REKLAMA

Bez tego sprzętu nie wyobrażam sobie smart domu. Jeden klik i jest bezpiecznie

Czy na pewno zamknąłem drzwi do domu? Czy mam przy sobie klucze? Gdzie wrzucić klucze podczas jazdy na rowerze? Co zrobić po zgubieniu kluczy? Czy zdążę dotrzeć do domu, zanim przyjdą goście, żeby nie trzymać ich na ganku? Przez lata regularnie szukałem odpowiedzi na te pytania, aż w końcu powiedziałem: dość.

Bez tego sprzętu nie wyobrażam sobie smart domu. Jeden klik i jest bezpiecznie
REKLAMA

I od tego czasu nie zadałem żadnego z tych pytań ani razu, a życie stało się - i piszę to bez przesady - dużo wygodniejsze i dużo łatwiejsze. Przy okazji też wiem, że klucz mam zawsze przy sobie - mimo że miewa różną formę.

REKLAMA

Tym, co zmieniło mój dom (i życie) był... zamek

Dokładniej - smart zamek, który faktycznie pozwolił mi zapomnieć o kluczach właściwie całkowicie. Tak, mam jeszcze komplet klasycznych kluczy, schowanych w specjalnym miejscu „na wszelki wypadek”. Tyle tylko, że ten wypadek nigdy nie nastąpił.

Tak, od ponad 5 lat, kiedy na moich drzwiach na dobre zagościł zamek Yale Linus®, nigdy nie musiałem sięgać po żadne rozwiązanie awaryjne. Zawsze bez problemu wchodziłem do domu, zawsze bez problemu z niego wychodziłem i blokowałem za sobą drzwi. Jakiekolwiek obawy o to, że coś pójdzie nie tak, ustąpiły już dawno temu. Ba, z wielu powodów ufam nawet bardziej zamkowi Linus® - i jego kolejnym generacjom - niż klasycznemu, analogowemu zamkowi.

Najbardziej cieszy jednak to, jak taki zamek ułatwia życie.

Jako człowiek, który wiecznie gubił klucze - i musiał wymieniać zamki - albo nie mógł ich znaleźć w domu, przez co spóźniał się wszędzie, zmiana zwykłego zamka na smart zamek okazała się prawdziwą zmianą jakości życia.

Yale Linus® L2

Wystarczy, że mam przy sobie smarfon i już mam wszystko, co jest potrzebne. Otwarcie drzwi - kilka kliknięć. Zamknięcie drzwi, nawet jeśli dawno już nie ma w mnie w domu - kilka kliknięć. Wpuszczenie do domu gości, którzy przyjechali, zanim ja zdążyłem wrócić - kilka kolejnych kliknięć. A to jeszcze nie wszystko.

Yale - bo głównie z zamków tego producenta korzystam prywatnie od lat - wcale nie skończyło pracy na zapewnieniu, żeby dało się sterować zamkiem z telefonu. Z poziomu aplikacji Yale możemy aktywować cały szereg automatyzacji i dodatkowych opcji - od automatycznego otwierania zamka po powrocie do domu, aż po przyznawanie gościom czasowego dostępu do naszego zamka.

Co przyjemne - nie zawsze trzeba mieć przy sobie smartfona. Do zamka można dołożyć klawiaturę do wpisywania kodu czy klawiaturę z czytnikiem linii papilarnych, a w razie czego gdzieś przy ścieżce do drzwi można umieścić Yale Dot - mały krążek NFC, który wystarczy dotknąć telefonem, żeby automatycznie otworzyć albo zamknąć drzwi.

Yale Linus® L2 Lite

A jeśli ktoś z naszych znajomych albo rodziny jest miłośnikiem klasycznego otwierania drzwi, to tak - jak najbardziej może też skorzystać z tej metody. Zadziałają te klucze, które już mamy.

Siłą tej platformy są też... inne platformy.

Systemowa aplikacja Yale potrafi wiele, ale szczęśliwie producent nie decydował się tworzyć kompletnego systemu smart dom, zamiast tego oferując integrację z innymi platformami. I tak przykładowo chociażby Yale Linus® L2 czy obecnie Linus® L2 Lite najpierw długo współpracowały u mnie z Apple Dom, żeby ostatecznie przenieść się do Home Assistanta.

Po co? Na przykład po to, żeby dodać zamykanie zamka w drzwiach do sceny „Dobranoc”. Albo żeby lampka w sypialni świeciła na czerwono, jeśli po 23 nikt nie zamknie zamka. Albo po to, żeby z ekranu dotykowego w kuchni dało się jednym ruchem zamknąć drzwi. Opcji jest nieskończenie wiele i każda odpowiada na jakąś moją realno-domową potrzebę.

Co najlepsze - to wcale nie kosztuje fortuny. Wręcz przeciwnie.

