Wiemy, co się dzieje z psychiką astronautów. Wyniki zaskakują
W filmach o podboju kosmosu prędzej czy później przychodzi moment, kiedy załoga zaczyna się rozsypywać psychicznie. Tymczasem pierwsze naukowe dane z polskiej misji IGNIS pokazują zupełnie inny obraz.

Podróże kosmiczne kojarzymy z przeciążeniami, promieniowaniem i skomplikowaną aparaturą. Znacznie rzadziej myślimy o tym, że jedynym instrumentem, którego nie da się wymienić w locie, jest ludzka psychika. Długotrwała izolacja, ograniczona przestrzeń, ciągła odpowiedzialność i świadomość, że za oknem jest próżnia – wszystko to teoretycznie powinno sprzyjać narastaniu stresu i negatywnych emocji.
Właśnie temu wyzwaniu przygląda się eksperyment AstroMentalHealth, włączony do pakietu 13 badań przeprowadzonych podczas polskiej misji IGNIS na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Jego zadaniem jest sprawdzić, jak naprawdę zachowuje się dobrostan emocjonalny człowieka, gdy z komfortowej Ziemi przenosimy go do jednej z najbardziej wymagających przestrzeni, jakie stworzyła sobie ludzkość.
ISS i LunAres pod jednym mikroskopem
Jak czytamy na łamach Nauka w Polsce, za projekt odpowiada interdyscyplinarny zespół pod kierunkiem dr Agnieszki Skorupy z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Śląskiego. Badacze przyjęli bardzo konkretną definicję dobrostanu emocjonalnego. Jest to stan, w którym dominuje obecność emocji pozytywnych, a emocje negatywne i stres występują na możliwie niskim poziomie.
Eksperyment ma dwie równoległe odsłony. Część orbitalna objęła 2 astronautów przebywających na ISS w ramach misji IGNIS. Równolegle zorganizowano część naziemną – tzw. misje analogowe, czyli symulowane wyprawy kosmiczne odbywające się w specjalnie zaprojektowanych habitatów. Kluczową rolę odegrała misja lustrzana w habitacie LunAres w Pile, skonstruowana tak, by maksymalnie przypominała przebieg i realia prawdziwej misji IGNIS.
Misje analogowe to kontrolowane środowiska, w których można odtworzyć izolację, ciasną przestrzeń, podział obowiązków i rytm dnia zbliżony do tego, co dzieje się na stacji kosmicznej, ale bez ryzyka związanego z faktycznym lotem.
Jak mierzyć emocjhie na orbicie i w habitacie?
Aby uzyskać pełniejszy obraz dobrostanu emocjonalnego załogi, badacze nie ograniczyli się jedynie do deklaracji uczestników. Zastosowali trzy uzupełniające się metody. Po pierwsze, regularnie wypełniane kwestionariusze psychologiczne pozwalały mierzyć poziom stresu, nastrój oraz częstotliwość emocji pozytywnych i negatywnych, dając możliwość analizy zmian w czasie.
Astronauci nagrywali także wideodzienniki. Ich treść i mimika stanowiły dla zespołu cenne źródło danych. Przeprowadzono także pogłębione wywiady, które pomogły lepiej zrozumieć indywidualne interpretacje trudnych sytuacji. Pierwsze publiczne wyniki dotyczą właśnie części ilościowej, opracowanej pół roku po misji.
Stabilny dobrostan zamiast spirali stresu
Najbardziej zaskakująca obserwacja dotyczy paradoksalnie tego, czego nie zaobserwowano. Zespół nie odnotował narastającej fali stresu ani wyraźnego wzrostu natężenia emocji negatywnych wraz z upływem dni na orbicie i w habitacie.
Zamiast stopniowego rozkręcania się napięcia, wykresy przypominają raczej fale: stres rośnie w odpowiedzi na konkretne sytuacje, a następnie opada. Całościowo dobrostan emocjonalny pozostaje jednak na stosunkowo stabilnym poziomie – nawet w warunkach, które z zewnątrz łatwo byłoby nazwać ekstremalnymi.
