REKLAMA

Pepco odpaliło aplikację. Będziesz stukać w ekran, żeby płacić mniej

Pepco dla wielu już jest fenomenem społecznym, więc nic dziwnego, że aplikacja wydaje się być murowanym hitem.

pepco
REKLAMA

Sklepy cieszą się w Polsce olbrzymią popularnością. Wydaje się niedużo pieniędzy, a kupuje przedmioty, które podbijają TikToka czy Instagrama. Co rusz natknąć można się na viralowe produkty polecane w sieci.

Do pełni szczęścia brakowało aplikacji, ale ta już się pojawiła. Jak ogłasza Pepco, Polska jako "największy, najbardziej dojrzały cyfrowo rynek Pepco została wybrana na miejsce debiutu aplikacji oraz punkt wyjścia dla pozostałych rynków Europy". To miłe, że dla kogoś jesteśmy aż tak wyjątkowi. Niektórzy mogliby wziąć przykład.

REKLAMA

- Wnioski z polskich doświadczeń wpłyną bezpośrednio na przyszłe wdrożenia, umożliwiając Pepco spójne wprowadzanie innowacji przy jednoczesnym zachowaniu elastyczności na poszczególnych rynkach – dodano.

Aplikacja Pepco na razie nie jest internetowym sklepem. W programie po prostu przeglądamy ofertę i dowiadujemy się o promocjach. Produkty, które wpadają w oko, można dodać do zakupowej listy.

Klasykiem są już kupony, które odblokowuje się stukając w ekran

Pukanie w serduszko w moim przypadku skończyło się zniżką na body niemowlęce i artykuły papiernicze. Pepcogra to jednak rarytas – na możliwość odblokowania kolejnej zniżki trzeba poczekać i to kilka dni.

Sklepowe aplikacje starają się jak najdłużej utrzymać naszą uwagę, a Pepco nigdzie się nie spieszy. Przynajmniej na razie. Być może twórcy doskonale zdają sobie sprawę, że klienci i tak wrócą. Nie trzeba ich popędzać.

Na dzień dobry klienci za ściągnięcie aplikacji dostają zniżkę w postaci 10 proc. rabatu na zakupy powyżej 50 zł. Trzeba aktywować kod i zeskanować kartę Pepco Club przy kasie. Jest też ankieta, po wypełnieniu której dochodzi znowu 10 proc. zniżki.

Biorąc pod uwagę popularność sklepowych aplikacji i samej sieci, można łatwo dodać dwa do dwóch i spodziewać się olbrzymiego hitu. Miliony Polaków będą stukać w ekrany i chodząc po sklepie aktywować kolejne kupony, które zagwarantują zniżki.

Eksperci zwracają uwagę, że Polacy bardzo często dokonują spontanicznych zakupów. Domyślam się, że sporą rolę odgrywają w tych decyzjach sklepowe aplikacje. W końcu pod ręką mamy dostęp do informacji o promocjach i zniżkach. Co chwila wychodzą kolejne, na dodatek coraz częściej spersonalizowane. Może i nie planowaliście kupować artykułów papierniczych, ale skoro dzięki kuponowi są właśnie 25 proc. tańsze, to żal nie skorzystać. A prędzej czy później się przydadzą.

To działa. 3 kostki masła w cenie 2. Drugie opakowanie konserwowych warzyw 60 proc. taniej. Nie zje się w tym tygodniu – nie szkodzi. Będzie na zapas. Niby korzystamy z promocji, ale biorąc rzeczy, których wcześniej nie planowaliśmy. To kto tak naprawdę zyskuje?

REKLAMA

Aplikacjowe szaleństwo ogarnęło Polskę, a ruch Pepco pokazuje, że odwrotu nie ma – będzie jeszcze więcej kuponów i jeszcze więcej klikania.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-02-26T11:13:58+01:00
Aktualizacja: 2026-02-26T09:05:02+01:00
Aktualizacja: 2026-02-26T07:03:54+01:00
Aktualizacja: 2026-02-26T07:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-26T06:10:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-26T06:05:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-25T20:30:11+01:00
Aktualizacja: 2026-02-25T20:00:23+01:00
Aktualizacja: 2026-02-25T19:20:58+01:00
Aktualizacja: 2026-02-25T19:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-25T19:00:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA