REKLAMA

Żabka ma nową usługę. Rozładowujący się telefon nie będzie problemem

Żabka uratuje zapominalskich i tych, którzy korzystają z telefonu zbyt długo.

zabka
REKLAMA

Do domu daleko, nie ma czasu na przesiadywanie w galerii handlowej czy kawiarni, bo trzeba być cały czas w ruchu, a telefon lada moment wyda ostatnie tchnienie. Co robić? Pewnie nie tylko turyści odwiedzający nieswoje miasto znaleźli się w sytuacji, kiedy bateria zaczęła padać. Chcesz robić zdjęcia, kupować bilety w komunikacji miejskiej albo korzystać z nawigacji, a tu klops – trzeba oszczędzać energię, żeby nie zostać odciętym.

Jak donosi portal wiadomoscihandlowe.pl, w wybranych sklepach sieci Żabka pojawiła się możliwość wypożyczenia powerbanku. Usługa realizowana jest we współpracy z firmą Voltrush.

REKLAMA

Na razie taka opcja dostępna jest w 227 warszawskich Żabkach, ale zapowiadany jest "dynamiczny rozwój w całej Polsce"

Do wypożyczenia powerbanku potrzebna jest aplikacja Voltrush, a z usługi mogą korzystać osoby, które ukończyły 13 lat. Urządzenie pożyczyć można na 2, 6 lub 24 godziny. Co istotne, nie trzeba go zwracać do punktu, z którego go się wzięło – może to być dowolne miejsce dostępne w aplikacji.

Z cennika dostępnego na stronie wynika, że wypożyczenie na dwie godziny kosztuje 8,99 zł, na sześć 12,99 zł, a doba wyceniona została na 16,99 zł. Obecnie jednak trwa promocja i ceny wynoszą odpowiednio 6,99 zł, 9,99 zł i 12,99 zł.

Jeżeli ten czas Ci nie wystarczy i nie oddasz powerbanka w wyznaczonym czasie pobieramy opłatę za kolejny dzień 12,99 zł.(24h) Jeśli powerbank nie wróci wciągu 48 godzin (od wypożyczenia) lub się zgubi, doliczamy 99 zł, by urządzenia mogły wracać do obiegu, być ponownie ładowane i używane zamiast zamieniać się w elektrośmieci – wyjaśniają twórcy aplikacji.

Żabka może liczyć na to, że jak ktoś już wypożycza powerbank, to skusi się przy okazji na inny produkt. Na dodatek ma gwarancję, że naładowany telefon pozwoli skorzystać z aplikacji i przyciągnie specjalnymi ofertami.

Sklepy zachęcają swoich klientów do korzystania z programów lojalnościowych, oferując promocje tylko użytkowników aplikacji. Tyle że może zdarzyć się tak, że przez brak dostępu do programu ktoś na zakupy się nie zdecyduje, wiedząc, że ominą go zniżki. Wystarczy zapomnieć telefonu albo go wcześniej rozładować, żeby bramka z wyprzedażami się zamknęła. Np. Lidl jest świadomy tego zagrożenia i ostatnio pozwala uczestnikom programu Lidl Plus potwierdzać się także przy pomocy numeru telefonu. Rzecz jasna chodzi o wygodę, ale przy okazji Lidl wie, że nie odstraszy potencjalnych klientów. "O nie, pomidory tańsze tylko z aplikacją, a ja nie mam telefonu. To idę do rywala!".

Być może podobne wypożyczalnie pojawią się w kolejnych miejscach, gdzie korzystanie z telefonów jest niezbędne. W Chinach to się sprawdza – czy doczekamy się tej mody u nas?

REKLAMA

Teoretycznie szansę na podładowanie telefonu daje np. komunikacja miejska. Ładowarki montowane są na przystankach albo w pojazdach. Chociaż w Łodzi nie zdecydowano się na taki krok, tłumacząc, że pasażerowie i tak spędzają w autobusach za mało czasu, żeby móc zdążyć podładować telefon.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-02-16T08:48:28+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T07:41:35+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T07:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T06:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-15T16:30:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-15T07:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-14T16:50:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-14T16:40:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-14T16:30:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-14T16:20:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-14T16:10:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-14T16:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-14T10:25:31+01:00
Aktualizacja: 2026-02-14T10:24:56+01:00
Aktualizacja: 2026-02-14T10:24:25+01:00
Aktualizacja: 2026-02-14T09:10:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA