Microsoft popsuł Painta. Trudno o większy absurd
Wbudowane w Windowsa 11 aplikacje nie chciały się uruchomić, bo chmura Microsoftu miała problem. Od Notatnika i Painta po wbudowaną apkę do zrzutów ekranowych. Trudno o większy absurd.

Windows 11 ma za sobą wyjątkowo trudny początek roku. Ledwie opadł kurz po problematycznej aktualizacji Patch Tuesday a użytkownicy systemu natknęli się na kolejną, tym razem wręcz absurdalną awarię. Podstawowe aplikacje - Notatnik, Paint, Narzędzie Wycinanie, a nawet Zabezpieczenia Windows - przestały się uruchamiać. Zamiast tego wyświetlały komunikat błędu 0x803F8001, który zwykle kojarzy się z problemami licencyjnymi.
Tym razem jednak nie chodziło o licencje, aktualizacje ani uszkodzone pliki systemowe. Źródłem chaosu okazała się… usterka po stronie serwerów Microsoft Store.
Czytaj też:
Szczególny problem dotknął posiadaczy komputerów Alienware. Preinstalowane Alienware Command Center próbowało uruchamiać się w tle, po czym natychmiast wyświetlało błąd aktywacji. I tak w kółko. Dla osób korzystających z tego narzędzia do sterowania podświetleniem, wentylatorami czy profilami wydajności - była to katastrofa.
Co właściwie się stało?
Microsoft przyznał, że problem wynikał z błędu po stronie serwerów Microsoft Store. Nie podano szczegółów technicznych. Błąd 0x803F8001 jest typowy dla sytuacji, w których system nie może potwierdzić, że dana aplikacja jest przypisana do konta użytkownika. Innymi słowy - serwer nie odpowiadał lub odpowiadał błędnie, więc Windows traktował aplikacje jak nieautoryzowane.
Jak długo trwała awaria? Około 24 godzin. Dzisiejszego poranka Microsoft przywrócił pełną funkcjonalność serwerów. Aplikacje zaczęły działać bez konieczności instalowania łatek czy resetowania systemu.
Tolerować można wiele rzeczy, każdy rozsądny konsument i klient rozumie, że nie ma rzeczy doskonałych. Produkty się psują i dopóki awarie nie wykraczają ponad założoną normę, muszą być akceptowalne. Ta sytuacja to jednak nie awaria - a fuszerka i beznadziejna decyzja projektowa. Uzależnienie komponentów systemu od tych samych mechanizmów nadzoru i administracji co aplikacji firm trzecich bez żadnych zmian w konfiguracji kontroli licencji to absurd, który właśnie się mści. Krótkoterminowo, na użytkownikach. Długoterminowo, na Microsofcie, którego Windows będzie coraz mniej i mniej chętnie wybierany.
*Zdjęcie otwierające: Alex Photo Stock / Shutterstock






































