YouTube trafia na sprzęt Apple'a. Wystarczyły dwa lata
Google udostępnia oficjalną aplikację YouTube'a na Vision Pro. Dwuletni sprzęt, kosztujący tyle, co spory remont kuchni, wreszcie oferuje to, co znajdziemy w najtańszych smartfonach.

Jeżeli należysz do grona (nie)szczęśliwców, którzy wydali ponad 15 tys. złotych na Apple Vision Pro, mam dla ciebie dobrą wiadomość. Dwa lata po premierze największej wtopy ery Tim Cooka, Vision Pro dostaje... aplikację YouTube'a.
Gratulacje użytkownicy Vision Pro! Wreszcie macie YouTube'a!
Tak, dokładnie tę aplikację, którą większość użytkowników uznałaby za absolutny fundament każdego nowoczesnego urządzenia multimedialnego. A jednak do tej pory właściciele Vision Pro musieli zadowalać się oglądaniem YouTube’a w przeglądarce Safari albo korzystać z rozwiązań firm trzecich - które Google konsekwentnie ściągał z App Store. Teraz to się wreszcie zmienia, bo YouTube już można pobrać z App Store dla visionOS.
Nowa aplikacja umożliwia oglądanie pełnego katalogu serwisu: standardowych filmów, YouTube Shorts, a także materiałów w formatach 3D, 360 stopni i VR180. Wprowadzono również osobną zakładkę "Spatial", która ułatwia odkrywanie treści przestrzennych. Użytkownicy nowszych wersji Vision Pro z układem M5 mogą dodatkowo liczyć na odtwarzanie w rozdzielczości 8K.
Dotychczas użytkownicy drogiego wiadra na głowę Vision Pro najczęściej korzystali z aplikacji Juno, która omijała brak oficjalnego wsparcia, lecz została usunięta ze sklepu po interwencji Google'a. Oficjalnie powodem było naruszenie zasad API YouTube.
Na początku 2024 roku - czyli na miesiąc przed premierą Vision Pro - Google deklarował brak planów na rozwój dedykowanej aplikacji YouTube dla visionOS. Zdanie zmieniono nieco ponad miesiąc później, a samą aplikację wydano, jak widać, dwa lata po pierwszych deklaracjach prac.
Dlaczego trwało to aż dwa lata? Najbardziej prozaiczne wytłumaczenie brzmi: skala. Vision Pro pozostaje niszowym i bardzo drogim produktem, który nie zdobył masowej popularności. Według doniesień cytowanych m.in. przez Financial Times, sprzedaż zestawu spadła do poziomu około 45 tys. sztuk kwartalnie pod koniec 2025 roku, a produkcja została czasowo wstrzymana z powodu słabego popytu.
To z kolei tłumaczy, dlaczego część dużych graczy długo omijała platformę szerokim łukiem
YouTube nie był jedynym nieobecnym - do dziś natywnej aplikacji dla Vision Pro nie ma m.in. Spotify czy Netflix. Owszem, Netflix działa w Safari, ale trudno uznać to za doświadczenie godne sprzętu, który miał zapoczątkować "rewolucję XR" i który Apple namiętnie reklamował właśnie możliwością oglądania filmów i seriali.
Jednak visionOS to nie pustynia streamingowa - platformy takie jak Disney+, Amazon Prime Video czy Paramount+, oferowały dedykowane aplikacje na Vision Pro od dawna. Tak więc pomimo niszowości Vision Pro, Google miał solidny powód by jednak stworzyć dedykowaną aplikację. Choćby właśnie po to, by nie być gorszym od Amazonu czy The Walt Disney Company.
Premiera aplikacji jest jednak czymś więcej niż tylko kolejną aktualizacją oferty App Store. To symboliczny moment, który dobitnie pokazuje, w jakim miejscu znajduje się dziś Vision Pro. Zamiast wyznaczać kierunek całej branży, zestaw wciąż walczy o posiadanie podstawowych - dla przeciętnego użytkownika - aplikacji i usług. Dlatego masywnie opóźniony YouTube to raczej plaster na ropiejącą ranę niż dowód na drugą młodość platformy.
Dla użytkowników, którzy już wydali fortunę na headset Apple'a, każda nowa aplikacja jest dobrą wiadomością. Dla reszty świata to raczej kolejny sygnał, że "zakładany na głowę komputer przestrzenny" Apple’a wciąż szuka sensu istnienia. I na razie znajduje go głównie w nagłówkach o tym, co wreszcie udało się nadrobić - zamiast o tym, co udało się zrewolucjonizować.
Więcej na temat Apple Vision Pro:







































