Polacy dostali własne planetoidy. Kosmos właśnie je ochrzcił
Międzynarodowy rejestr planetoid wzbogacił się o cztery polskie nazwy. To docenienie pracy naukowej, duchowej i sportowej.

Polskie nazwiska coraz gęściej rozsiane są po mapie Układu Słonecznego. W najnowszej odsłonie kosmicznego katalogu cztery planetoidy otrzymały imiona związane z naszym krajem. Wśród uhonorowanych znaleźli się astronom, dwie święte zakonnice oraz trener strzelectwa sportowego.
Cztery polskie nazwiska w kosmicznym rejestrze
W styczniowym biuletynie grupy zajmującej się oficjalnym nazewnictwem małych ciał Układu Słonecznego ogłoszono kolejną listę nazw zatwierdzonych dla wcześniej bezimiennych planetoid. Tym razem na liście znalazło się 29 nowych nazw, z czego aż 4 nawiązują do Polski. Od teraz w katalogach astronomicznych, ale i symbolicznie na niebie funkcjonują obiekty Chrupała, Faustina, Ledochowska i Kulmatycki.
Każda z tych planetoid do tej pory istniała tylko jako numer – ciąg cyfr i liter nadawany przez astronomów do precyzyjnego śledzenia i identyfikacji. Nadanie im imion sprawia, że stają się nośnikami pamięci o ludziach, których życie lub dorobek uznano za wart utrwalenia. W ten sposób nauka, która operuje językiem równań i współrzędnych, zamienia się także w opowieść o wartościach, które chcemy zostawić w kosmicznym rejestrze.
Henryk Chrupała – nauczyciel gwiazd
Planetoida o numerze 683868 nosi teraz nazwę Chrupała. Upamiętnia Henryka Chrupałę, astronoma i popularyzatora nauki, który przez 3 dekady kierował Planetarium Śląskim. To właśnie przez jego ręce przeszły pokolenia młodych ludzi, którzy po raz pierwszy oglądali niebo i uczyli się rozpoznawać gwiazdozbiory.
Chrupała był współtwórcą Olimpiady Astronomicznej, a przez wiele lat przewodniczył jej komitetowi głównemu. Otrzymał wysokie odznaczenia państwowe za działalność naukową i edukacyjną, ale dopiero planetoida sprawia, że jego nazwisko dosłownie krąży między planetami. Sam obiekt został odkryty przez dwóch polskich łowców planetoid – Michała Kusiaka i Michała Żołnowskiego.
Siostry Faustyna i Urszula – święte patronki kosmicznych skał
Kolejne dwie planetoidy upamiętniają postaci znane bardziej z hagiografii niż z podręczników astronomii. Obiekt 798737 otrzymał nazwę Faustina, a 798772 – Ledochowska. To ukłon w stronę sióstr Faustyny Kowalskiej i Urszuli Ledóchowskiej.
Faustyna Kowalska, zakonnica ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, zasłynęła jako mistyczka, której doświadczenia duchowe rozwinęły kult miłosierdzia w Kościele katolickim. W 2000 r. została ogłoszona świętą.
Urszula Ledóchowska, założycielka Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego, poświęciła życie pracy wychowawczej i społecznej, szczególnie na rzecz dzieci. Doceniło ją zarówno państwo, przyznając kilka wysokich odznaczeń, jak i Kościół, wynosząc na ołtarze w 2003 r.
Obie planetoidy odkryli Kazimierz Czernis i Richard P. Boyle, dzięki czemu dwie zakonnice mają teraz swoje ciche, skalne pomniki krążące między planetami.
Planetoida Kulmatycki – strzelec, który trafił w kosmos
Czwarty obiekt, 836465 Kulmatycki, upamiętnia Wojciecha Kulmatyckiego – trenera strzelectwa sportowego i popularyzatora tej dyscypliny. To szkoleniowiec, który od lat pracuje z kadrą narodową w konkurencjach pistoletowych i ma na koncie liczne sukcesy swoich zawodników na arenie międzynarodowej.
W tym przypadku kosmiczna metafora jest wyjątkowo czytelna: trener, który całe życie uczył trafiać do tarczy, sam został symbolicznie wpisany w trajektorię orbitującej planetoidy. Obiekt odkryli, podobnie jak w przypadku Chrupały, Kusiak i Żołnowski.
Polscy łowcy planetoid – cicha duma astronomii
Historie nowych nazw pokazują, jak konsekwentnie działają polscy łowcy małych ciał Układu Słonecznego. Amatorskie i półprofesjonalne obserwatoria, często zbudowane z pasji i determinacji, regularnie dorzucają kolejne odkrycia do światowych katalogów.
Przeczytaj także:
Zgodnie z przyjętymi zasadami to właśnie odkrywca może zaproponować nazwę planetoidy. Stąd w kosmicznych rejestrach coraz częściej pojawiają się odniesienia do polskich naukowców, artystów, działaczy społecznych, a teraz także świętych i trenerów. To miękka, ale bardzo skuteczna forma promocji kraju – widoczna w naukowych publikacjach i w bazach danych na całym świecie.







































