezentuje się dokładnie tak jak poprzednik. Został wyposażony w 6,1-calowy ekran OLED o odświeżaniu 60 Hz z charakterystycznym wcięciem na moduł Face ID. Czyli dokładnie tak samo, jak w przypadku iPhone 16e.
O ile rok temu takie podejście było uzasadnione - podstawowe smartfony Apple z serii 16 (Plus) były pozbawione ekranów 120 Hz - tak teraz iPhone 17 oferuje lepsze i płynniejsze panele. Różnica między podstawową szesnastką a 16e była zatem mniejsza niż przewaga iPhone 17 nad iPhone 17e.

Tak naprawdę jest to ekran wyciągnięty z iPhone’a 13, wydanego w 2021 r. Możemy mówić o konstrukcji opóźnionej o pięć lat. Mimo wszystko ekran to element, na który patrzymy cały czas korzystając z telefonu. Oczekiwałem, że Apple ulepszy wyświetlacz i wprowadzi chociaż dynamiczną wyspę. Proszenie o 120 Hz w telefonie Apple kosztującym 3000 zł to pobożne życzenie, ale notch w 2026 r. to zupełne przegięcie wszystkich granic. Na plus jest natomiast fakt, że ekran chroni wytrzymalsze szkło Ceramic Shield 2.
Z tyłu telefonu wciąż mamy tylko jeden aparat główny, z matrycą o rozdzielczości 48 Mpix.
Apple twierdzi, że moduł zapewnia 2-krotne zbliżenie jakości optycznej, ale wciąż mówimy o braku szerokiego kąta znajdującego się w tanich telefonach z Androidem kosztujących 500 zł. iPhone 13 wydany w 2021 r. oferował dwa aparaty.
Co natomiast ulepszono w nowym iPhone 17e względem poprzednika?
- procesor: zaimplementowano czip A19 z iPhone 17, ulepszenie względem A18 - telefon będzie nieco wydajniejszy;
- moduł łączności bezprzewodowej: zastosowano Apple C1X zamiast C1, który powinien oferować stabilniejszy dostęp do internetu 5G;
- ładowanie MagSafe - poprzednik oferował ładowanie bezprzewodowe 7,5 W bez magnesów, nowy model wspiera standardy Qi2 oraz MagSafe z ładowaniem indukcyjnym do 15 W;
- większa pojemność bazowa 256 GB zamiast 128 GB.
iPhone 17e zachowuje cenę iPhone 16e - 2999 zł. Telefon będzie dostępny w przedsprzedaży od 4 marca i trafi do sprzedaży 11 marca.
Czytaj też:
iPhone 16 z ubiegłego roku jest trochę droższy, ale znacznie lepszy
Problemem iPhone’a 17e jest nie tylko przestarzała specyfikacja, ale też pozycjonowanie cenowe innych produktów Apple’a. Na rynku znajdziemy iPhone 16 wydanego w 2024 r., którego można kupić za ok. 3200 zł. Dopłacając 200 zł względem nowego modelu otrzymujemy:
- lepszy ekran z dynamiczną wyspą - choć to wciąż panel z odświeżaniem 60 Hz;
- drugi aparat na tylnym panelu 12 Mpix do zdjęć ultraszerokich;
- nowocześniejszy wygląd.

Fakt, w starym iPhone 16 znajdziemy tylko 128 GB pamięci w podstawce. Sprzęt też oferuje trochę mniej wydajny procesor A18 zamiast A19 oraz brakuje mu autorskiego modułu łączności bezprzewodowej. Nowy iPhone 17e gwarantuje też lepszą baterię - do 26 godz. odtwarzania wideo kontra 22 w iPhone 16.
Moim zdaniem wyższa wydajność oraz dwukrotna ilość pamięci nie są warte rezygnowania z nowocześniejszej stylistyki oraz dodatkowego modułu aparatu. Nie jestem fanem tego, że Apple odgrzewa kotleta sprzed pięciu lat i sprzedaje go pod nową otoczką.



