Przykładowo - w tej chwili moim głównym smart domowym zamkiem jest Linus® L2 Lite. Cena? Około 500-550 zł. Czas montażu? Jakieś 5 minut. Do tego wszystko tutaj jest zamknięte w naprawdę kompaktowej obudowie, działa imponująco wręcz niezawodnie i zasilimy go kompletem zwykłych baterii AA, których w każdym domu jest zatrzęsienie. Do tego absolutnie fantastyczną funkcją jest KeySense, czyli opcja przytrzymania przycisku na gałce, który aktywuje opóźnione blokowanie zamka. Czyli przy wyjściu z domu nie trzeba sięgać po aplikację - naciskamy przycisk, przytrzymujemy, wychodzimy, zamykamy drzwi, a zamek blokuje się sam. Po powrocie też nie ma co sięgać po telefon, bo zamek wykryje, że jesteśmy w pobliżu i otworzy się automatycznie.

Yale Linus® L2 Lite

I jeśli ktoś chce dopiero zacząć przygodę ze smart zamkami, wydać jak najmniej, ale mieć pewność, że będzie dobrze - to Yale Linus® L2 Lite jest tym, czego szuka. Zresztą po dłuższym czasie obcowania z tym zamkiem trudno mi znaleźć jakiś punkt, do którego mógłbym się przyczepić. To po prostu działa i z łatwością zyskuje aprobatę innych domowników - co nie zawsze jest takie łatwe.

Aczkolwiek, jest też inna opcja - opcja premium.

Nadal nie powalająco droga, bo wyceniona na około 900 zł, ale o ile Yale Linus® L2 Lite w niektórych miejscach jest odrobinę kompromisowy, tak Yale Linus® L2 na żadne kompromisy się już nie godzi.

Razem z tym zamkiem dostajemy wszystko, co tylko Yale ma najlepszego w ofercie. Spory akumulator z opcją wielokrotnego ładowania likwiduje konieczność pamiętania o zapasowych bateriach. Wbudowane WiFi i obsługa standardu Matter sprawia natomiast, że nasz zamek jest gotowy do integracji z zewnętrznymi platformami bez konieczności posiadania czegokolwiek poza domowym routerem WiFi. Dodatkowo od razu po wyjęciu z pudełka jest gotowy do tego, żeby sterować nim z każdego miejsca na świecie, podczas gdy Linus® L2 Lite wymaga albo dokupienia mostka WiFi, albo integracji z wykorzystaniem Matter over Thread.

Yale Linus® L2

Do tego mamy jeszcze Yale Dot w zestawie, opcję monitorowania nie tylko stanu zamknięcia zamka, ale i samych drzwi, i opcję ryglowania zamka po zamknięciu drzwi.

W skrócie: to jest zamek dla tych, którzy od razu wiedzą, czego chcą od smart zamka i chcą wszystkiego. Z drugiej strony jednak...

Yale zrobiło swoim klientom przysługę.

Bo nie ma większego znaczenia, który z tych zamków kupimy, jeśli chodzi o podstawowe funkcje i niezawodność działania. Jeden i drugi działają świetnie i przyznaję się, że przesiadka z L2 na L2 Lite nie była przesadnie bolesna.

Dodatkowo, jeśli np. zaczniemy od L2 Lite, nikt nie broni nam dokupić bramki, dzięki której tańsze urządzenie właściwie zrówna się możliwościami z droższym modelem. Bez trudu też połączymy jeden i drugi zamek zarówno z prostszymi klawiaturami Yale, jak i klawiaturą z czytnikiem odcisku palca.

REKLAMA

Nie ma więc powodu, żeby obawiać się, że kupując tańszy zamek, będziemy musieli za jakiś czas kupować kolejny, żeby cieszyć się wszystkimi funkcjami. Wszystko jest w zasięgu ręki - podobnie jak komfort świadomości, że już nigdy nie będziemy musieli szukać kluczy.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-01-16T08:04:13+01:00
Aktualizacja: 2026-01-16T07:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-16T06:17:27+01:00
Aktualizacja: 2026-01-15T21:36:21+01:00
Aktualizacja: 2026-01-15T21:17:17+01:00
Aktualizacja: 2026-01-15T19:55:13+01:00
Aktualizacja: 2026-01-15T19:00:48+01:00
Aktualizacja: 2026-01-15T18:15:36+01:00
Aktualizacja: 2026-01-15T17:27:59+01:00
Aktualizacja: 2026-01-15T16:24:49+01:00
Aktualizacja: 2026-01-15T16:05:32+01:00
Aktualizacja: 2026-01-15T13:25:24+01:00
Aktualizacja: 2026-01-15T13:06:16+01:00
Aktualizacja: 2026-01-15T09:00:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA