Kraków ma nowego robota. Wjedzie prosto w płomienie
Polska straż pożarna stawia na roboty. TEC 800 to gąsienicowy terminator, który wjedzie w płomienie zamiast człowieka

Do jednostek Polskiej Państwowej Straży Pożarnej w całym kraju trafiają roboty gaśnicze TEC 800 - zdalnie sterowane, gąsienicowe maszyny francuskiej produkcji, które mogą pracować w temperaturach przekraczających 500°C. To sprzęt zaprojektowany do jednego celu: wejść tam, gdzie strażak nie może, i zrobić to szybciej, bezpieczniej i skuteczniej. Otrzymaniem jednego z nich właśnie pochwaliła się krakowska Szkoła Aspirantów PSP.
Jak TEC 800 trafił do PSP?
W marcu Komenda Wojewódzka PSP w Warszawie ogłosiła przetarg na dostawę dziesięciu robotów przeznaczonych do gaszenia pożarów wielkopowierzchniowych - hal, składowisk, zakładów przemysłowych. W lipcu postępowanie rozstrzygnięto. Najkorzystniejszą ofertę złożyła firma KADIMEX, wyceniając całość na 16,7 mln zł brutto. Oznacza to ok. 1,67 mln zł za jednego robota wraz z dwuosiową przyczepą transportową.
To też jest ważne:
Wybrany model to TEC 800 produkowany przez francuską firmę Angatec - konstrukcja, która w Europie Zachodniej zdążyła już zdobyć renomę sprzętu do najtrudniejszych zadań.
Zgodnie z umową pierwsze egzemplarze trafiły do szkół pożarniczych w Częstochowie, Krakowie i Poznaniu, gdzie mają służyć do szkolenia operatorów. Kolejne sztuki zasiliły komendy w Bydgoszczy, Białymstoku, Katowicach, Olsztynie, Szczecinie, Wrocławiu i Gorzowie Wielkopolskim. Pod koniec ubiegłego roku potwierdzono dostawy m.in. do Szkoły Aspirantów PSP w Krakowie i Centralnej Szkoły PSP w Częstochowie.
To dopiero początek.
TEC 800 robi wrażenie
TEC 800 jest niski, szeroki, masywny - i w tym tkwi jego siła. To półtonowa platforma gąsienicowa o wymiarach 1600 × 790 × 685 mm, napędzana dwoma bezszczotkowymi silnikami elektrycznymi o łącznej mocy 17,8 kW. Zasilanie zapewniają dwa wymienne akumulatory litowo-jonowe, które pozwalają na przejazd do 22 km lub ok. 5 godzin pracy operacyjnej.
Gąsienicowy układ jezdny wyposażono w amortyzatory, system antyrollowy i blokowane piasty. Dzięki temu robot pokonuje wzniesienia do 45°, przechyły boczne do 35° i przeszkody o wysokości do 35 cm. To parametry, które pozwalają mu poruszać się po gruzowiskach, zawalonych halach i nierównym terenie, gdzie człowiek nie ma prawa wejść.
Najważniejszym elementem wyposażenia jest działko wodno‑pianowe o wydajności do 4000 l/min. To poziom, który pozwala realnie wpływać na rozwój pożaru - nie tylko chłodzić, ale i tłumić ogień na dużej powierzchni. Robot ma też rozbudowany zestaw sensorów: kamery HD dzień/noc z przodu i na działku, kamerę termowizyjną i kamerę HD z 30-krotnym zoomem optycznym.
Do tego dochodzą narzędzia operacyjne: taran do torowania drogi, hak holowniczy, wyciągarka o uciągu 700 kg oraz instalacja zraszaczowa, która tworzy wodną kurtynę chroniącą robota przed ekstremalną temperaturą.
Sterowanie odbywa się zdalnie - pilotem, wzmocnionym tabletem lub nawet telefonem. Operator ma dostęp do telemetrii w czasie rzeczywistym, a robot zapisuje do 1000 parametrów na sekundę w swojej czarnej skrzynce.
Świętokrzyskie też ma swojego terminatora
Roboty TEC 800 trafiają do PSP nie tylko z dużego przetargu. Świętokrzyska straż pożarna zaprezentowała niedawno sprzęt zakupiony w ramach Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej na lata 2025-2026. Wśród nowości znalazł się robot gaśniczy wart 2 mln zł - pierwszy taki w regionie.
Program OL i OC pozwolił też na zakup 14 pojazdów ratowniczych, łodzi, agregatów prądotwórczych zdolnych zasilić małą miejscowość oraz budowę hal magazynowych w Busku-Zdroju i Staszowie.
TEC 800 nie jest pierwszym robotem w polskiej straży. W 2023 r. PSP kupiła osiem robotów Colossus francuskiej firmy Shark Robotics za 12,8 mln zł. Trafiły m.in. do Warszawy, Poznania, Gdyni, Lublina, Krakowa, Łodzi i Leżajska. I bardzo szybko przeszły chrzest bojowy.
12 maja 2024 r., podczas gigantycznego pożaru hali handlowej przy Marywilskiej 44 w Warszawie Colossus został wprowadzony do wnętrza płonącego obiektu. Ponad 80 proc. hali było objęte ogniem, a konstrukcja groziła zawaleniem. Wysłanie robota zamiast ludzi było jedyną rozsądną decyzją.
Colossus ma zresztą imponującą historię. To właśnie ten model wspierał paryskich strażaków podczas pożaru katedry Notre‑Dame w 2019 r., pracując w temperaturach przekraczających 800°C i zastępując siłę 15 strażaków przy holowaniu węży.
W Krakowie od 2023 r. służy także mniejszy robot Rhyno Protect - 270‑kilogramowa platforma z działkiem o wydajności ponad 700 l/min.
Co dalej? Roboty w każdym województwie
Ambicje PSP są jasne: roboty gaśnicze mają być dostępne w każdej komendzie wojewódzkiej. W ramach Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej na lata 2025-2026 zaplanowano zakup kolejnych czterech robotów.
Równolegle rozwijane są moduły dronowe - specjalistyczne pojazdy z dronami różnych kategorii mają trafić do każdej komendy wojewódzkiej. Operatorzy będą szkoleni w CNBOP w Józefowie.
Świętokrzyskie w bieżącym otrzyma 142 mln zł na inwestycje w infrastrukturę ochronną, a od 2027 r. program ma stać się wieloletni.
To oznacza jedno: robotów w PSP będzie coraz więcej.
Dlaczego to tak ważne?
Pożary wielkopowierzchniowe to jedne z najtrudniejszych akcji, jakie prowadzą strażacy. Wysokie temperatury, toksyczne opary, ryzyko zawalenia konstrukcji - to warunki, w których człowiek nie powinien przebywać. Roboty zmieniają zasady gry.
TEC 800, zdolny do pracy w temperaturach ponad 500°C i podawania 4000 litrów wody na minutę, może wejść tam, gdzie strażak nie może. Może działać dłużej, bliżej ognia i bez ryzyka utraty życia.
Fakt, że Polska w ciągu dwóch lat (2023-2025) pozyskała ponad 20 robotów gaśniczych różnych typów pokazuje, że modernizacja służb ratowniczych nie jest już planem na przyszłość, ale realnym procesem, który dzieje się tu i teraz. Oby tak dalej.







































