Stolica polskiego smogu ma komunikację za darmo. I hejterzy się duszą
Sytuacja w całym kraju nie prezentuje się najlepiej, ale szczególnie w Krakowie problem smogu wzbudził kontrowersje.

"Z powodu przekroczenia średniej stężenia pyłów PM10 ze wszystkich stacji pomiarowych na terenie Krakowa, została wprowadzona bezpłatna komunikacja" – poinformowało miasto.
Kilka dni wcześniej takiej decyzji domagali się warszawscy aktywiści, kiedy powietrze w stolicy zagrażało zdrowiu. Ruch władz Krakowa mieszkańców teoretycznie powinien cieszyć, choć mam wątpliwości, na ile takie działania są skuteczne. Obawiam się, że jeśli ktoś na co dzień wybiera samochód, a nie autobus czy tramwaj, to może nie chcieć decydować się na komunikację miejską, gdy samo miasto zaleca unikania "długotrwałego przebywania na otwartej przestrzeni". Zachętą do porzucenia samochodu nie powinna być kryzysowa sytuacja. Transport publiczny musi być na tyle atrakcyjny, by ludzie sami z siebie go wybierali, a to pracuje się długi czas. Z drugiej strony zawsze można odeprzeć ten argument mówiąc, że lepsze to niż nic. Być może ktoś rzeczywiście stwierdzi, że nie chce dokładać swojej cegiełki w postaci drogowych zanieczyszczeń i jeśli ma okazję, to pojedzie tramwajem czy autobusem za darmo.
Jednak nie to zwróciło uwagę komentujących. W komentarzach pod wpisem o darmowej komunikacji pojawiły się głosy zdziwienia.
Jak to? Zanieczyszczone powietrze? A przecież w Krakowie wprowadzono Strefę Czystego Transportu
Tyle że na darmową komunikację miejską zdecydowano się ze względu na przekroczenie średniej stężenia pyłów PM10 na wszystkich stacjach pomiarowych na terenie Krakowa. Tymczasem argumentem za SCT było wysokie stężenie dwutlenku azotu (NO₂). Jak zauważały władze, związek chemiczny zanieczyszczający powietrze w Krakowie wciąż pozostawał na "niepokojąco wysokim poziomie".
Pomiary dwutlenku azotu przeprowadzone w październiku i listopadzie 2025 r. wykazały, że we wszystkich 46 lokalizacjach zanieczyszczenie powietrza tym gazem było znacząco wyższe niż zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia (10 µg/m³ średniorocznie) – wyjaśniały władze Krakowa.
W aż 44 z 46 punktów zanieczyszczenia były wyższe niż nowe normy europejskie, które Polska aktualnie wdraża (20 µg/m³ średniorocznie). W 9 lokalizacjach odnotowano stężenia wyższe niż obecna norma unijna (40 µg/m³).
Co też ważne – we wszystkich bez wyjątku zbadanych lokalizacjach stężenia były wyższe niż poziom uznawany przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) za bezpieczny dla zdrowia, czyli 10 µg/m³ (średniorocznie) – dodano.
Kraków powoływał się na raport GIO, w którym podkreślono, że przekroczenie poziomu dopuszczalnego dwutlenku azotu w aglomeracji krakowskiej było spowodowane głównie emisją z intensywnego ruchu samochodowego. Według szacunków transport drogowy odpowiada za ok. 75-85 proc. zanieczyszczenia dwutlenkiem azotu w powietrzu.
Aktualne problemy Krakowa, przez które władze zdecydowały się wprowadzić darmową komunikację miejską, wynikają z powodu przekroczenia średniej stężenia pyłów PM10
- Celem SCT jest stopniowe ograniczanie NO₂ z transportu, a nie natychmiastowe usunięcie całego smogu. Dzisiejsze problemy z jakością powietrza wynikają głównie z warunków pogodowych i pyłu PM10, na które SCT nie ma wpływu – wyjaśnia Kraków.
Chociaż w dawnej stolicy walka o lepsze powietrze toczona jest od lat z sukcesami - z raportu Polskiego Alarmu Smogowego wynikało, że w 2024 r. żadna stacja pomiarowa w stolicy Małopolski nie odnotowała przekroczenia dopuszczalnego poziomu benzo(a)pirenu - to problemem są okolice miasta. Tzw. krakowski obwarzanek wpływa na zanieczyszczenia w sezonie grzewczym. "To w dużej mierze zasługa 10 tys. nielegalnych kopciuchów, które dymią wokół Krakowa" – przekonuje Akcja Ratunkowa dla Krakowa.
Na problematycznych sąsiadów zwrócił też uwagę prezydent Aleksander Miszalski.
Wokół Krakowa wciąż dymi nawet 13 tys. kopciuchów. Kraków wykonał swoje zadanie, ale nasi sąsiedzi niestety nie. O czyste powietrze walczymy na wielu polach, dlatego pieniądze, które wygeneruje strefa przekażemy w całości (po odjęciu kosztów funkcjonowania SCT) gminom ościennym z przeznaczeniem na wymianę kopciuchów czy budowę parkingów park&ride.
Jest zima, więc się dusimy
Niestety, to już przykry standard, który trwa od lat. Z mapy, którą Polski Alarm Smogowy zamieścił na swoim facebookowym profilu, wynika, że fatalną jakość powietrza w poniedziałkowy wieczór odnotowywano w wielu miejscach w kraju. Punkty świeciły się na żółto, czerwono i fioletowo, sygnalizując, że pod tym względem jest naprawdę źle.
Dym z kominów, w połączeniu z obecnymi warunkami atmosferycznymi, tworzy mieszankę zagrażającą zdrowiu i życiu – przestrzegał Polski Alarm Smogowy.
Reakcją na systemowe zaniedbania bardzo często jest niezawodne hasło: jeśli możesz, pozostań w domu. Gorzej, że nie wszyscy mogą sobie na taki komfort pozwolić, więc zimą ślizgają się po chodnikach, o których miasta zapominają, i wdychają zagrażające ich zdrowiu powietrze.







