Dr Skorupa zwraca uwagę, że w kontekście izolacji kosmos często opisywany jest jako środowisko wrogie człowiekowi. Wyniki AstroMentalHealth sugerują, że dla osób bardzo zmotywowanych, dobrze dobranych i gruntownie przeszkolonych bilans kosztów psychicznych może być mniej dramatyczny, niż zakładano.
Badanie dotyczyło misji krótkiej, trwającej tylko dwa tygodnie. Ma to duże znaczenie dla samej interpretacji wyników. Naukowcy podkreślają, że choć to ważny krok, nie pozwala jeszcze odpowiedzieć na pytanie, jak dobrostan psychiczny zmieniałby się w przypadku wielomiesięcznego lub wieloletniego pobytu w izolacji. To, co udało się uzyskać, to pierwszy tak szczegółowy obraz tego, jak ludzka psychika reaguje na intensywny, ale czasowo ograniczony pobyt w warunkach zbliżonych do kosmicznych.
Kto najlepiej znosi kosmiczną izolację?
Zespół sprawdził też, jakie cechy osobowości i kompetencje psychologiczne sprzyjają lepszemu radzeniu sobie podczas misji. Okazało się, że ekstrawersja wspiera częstsze przeżywanie emocji pozytywnych, co w odosobnieniu może pomagać utrzymać dobre relacje i motywację. Drugim istotnym zasobem była zdolność do świadomego obserwowania myśli i emocji bez oceniania, która działa jak psychiczny bufor wobec stresu.
Trzecim jest samowspółczucie, czyli życzliwe podejście do własnych błędów i słabości, chroniące przed przeciążeniem psychicznym. Umiejętności te nie eliminują trudnych emocji, ale pomagają utrzymać stabilność i równowagę wewnętrzną w wymagającym środowisku.
Realizm misji ważniejszy niż sam sprzęt
Eksperyment AstroMentalHealth badał także, jak uczestnicy przeżywają swoją pracę w trakcie misji. Analizowano m.in. poziom zaangażowania, proaktywność (czyli gotowość do samodzielnego wychodzenia z inicjatywą) oraz satysfakcję z realizowanych zadań.
Te wskaźniki okazały się zaskakująco stabilne w czasie, ale jednoznacznie zależne od kontekstu misji. Najwyższe zaangażowanie i poczucie sensu pojawiały się tam, gdzie środowisko było najbardziej realistyczne – na ISS oraz w misji lustrzanej w LunAres. W pilotażowych, mniej dopracowanych symulacjach poziom energii i satysfakcji był wyraźnie niższy.
Wniosek jest dość prosty, choć w praktyce bywa ignorowany: jeśli chcemy rzetelnie badać funkcjonowanie ludzi w kosmosie, nie wystarczy odtworzyć sprzętu i procedur. Trzeba również zasymulować prawdziwy ciężar odpowiedzialności, poczucie misji i wpływu wykonywanej pracy. To właśnie te elementy najmocniej kształtują doświadczenie zawodowe i emocje załogi. Innymi słowy, kosmonauta w udawanym środowisku zachowuje się inaczej niż w misji, którą odczuwa jako naprawdę ważną.
Co z tego wynika dla przyszłych misji na Księżyc i Marsa?
Choć badania dotyczą relatywnie krótkiej, dwutygodniowej misji, ich znaczenie wykracza daleko poza sam projekt IGNIS. W perspektywie planowanych dłuższych wypraw – od kolejnych pobytów na Księżycu po marsjańskie ambicje – pytanie o odporność psychologiczną załóg staje się równie ważne, jak pytania o wydajnej i sprawne silniki czy systemy podtrzymywania życia.
Przeczytaj także:
Pierwsze wyniki AstroMentalHealth pokazują, że przy dobrym doborze, szkoleniu i wsparciu astronauci są w stanie utrzymać stabilny dobrostan nawet w niesprzyjającym dla psychiki środowisku. Dane z IGNIS sugerują, że dla odpowiednio przygotowanych osób może być mniej destrukcyjny psychicznie, niż do tej pory zakładaliśmy. A to dobra wiadomość nie tylko dla przyszłych załóg, lecz także dla wszystkich, którzy na Ziemi muszą działać w warunkach długotrwałego stresu i odpowiedzialności.
*Grafika wprowadzająca: AI, Canva







































