REKLAMA

Nadlatuje kometa, która może przyćmić wszystko. Przed nami kosmiczna ruletka

W świecie astronomii rzadko zdarza się odkrycie, które elektryzuje naukowców tak mocno, jak to. Nowa kometa C/2026 A1 (MAPS) pędzi w stronę Słońca i wszystko wskazuje na to, że należy do legendarnej rodziny obiektów, które w przeszłości stawały się najjaśniejszymi widowiskami na niebie. Pytanie brzmi: czy czeka nas powtórka z historii, czy kosmiczne rozczarowanie?

C/2026 A1 (MAPS) Jest nowa kometa, która może przyćmić wszystko. Przed nami kosmiczna ruletka
REKLAMA

Wszystko zaczęło się 13 stycznia w obserwatorium AMACS1 w San Pedro de Atacama w Chile. To tam, dzięki zaawansowanemu programowi poszukiwania planetoid, wykorzystującemu małe teleskopy szerokokątne i nowoczesne kamery CMOS, namierzono nowy obiekt.

Nazwa MAPS to akronim utworzony od nazwisk czterech astronomów, którzy stoją za tym sukcesem: Alaina Maury’ego, Georgesa Attarda, Daniela Parrotta i Floriana Signoreta. Jednak to nie sama technologia, a orbita tego ciała niebieskiego sprawiła, że serca badaczy zabiły szybciej.

REKLAMA

Rekordowe odkrycie

Analiza orbity, wsparta odnalezieniem komety na zdjęciach jeszcze z grudnia 2025 r., przyniosła sensacyjne wieści. C/2026 A1 (MAPS) jest członkiem słynnej grupy Kreutza, rodziny komet muskających Słońce. To właśnie ten fakt czyni to odkrycie bezprecedensowym. Serwis Space.com podkreśla, że nigdy wcześniej nie udało się namierzyć komety z tej grupy w tak dużej odległości od Słońca i z tak ogromnym wyprzedzeniem czasowym przed jej zbliżeniem do naszej gwiazdy.

Mamy aż 11,5 tygodnia do peryhelium. Dla porównania, legendarna kometa Ikeya-Seki z 1965 r. została odkryta zaledwie 33 dni przed swoim bliskim spotkaniem ze Słońcem.

Ten długi czas daje astronomom unikalną szansę na przygotowanie się do obserwacji, ale rodzi też ogromne oczekiwania. Historia grupy Kreutza to bowiem historia największych kometarnych spektakli, jakie widziała ludzkość. Uważa się, że wszystkie te obiekty są odłamkami jednego giganta, który rozpadł się w dalekiej przeszłości, być może Wielkiej Komety z 371 roku p.n.e., o której pisał sam Arystoteles.

Czy historia się powtórzy?

Kiedy mówimy o kometach muskających Słońce, mówimy o ekstremach, one naprawdę lecą tuż przy powierzchni naszej gwiazdy. Członkowie grupy Kreutza to kosmiczni kamikadze, którzy wielokrotnie zapisywali się w kronikach.

Wielka Kometa z 1106 r., która rozpadła się na liczne fragmenty, dała początek całej dynastii obiektów powracających w okresach od 500 do 900 lat. Do tej rodziny należały Wielkie Komety z lat 1843 i 1882. Te komety były tak jasne, że można je było dostrzec gołym okiem w pełnym słońcu, w samo południe! Wyobrażacie sobie to widowisko? Te komety musiały być gigantyczne, wręcz monstrualne.

To właśnie historia sprawia, że C/2026 A1 (MAPS) budzi tak wielkie emocje. Jeśli zachowa się jak jej słynne kuzynki - Ikeya-Seki czy kometa z 1882 r. możemy być świadkami zjawiska, o którym będziemy opowiadać wnukom. Problem w tym, że natura bywa kapryśna, a ostatnia przedstawicielka tego rodu, kometa Lovejoy z 2011 r., choć jasna, nie przetrwała spotkania z gwiazdą i wyparowała krótko po peryhelium.

Sizzle or fizzle – wielka niewiadoma

Kluczowy moment nastąpi 4 kwietnia 2026 r. To wtedy kometa MAPS osiągnie peryhelium, przelatując zaledwie 160 200 km (!) nad fotosferą Słońca. To odległość, którą w kosmicznej skali można uznać za muśnięcie. Aby przetrwać ten manewr, kometa musi wykonać nawrót na ręcznym przy prędkości przekraczającej 3 mln km/h.

Warunki będą piekielne. Obiekt zostanie wystawiony na działanie temperatur sięgających tysięcy stopni oraz potężnych sił pływowych, które będą próbowały rozerwać go na strzępy.

Scenariusze są dwa: albo kometa zasyczy (sizzle), stając się spektakularnie jasna, albo zgaśnie (fizzle), wyparowując całkowicie lub rozpadając się w pył, zanim zdążymy nacieszyć nią oczy. Istnieje też ryzyko powtórki z Wielkiej Komety Południowej z 1887 r., która po przelocie stała się tzw. bezgłowym cudem - widocznym jako wspaniały ogon, ale pozbawionym wyraźnego jądra - przypomina serwis Space.com.

Więcej na Spider's Web:

Eksperci podzieleni: optymizm kontra twarde dane

Środowisko astronomiczne jest w tej kwestii mocno podzielone, co tylko podgrzewa atmosferę. Serwis Space.com rozmawiał z Danielem Greenem z Centralnego Biura Telegramów Astronomicznych i studzi on entuzjazm. W cyrkularzu nr 5658 zauważył on, że słaba jasność absolutna C/2026 A1 (MAPS) nie wróży najlepiej jej przetrwaniu po peryhelium. Jego zdaniem obiekt może być po prostu za mały, by wyjść cało z tego ognistego tańca.

Zupełnie inne zdanie ma jednak czeski astronom i weteran obserwacji, Jakub Černý. Na forum grupy obserwatorów komet ICQ podkreśla on, że komety Kreutza to "przypadek ekstremalnie specjalny", do którego nie można przykładać standardowych miar. Według niego najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada, że mamy do czynienia z kometą średniej wielkości, być może większą niż Lovejoy.

Černý przewiduje, że obiekt może przetrwać przelot obok Słońca i stać się jasnym obiektem widocznym gołym okiem, nawet jeśli straci swoje jądro. Pozostaje nam więc uzbroić się w cierpliwość i teleskopy. Kwiecień zapowiada się gorąco.

REKLAMA

Główna ilustracja: Zdjęcie Wielkiej Komety z 1882 r. (to nie błąd) z Grupy Kreutza. Fotografię wykonano w Afryce Południowej. Fot. Sir David Gill

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-02-05T18:20:34+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T17:48:39+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T17:14:07+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T16:44:19+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T16:00:37+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T13:37:01+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T12:42:14+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T11:52:32+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T11:33:19+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T10:41:36+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T09:06:22+01:00
Aktualizacja: 2026-02-05T08:29:25+01:00
Aktualizacja: 2026-02-04T18:28:42+01:00
Aktualizacja: 2026-02-04T18:02:32+01:00
Aktualizacja: 2026-02-04T17:34:42+01:00
Aktualizacja: 2026-02-04T16:00:20+01:00
Aktualizacja: 2026-02-04T15:23:17+01:00
Aktualizacja: 2026-02-04T14:09:29+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA