REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Tech
  4. Social media

OnlyFans kończy z treściami dla dorosłych. „To co tam zostanie?” - pytają internauci

OnlyFans to serwis, który kojarzy się z pornobiznesem jak mało który. Popularność płatnych kamerek gwałtownie wybuchła w czasie pandemii, ale zarząd zmienia kierunek rozwoju. To już koniec golizny i treści 18+. Co w takim razie zostanie?

OnlyFans
REKLAMA

Na początku sierpnia pojawiły się doniesienie mówiące, że OnlyFans może się wycofać z treści dla dorosłych. Właściciele serwisu dementowali taki kierunek rozwoju, ale wystarczył niecały miesiąc, by zmienili zdanie. Począwszy od listopada, treści dla dorosłych będą zabronione na OnlyFans.

REKLAMA

Dotychczas OnlyFans słynął głównie z erotycznych lub wręcz pornograficznych materiałów. Każdy zainteresowany mógł sprzedawać swoje zdjęcia, filmy i streamy widzom. Pandemia niespodziewanie sprawiła, że OnlyFans stał się jedną z najszybciej rosnących platform społecznościowych.

Dlaczego OnlyFans rezygnują z treści 18+?

Zmiana jest podyktowana finansami i planami na dalszy rozwój platformy. Dotychczasowy model biznesowy zakładał, że serwis potrąca 20 proc. prowizji od płatności za materiały, a więc 80 proc. trafia do kieszeni twórców. Wydaje się to być zdrowym modelem biznesowym, ale w obliczu nagłych wzrostów odwiedzin w pewnym momencie finanse przestały się spinać.

Dodatkowo nie jest tajemnicą, że OnlyFans miało duże problemy z pozyskaniem zewnętrznych reklamodawców, więc musiało bazować tylko na prowizjach od płatności. W oświadczeniu właścicieli czytamy, że w celu zapewnienia długotrwałej stabilności platformy niezbędna będzie ewolucja wytycznych dotyczących treści. Firma już zdążyła wypuścić aplikację OnlyFans, ale bez treści z golizną.

Zapowiada się jednak na rewolucję, bo treści dla dorosłych mają zniknąć. OnlyFans przewiduje jaki rodzaj furtki, bo niektóre materiały zawierające nagość zostaną dopuszczone do publikacji, a nowe wytyczne zostaną opracowane w nadchodzących miesiącach. Można jednak zapomnieć o nieskrępowanych prawie niczym zasadach, jakie obowiązywały dotychczas.

Takie pivoty w biznesie rzadko kończą się dobrze.

REKLAMA

Dobrym przykładem jest Tumblr, czyli mocno podupadły serwis społecznościowy. W 2013 roku serwis przejęło Yahoo, płacąc za niego 1,1 mld dol. W 2017 r. całe Yahoo przejął Verizon, który szybko zmienił regulamin Tumblra, wprowadzając zakaz publikacji treści o charakterze erotycznym i pornograficznym. Efekt? Po trzech miesiącach liczba użytkowników spadła o 30 proc., a ostatecznie Verizon odsprzedał Tumblra za kwotę „znacznie poniżej 20 mln dol.” Nieoficjalnie mówi się o poziomie... 3 mln dol.

Trzeba przy tym podkreślić, że Tumblr szerszej publiczności nawet nie kojarzył się z miejscem, w którym można znaleźć erotykę. Co innego w przypadku OnlyFans, gdzie treści dla dorosłych są wpisane w DNA serwisu. Niestety nie wróży to dobrze w kwestii rozwoju serwisu.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA