Kupisz bilet na wakacje zimą. PKP Intercity w końcu to zrobiło
Nie za sprawą lekkiego ocieplenia PKP Intercity już myśli o wiośnie, a nawet majówce i wakacjach. Wreszcie przewoźnik ułatwia życie pasażerom.

PKP Intercity informuje, że bilety nie tylko na Wielkanoc, ale nawet majówkę czy pierwsze dni czerwca już dostępne są w sprzedaży. Dotyczy to wprawdzie kategorii Express Intercity Premium (EIP) oraz Express Intercity (EIC), ale to i tak krok w naprawdę dobrą stronę.
PKP Intercity umożliwia zakup biletów na pociągi kategorii EIC oraz EIP (Pendolino) w komunikacji krajowej z wyprzedzeniem do 4 miesięcy. To oznacza, że podróżni mogą już teraz nabyć bilety na przejazdy w terminach do 13 czerwca, czyli do momentu wprowadzenia wakacyjnego rozkładu jazdy. Tak długi okres przedsprzedaży pozwala z wyprzedzeniem zaplanować podróże oraz skorzystać z atrakcyjnych cen biletów – zaznacza PKP Intercity.
PKP Intercity z tej okazji przypomina, że pociągami Pendolino ze stolicy można szybko dotrzeć w góry lub nad morze. Oprócz tego składy "łączą największe aglomeracje, oferując szybkie przejazdy, np. między Wrocławiem a Poznaniem, Warszawą a Krakowem, Katowicami a Trójmiastem, Poznaniem a Szczecinem", a także umożliwiają wyjazdy zagranicę. Majówka w Berlinie, Pradze, Wiedniu? Proszę bardzo, bilety międzynarodowe do Niemiec, Czech czy Austrii są dostępne w sprzedaży ze 180-dniowym wyprzedzeniem.
Warto planować podróż wcześniej, bo im szybciej kupimy bilet, tym mniej zapłacimy. Przewoźnik zaznacza, że najniższe ceny biletów na przejazdy pociągami kategorii EIC oraz EIP zaczynają się od 29 zł. Poza stawką bazową pasażerowie mają do dyspozycji bilety objęte rabatami, m.in. 15 proc. czy 30 proc.
Wydłużenie przedsprzedaży biletów w komunikacji krajowej z 30 dni do nawet 4 miesięcy stało się faktem w grudniu. Teraz możemy odczuć zmianę, planując już wojaże na Wielkanoc, majówkę czy pierwsze czerwcowe weekendy.
W wolne dni zainteresowanie koleją rośnie i kupowanie biletów na ostatnią chwilę bywa bardzo ryzykowne
Wystarczy przypomnieć, że w długi listopadowy weekend między 7 a 11 listopada na pokładach pociągów dalekobieżnych PKP Intercity podróżowało niemal 1,4 mln osób – więcej niż podczas majówki przy porównywalnej liczbie dni wolnych. Wówczas jechało 1,3 mln osób. W ubiegłoroczne wakacje każdego dnia na pokładach pociągów przewoźnika podróżowało średnio 283 tys. osób.
Już na początku roku widać zwiększony ruch względem poprzednich lat. Można więc śmiało zakładać, że na peronach na Wielkanoc czy w majówkę będzie tłoczno.
Pasażerów przybywa i choć PKP Intercity w długie weekendy czy święta zwiększa liczbę wagonów na najpopularniejszych trasach, to trzeba spieszyć się z rezerwacją miejsca, by mieć pewność, że będzie się siedzieć, a nie stać nad głowami innych. Planowanie jest teraz łatwiejsze – wszystko będzie jak w zegarku, z dużym wyprzedzeniem.
To naprawdę istotna zmiana, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że PKP Intercity rywalizuje nie tylko z kolejowymi przewoźnikami, ale też z autobusami czy samolotami
Loty na krajowych trasach dostępne są w atrakcyjnych cenach (to niestety smutny absurd biorąc pod uwagę ekologię) i wcześniej łatwiej było zaplanować wyprawę samolotem niż pociągiem. Ktoś w gorącej wodzie kąpany już chce wiedzieć, jak dostanie się z punktu A do punktu B w maju. Wcześniej PKP Intercity nie wybiegało daleko w przyszłość, więc podróżny chcący mieć spokój mógł skorzystać np. z samolotowej alternatywy. Po prostu bilet wcześniej był pod ręką. Teraz rywalizacja się wyrównuje i gwarancja wyboru miejsca przestaje być argumentem.
Haczyk? Jest jeden – plany kreślić można w przypadku zagranicznych połączeń i kategorii Express Intercity Premium (EIP) oraz Express Intercity (EIC). W pozostałych ograniczenie jeszcze obowiązuje. W połowie marca czeka mnie mała podróż. Wszystko już mam zaplanowane, z noclegami włącznie. Nie mogę jednak kupić biletu na pociąg, muszę odczekać jeszcze kilka dni, aż otworzy się czasowe okienko. Dla porównania, nic nie stoi na przeszkodzie, abym kupił bilety autobusowe na tej samej trasie. Nie jestem aż tak niecierpliwy i na dodatek wolę pociągi, ale gdybym chciał już teraz mieć wszystko przyklepane, PKP Intercity straciłoby klienta. Zupełnie niepotrzebnie, bo ograniczenie do 30 dni to naprawdę relikt przeszłości i coś, przez co kolejowy przewoźnik przegrywa z rywalami.
Czekam, aż rozszerzenie czasu potrzebnego na zaplanowanie wojaży będzie dotyczyło pozostałych kategorii. Pociągów Pendolino jest mniej, więc łatwiej wdrożyć system stopniowo. A wielu podróżnych i tak skorzysta już teraz ze zmiany, więc nie trzeba PKP Intercity ganić, a można chwalić, skoro dla niemałej części pasażerów wyjazdy na Wielkanoc, majówkę czy rozgrzewkę przed wakacjami stoją otworem.
Zdjęcie główne: PKP Intercity







































